Skocz do zawartości

zunia

Smakowicze
  • Liczba zawartości

    52
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez zunia

  1. Jolcia- jestem, nie zapomniałam o Was, czytam Was co prawda niezbyt systematycznie, ale staram się. Nie odzywałam się, bo jestem załamana, III faza mi totalnie nie idzie, od dzisiaj wracała na II. Przybyło mi 3 kiloski, totalna deprecha, mam nadzieję, że mi się uda, sama nie wiem co źle robiłam, nie chcę, aby te ciężko utracone kilogramy wróciły, a już na pewno nie tak szybko. Nie zmieniam suwaczka, będzie to bardziej motywujace, będę zaglądała częściej, pozdrawiam Was cieplutko.
  2. SANDRA dziwi mnie postawa księdza, może twój facet akurat na takiego trafił, ja sama jestem chrzestną a mój kum jest po rozwodzie i żyje z drugą babką, a ksiądz bez problemu się zgodził twierdząc, że to nie wina dziecka, że chrzestny tak sobie życie ułożył, ale jakoś w prawie kościelnym jest tak, że niby on nie był chrzestnym, tylko świadkiem chrztu, (ale tak naprawdę to jest to samo), a z drugiej strony rodzice tego dzieciątka też są po rozwodach i jakoś chrzciny odbyły się bez problemu.
  3. Nie wytrzymałam do soboty i od wczoraj zaczęłam III fazę. Jeszcze "tylko" 80 dni i będzie oki. Dzisiaj zjadłam ziemniaki pieczone z kotletem z piersi i surówkami, oczywiście jogurcik 0% i jeden light, ale wogóle mi się jeść nie chce, aha zjadłam jeszcze jedną kromkę chleba z papryką i żółtym serem, oczywiście 2 litry wody, zobaczymy co waga pokaże jutro. Wiem, że nie powinnam się ważyć przez tydzień, ale tak tylko dla zaspokojenia ciekawości. Zrobię sobie protalowy poniedziałek, chyba tak będzie mi najłatwiej. W niedzielę zjem swoją ulubioną zupę gulaszową, więc proteinki w poniedziałek będą ok. Tak sobie myślę o "uczcie" i jakoś nic mi do głowy nie przychodzi. A tak wogóle to chleb stracił smak, tak mi się wydaje. ASIEK25 czemu się nie pokazujesz?
  4. Witam, nie było mnie tu jakiś czas, to znaczy wszystko dokładnie czytałam, ale z braku czasu napisać nie dałam rady. Podjęłam decyzję: od soboty wskakuję na III fazę, stwierdziłam, że teraz waga mi delikatnie skacze to w dół to w górę, może niezbyt duże są te wahania, jakieś 20-30 dkg, ale chyba po prostu mój organizm już ma dość, a nóż-widelec na III też uda się troszkę zgubić, część kobitek mówiła że tak może być, a na niedzielę robię zupę gulaszową- jako ucztę, chociaż sama nie wiem czy to będzie uczta, przecież tak będzie wołowina, ziemniaki, papryka, cebula, to może wcale do uczty zaliczyć nie trzeba...
  5. Faktycznie pustki, ale ja się melduję. Też już wysprzątałam mieszkanie, ugotowałam obiad, ciasto upiekłam, ale nie dla mnie, tylko dla reszty rodziny, ale nawet mnie nie kusi, wogóle jakoś smak mi się zmienił od czasu, gdy jestem na diecie, kiedyś obok pewnych rzeczy nie mogłam przejść obojętnie, musiałam zjeść, a teraz niech sobie czekolada leży, nawej jej nie tknę, ani nie powącham, całe szczęście tak jest z wieloma rzeczami.
  6. Udało mi się- jestem pierwsza dzisiaj, zatem witam serdecznie, patrzę za okno, pogoda optymizmem nie napawa, ale waga i owszem, niby warzywka, a leci w dół, elegancko, już zaczynam myśleć co by tu uszykować na pierwszą ucztę III fazy, tyle mam pomysłów, ale jeszcze troszeczkę. JUtro upiekę sobie jakieś ciasto (dozwolone rzecz jasna), zmykam szykować się do pracy, papa.
