Skocz do zawartości
Forum Kulinarne Smaczny.pl
Gość

Śmiesznie i strasznie

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Jestem sam w domu. Na zwolnieniu (wirus jak cholera). Jednakowoż obowiązek mam. Bo u mnie nie ma "leżenia odłogiem" Biorę się za przygotowania "2 w jednym", tzn. gotuję kurczacze żołądki z włoszczyzną: a) na zupkę, B) na żołądki w galarecie (rzecz lubiana przez moją Panią i potomstwo). Siadam do komputera i oddaję się miłej czynności zwiedzenia znajomych (Smaczny na 1 miejscu) portali kulinarnych. Jak zwykle zapominam się... Gdy sobie przypominam, wpadam do kuchni. Gaz zalany zupką, nie pali się tylko syczy - nie wiem jak długo. Katar (związany z wirusem) nie pozwolił mi wyczuć, że onże gaz się ulatnia. Co robić? Jako, że jestem chory zakładam na piżamę dzienne ubranie, na to gruby frotowy płaszcz kąpielowy, wełnianą czapkę i ROBIĘ W DOMU PRZECIAG! Na zewnatrz jest temp. -1. Z nerwow chce mi sie zapalic. No ale jak. Od iskry moze walnac! Siedze dygoczac, nadal nie mam wechu, wiec nie wiem, czy juz? Z balkonu obok wychyla sie sasiadka:"Czy pan zalozyl na siebie wszystko, co pan mial w domu?" Puenta: jezeli cos robisz w kuchni postaw tam komputer! Amen

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tak jestem pełna podziwu .....chory mężczyzna który gotuje :wink: .Mój mąż nawet kiedy jest zdrowy do garów się nie garnie : :wink: :wink: Ach...... niektóre kobitki to mają szczęście :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie gotujący facet to normalne...choć koleżanki w pracy często zazdroszczą mojej pani że lubię siedzieć w kuchni i pitrasić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój mąż jest kompletną "nogą" w kuchni ....

Jednak próbował kiedyś (z powodu wieelkiego głodu i nie ma co ukrywać politowania z Mojej strony) usmażyć jajecznicę.

Wedle zasady do trzech razy sztuka - trzy podejścia:

pierwsze - próba smażenia jejcznicy bez tłuszczu, ale za to na patelni teflonowej - zaczytał się jednak w jakimś wątku na forum samochodowym i efekt był wiadomy ...

drugie - próba smażenia jajecznicy z ogromną ilością tłuszczu - około kostki margaryny (prawie jak obróbka cieplna frytek) ... efekt ...

trzecie - już prawie się udało (!!!), ale bardzo trafne określenie dla tej potrawy to: przyprawy solne i pieprzne w jajecznicy ....

I tak skończyły się przygody Mojego męża w kuchni - a wszystkim żonom, które mają "kucharza" w domku bardzo ZAZDROSZCZĘ !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem pełna podziwu dla męszczyzn w kuchni , bo mój małżonek to tylko umie ugotować jajka. Wszystkim żonom zazdroszczę ,męża który umie upichcić coś w kuchni- to istny skarb. :D :-) :D Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No z tym komputerem w kuchni to niezły pomysł......bynajmniej potrawy by nam się nie przypalały :-D Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kindziro

Cześć :shock: Przypominam sobie jak moja siostra przygotowała zasmażkę. Ugotowała kalafiora, a potem do bułki dolała wodę. Wyszedł kleik i nikt nie chciał tego zjeść :mrgreen: :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój pan to raczej piecze niż gotuje,jedynym wyjątkiem jest niedzielna jajecznica na śniadanie dla rodzinki. Nawet jak szłam do szpitala to nasmażyłam im kotletów żeby z głodu nie powymierali przez tydzień. PS.a komputerek w kuchni...popieram bo odkąd znalazłam to forum to na nic innego nie mam czasu.hi,hi,hi....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak byłam mała (mama mi opowiadała bo byłam za mała żeby pamiętać) to mama pojechała na jakieś badania do szpitala a wcześniej przygotowała nam sos do spaghetti. Ale makaronu nie ugotowała. Biedny tata, dzieci głodne (mam siostrę), obiad trzeba podać, a on nie ma nawet pojęcia że na odwrocie opakowania znajduje się sposób przyrządzenia. Ubiera nas i leci na drugi koniec miasta (małe miasteczko na szczęście) do swojej siostry po poradę bo do sąsiadów to wstyd. "No jak, zagotowujesz wodę i wrzucasz makaron na 20 minut (20min?!?) i gotowe". Niestety nie wspomniała nic o mieszaniu i dodaniu soli... Skończyło się na kanapkach... Ale na mojego faceta nie mogę narzekać, uwielbia gotować i prawie codziennie coś pichci. Nauczyłam go też piec proste rzeczy i na walentynki (2009) jak byłam w pracy do wiczora upiekł mi babeczki z owocami, galaretką i bitą śmietaną :-D post-15008-1247571565_thumb.jpg Były pyszne  :-D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałam tytuł tego posta i mi się jedna historia przypomniała. Kiedy mama mojego chłopaka (teraz już męża) była u mnie pierwszy raz z wizytą, z nerwów wsypałam do cukierniczki sól zamiast cukru (oczywiście tego nie zauważyłam). Trzeba było widzieć jej reakcję, jak sobie kawę "posłodziła". Dosłownie "śmiesznie i strasznie".;\

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.