Niewiele myśląc zabrał się za obieranie, krojenie, w końcu wstawił olej.
Pech chciał że podczas smażenia lekko mu się przysnęło. Gdy się przebudził, zobaczył wielki płomień na patelni, a że nie wiedział czym to ugasić, to chwycił za wiadro z wodą które stało obok, i chlusnął tym na kuchenkę.
Nie muszę chyba mówić jak to wszystko pierdyknęło
Frytek nie zjadł…
Użytkownik Sloczu edytował ten post 20.05.2011 - 16:14




