  7. Witam i życzę powodzenia, mam nadzieję, ze Wam się uda. Muszę się pochwalić, waga nareszcie drgnęła- kolejne 0,5kg mniej, sama nie mogłam uwierzyć jak stanęłam rano na wagę, ale ważyłam się chyba z 3 razy i ciągle to samo, więc to prawda, jeszcze jestem w szoku, tak niewiele mi zostało. Wczoraj byłam z dziećmi na basenie, chyba już się przełamałam i będę chodziła, źle nie wyglądam, mąż mówi że super (poza tym brzuszkiem oczywiście, ale cóż), normalnie strasznie bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy w trudnych chwilach, jesteście wielkie. Dzięki waszym poradom udało mi się, mam nadzieję, że niedługo będzie III faza, tylko bardzo się boję, że od razu waga zacznie mi skakać do góry.
  8. MAGDZIK ja robiłam takie beziki, mi smakowały, a dzisiaj na obiad zjadłam dorsza smażonego w jajku i otrębach owsianych i pszennych (razem zmielonych), zresztą cała rodzina od dłuższego czasu je i schabowe i rybę właśnie w takiej panierce i jeszcze nikt reklamacji nie składał, córce nawet bardziej teraz smakuje. Coś mi się wydaje, że moja waga jednak ruszy, jem więcej otrąb niż wcześniej, no i z załatwianiem nie ma problemu, zobaczymy jutro rano, mam teraz warzywka więc cudów nie będzie, ale może chociaż odrobinkę, pa zmykam. A ten przepis na tortillę znalazłam na www.dukan.blox.pl są tam naprwdę fajne przepisy. ŚLIWECZKO- wszystkiego najlepszego, czytałam wczoraj przepisy Twojego autorstwa, wiele sobie skopiowałam, koniecznie muszę wypróbować, pozdrawiam.
  9. Placki: 1 jajko, 6 łyżek otrąb owsianych (zmielonych), w przepisie jest 0,5 szkl. mleka, ja dałam może z 1/3 szklanki, ale radzę najpierw otręby wymieszać z jajkiem, a potem pomalutku dodawać mleko i mieszać, aha i jeszcze szczypta soli, mi wyszły z tego 2 placki, a jeśli chodzi o wkład, to usmażyłam pierś z kurczaka w przyprawie do gyrosa, pokroiłam kapustę pekińską, ogórka i pomidora, ot i wszystko, a placek posmarowałam sosem czosnkowym (jogurt naturalny i wyciśnięty ząbek czosnku, albo jak kto woli czosnek w proszku). Może mam już wypaczony smak po prawie dwumiesięczmej diecie i dlatego mi smakowało. Zresztą z gustami się nie dyskutuje, każdy ma inne, piekłam kiedyś sernik dukanowski (niby dobry), wszystko według przepisu i... wywaliłam do kosza, był okropny, ale jeszcze spróbuję z innego przepisu moze będzie lepszy.
  10. Ale sobie pojadłam, zrobiłam tortillę, ale taką dozwoloną, placki z otrębów, a wkład to kapusta pekińska, piersi z kurczaka, ogórki i pomidory, nie myślałam, że może być takie dobre, dobrze że usmażyłam dwa placki, będzie na jutro, jakoś na jajka nie mogę już patrzeć, mam nadzieję, że niedługo mi to przejdzie. ASIEK25 co u Ciebie, pewno już z Tobą żadnych szans nie mam!!!!!
  11. MAGDZIK do zgrabnej dziewczyny to jeszcze mi trochę brakuje, a raczej nigdy nią nie będę, mój odwieczny problem to brzuch, nawet jak brałam ślub (ważyłam może z 51, niby byłam szczupła, a brzuch i tak sterczał, taka moja głupia budowa) nie byłam laseczką, a jeszcze po dzieciach to już całkiem brzucha dostałam, ale trudno, muszę go polubić, bo chyba i tak nie zniknie, a co do rady abym przeszła na 3 fazę, to poczekam cierpliwie do 57 może 56,7 i wtedy chyba wskoczę na III, pozdrawiam i zmykam do gotowania rodzina już głodna papa
  12. MAGDZIK, widzę, że waga spada, a moja chyba zaczarowana, od 7 dni ani deka mniej, normalnie zaczynam się wkurzać, tak niewiele mi zostało, a w takim tempie to ja chyba za kilka miesięcy zacznę 3 fazę, może coś robię nie tak, ale kurcze chyba nie, sama nie wiem o co chodzi. Ale najważniejsze: ZAŁOŻYŁAM STRÓJ KĄPIELOWY, pierwszy raz od chyba 3 lat, no i oczywiście byłam na plaży, dumna z siebie jestem jak diabli, wcześniej bym się na pewno nie odważyła. Pozdrawiam wszystkich, patrzę za okno, a tam ciemno że szok, będzie spora burza, pa.
