robiłam rok temu dokłądnie snikersa, gotowałam mleko skondensowawe i może gdzieś po 2 godzinach gotowania puszka wybuchła...
na szczęście nic poważnego sie nie stało... kuchnia cała w karmelu... ja wylądowałam na pogotowiu bo stałam koło kuchenki i część mleka poleciała na mnie... dobrze że częśc na włosy.. oparzona miałałam ręke.. oczy
od tego momentu kupuję już gotową krówkę bo to nie ma żartów...
teraz mogę sie z tego pośmiać ale wtedy nikomu z rodziny nie było do śmiechu... mama wróciła do domu a kuchnia z karmelu a ja na pogotowiu hehe
pozdrawiam



























