Śmieszna historia, która przytrafiła mi się podczas pieczenia, hm............
Pięknego, słonecznego, wakacyjnego popołudnia zabrałam się za pieczenie urodzinowego tortu dla mojej mamy.
Wykonałam wszystkie polecenia zgodnie z przepisem,
upiekłam krążki, zrobiłam krem, wszystko odpowiednio ułożyłam, no i zabrałam się do dekoracji tortu.
Tort był położony na stole, a dekorując go obracałam nim (tzn. tort był położony na spodzie od tortownicy, więc łatwo można było nim obracać).
Gdy już kończyłam dekorować, i miałam zrobić ostatnią "różyczkę"...............plam................tort spadł ze stołu.
W chwili gdy 'upadł' tort w kuchni była moja siostra, a do kuchni wchodziła właśnie solenizantka, moja mama.
Wtedy nastało takie dziwne milczenie,..............a następnie śmiech.
No i tort musiałam nałożyć łyżką spowrotem na tortownicę, i mieliśmy tort inny niż wszystkie, i taki niepowtarzalny
Tort o którym piszę, wykonałam drugi raz, ale już miał on postać, jaką przystało na tort
Tort ten sfotografowałam i wraz z przepisem umieściłam na stronie, a jest to Tort Kokosowo-Kawowy.
No i to byłoby na tyle tej mojej przygody z torem.
Zachęcam również moich Klubowiczów do podzielenia się swoimi śmiesznymi sytuacjami, które Wam się być może przydarzyły.
Pozdrawiam
Dorota



