  13. ZUNIA widzę,że II faza wkrótce się skończy i wskoczysz na III. Super JOLCIA bardzo bym chciała wskoczyć na III, bo jakoś tak mi ciężko bez owoców, na początku było ok, wogóle mnie nie kusiło, ale teraz, masakra, nie znaczy, że podjadam, ale ciężko mi się oprzeć. A ja takie bułeczki jak ASIEK25 piekłam, są super, chyba jutro powtórzę, a dzisiaj poszalałam i upiekłam babkę, ale znowu nie wyszła mi taka jak powinna, ale już dużo lepsza, niż poprzednim razem, zjadłam kawałek, reszta na jutro.
  14. Aaaa no i zunia sie nie odzywala gonie ja i gonie i nie wiem jak mi idzie odezwij sie Kobietko No to ASIEK odzywam się, duż pracy miałam i czasu mało, ale kochana szalejez z tą wagą, juz mnie przegoniłaś, ja też zmieniłam suwaczek, ale na 55,5, mam nadzieję, że mi się uda. Dzisiaj miałam ważną uroczystość rodzinną i "musiałam" zjeść kawałek torcika i ciasta, zobaczymy co będzie jutro, jeszcze mam dwa dni warzywne, ale chyba przez te grzeszki skrócę do jednego i zrobię 6 dni białkowych, może to mnie rozgrzeszy, ale ASIEK ja po Twoim zdjęciu widzę, że Ty sporo młodsza ode mnie jesteś, więc szybciej Ci pójdzie z tą wagą, a ja już tyle diet próbowałam, i dlatego organizm się ratuje i nie chce tak chudnąć, zmykam, zmęczona jestem idę myć dzieciaki i wskakuję do wyrka.
  15. Asiek25 mówiłam, że szybko mnie dogonisz, ale troszkę znowu uciekam, bo po wczorajszych białeczkach minus0,3kg, elegancko, wpadłam na chwilkę się pochwalić, wiem, ze nie wolno się chwalić, ale to super widzieć na wadze 57 no z haczykiem papa lecę do pracy
  16. MAGDZIK zazdroszczę odwagi, ja to chyba zbytnim tchórzm jestem, kiedyś nawet chciałam wyjechać z rodziną, ale jak sobie pomyślałam, nowa szkoła dla dzieci, nowe otoczenie, koleżanki to się rozmyśliła, i tu akurat trafiłam w dziesiątkę, nie mogę narzekać, wiadomo kaski ile by człowiek nie zarobił, to wiecznie mało, ale mogę tu żyć spokojnie nie martwiąc się, że nie będę miała na chleb czy książki dla dzieci, a i na urlopik porzadne też wystarczy. Trzymam się dietki bez zarzutów, tylko na ostatnich warzywkach nie schudłam ani jednego deka, trochę się wkurzyłam, ale przy końcu odchudzania tak juz chyba będzie, że zdecydowanie wolniej waga spada niż na początku. Najpierw zamierzałam schudnąć do 57,5, ale jak tylko to osiągnę (jeszcze tylko 0,6 kg) to zmieniam suwaczek na 55 (przy moich 162cm chyba będzie ok, nie mam już 20 lat, dawno to było, więc nie mogę wyglądać jak anorektyczka, żeby dzieci się mamy wstydziły). Ale super uczucie, gdy trzeba ciuchy mniejsze kupować, osotanio wyskoczyłam z psiółką na zakupy, kupiłam sobie spodnie rurki, nawet nie myślałam, ze mam takie szczupłe nogi, dopiero w takich ciuchach to widać, ale najważniejsze, że mąż zauważył, tylko szkoda że biuścik też chudnie, ale cóż nie można mieć wszystkiego. ASIEK25 gdzie jesteś, co u ciebie?
  17. Przewertuj kilka poprzednich stron, tam nasza koleżanka wyjaśniała dokłądnie jak się to robi, powodzenia.
  18. I26 prawie 21 kilo super wynik. Ja po wczorajszym niedozwolonym kawałku ciasta (reszta dnia bez grzeszków) straciłam 0,1 kg, biorąc pod uwagę, że mam niewiele do końca jestem bardzo zadowolona. Tylko że człowiek by chciał, aby cały czas tak chudł jak na początku, ale ja durnowata jestem, zamiast się cieszyć, że trzymam się diety i daję radę to jeszcze marudzę. Od dzisiaj znowu białeczka, wrąbałam kotleta drobiowego w panierce z otrębów, córka spróbowała i stwierdziła, że jest bardzo dobry, chyba będę robiła takie dla całęj rodziny, przecież im nie zaszkodzi. Generalnie to mało dzisiaj jadłam, totalny brak czasu, wiem że to może odbić się na wadze, dlatego zaraz coś zjem, zmykam bo ma bardzo dużo pracy na tym moim urlopie.
  19. Ivonka35 dziękuję za gratulacje, też mi się wydaje, że szybko mi idzie, ale to chyba dlatego, że tak z ręką na sercu przez ten miesiąc stosowania tej diety miałam może z 2 grzeszki i to takie tyci, tyci. Jeszcze dzisiaj warzywka, a od jutra znowu same białeczka, ale w niczym mi to nie przeszkadza, nawet tą dietę polubiłam, można jeść ile się chce, ciekawe w jakiej diecie innej diecie tak jest, nawet zdarzyło mi się kilka razy zjeść późnym wieczorem i wszystko było ok, ani razu nie zauważyłam, abym ważyła więcej niż poprzedniego dnia, pozdrawiam wszystkich.
  20. Tu masz stronkę, są ta różne przepisy: www.dukan.blox.pl Ja korzystam z tych przepisów i jeszcze się nie zawiodłam, no może jedno ciacho mi trochę nie wyszło, ale mam nadzieję, że drugie podejście będzie lepsze. Trochę się u mnie powywracało, podobnie do naszego kolegi muszę zamówić wieniec, szkoda, gdy umiera bliska osoba, ale cóż każdego z nas to czeka, tylko strasznie mi smutno, nawet nie mam siły już płakać, mam wrażenie, że "wylałam" wszystkie łzy, przepraszam, że takiego smutnego posta napisałam, mam nadzieję, że z czasem mi trochę przejdzie i będzie lepiej, pozdrawiam wszystkich.
  21. GOSIULEK, pomidory w sosie czosnkowym: pomidory kroimy w plastry lub ćwiartki, jak kto woli, sos robimy z jogurtu naturalnego (ilość na "oko") i łyżki majonezu (wiem, że nie wolno, ale daję 1 łyżkę light), wyciskamy ze 2-3 ząbki czosnku (według uznania), przyprawiamy solą, pieprzem do smaku, polewamy pomidory. Powinno się posypać tarkowanym żółtym serem, ale niestety dla nas on za tłusty i nie wolno. U mnie dzisiaj cały dzień leje okropnie, końca nie widać, ale to dobrze, trzeba odpocząć od tych afrykańskich upałów.
  22. Zunia ledwo się pojawiłaś a już bedziesz wchodzić w III fazę :smile: Oj nie tak szybko, mam zamiar po osiągnięciu 57,5 zmienić suwaczek na 55, ale dopiero jak schudnę jeszcze 2 kilo. ASIEK25 dogonisz mnie szybciej niż i się wydaje, ja od jutra mam warzywka, więc już tak fajnie nie będzie, ale to nic, już nie mogę się doczekać pomidorów w sosie czosnkowym, aha wczoraj upiekłam sobie babkę (taką dozwoloną oczywiście), ale niezbyt mi się udała, ale i tak wsunęłam 1/3 bez mrugnięcia okiem, na wekend zrobię znowu sernik na zimno, uwielbiam, a skoro wolno, to czemu nie, jeszcze 45 minut pracy i urlopik ah
  23. No to muszę się pochwalić, mam na wadze 5 z przodu, super, biorąc po uwagę, że jestem przed kobitkowymi dniami. Schudłam 5 kilo tylko kurcze nie wiem gdzie one były, aż takiej dużej różnicy nie widzę, ludziska mówię, że widać, ale może z grzeczności? Mąż tradycyjnie milczy, ale cóż taki typ człowieka, że jak ma pochwalić to zbytnio się nie kwapi, pozdrawiam i zmykam do pracy.
  24. Kiedy ten upał się skończy, już nie daję rady, 34 stopnie to trochę za dużo, a jutro o 1 więcej, ale przynajmniej tłuszczyk się topi jak jest tak ciepło. Kupiłam dzisiaj skrobię, jutro upiekę sobie biszkopt i przełożę jakąś dozwoloną masą, robiłam już sernik na zimno, pyszniutki był. Ciekawi mnie jak smakują te Wasze mufinki, ma ktoś jakiś naprawdę sprawdzony przepis????
  25. ASIEK25 jestem zadowolona, poleciało mi przez 1 dzień 0,3 kg, jeszcze 3 dni białeczek i mam nadzieję, że będzie też dobrze
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.