Skocz do zawartości

leila

Smakowicze
  • Postów

    39
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez leila

  1. Cześć Coś faktycznie cisza na forum, dobrze że tak nie było jak stosowałam dietę. Bo ciężko by szło. Dziewczyny, wkroczyłam w IV fazę niby od kwietnia, ale jest ciężko. Od świąt nie mogę zgubić 2kg, który mi przybyły. Do świąt byłam grzeczna i właściwie na III fazie doszłam do moich określonych w teście 82 kg, ale po świętach to i 85 bywało. W post się wzięłam za siebie bo w czwartki robię ścisłe głodówki i jest 83 wporywach, ale zwykle 84. Łatwiej mi wytrwać głodówkę niż odmówić sobie owoców czy innych smakołyków, niby nie jem słodkiego, ale łyżeczka w konfiturach co jakiś czas jest. Dobrze choć że to moje własne z działki przetwory. Moim probleme jest to, że nie mogę robić protalowych czwartków ze względu na zaparcia. W diecie nabawiłam się przez jedno mega zaparcie przykrego schorzenia tzw. szczeliny odbytu i wojuję ztym bez perspektyw na trwałe wyleczenie już rok. W każdym razie nie mogę dopuścić do zaparcia choćby jeden dzień, więc jem też za dużo wowocó - szczególnie suszonych, które wiadomo są b. słodkie. Poza tym czuję się bardzo dobrze - z włosami które wypadały już chyba sytuację opanowałam, straciłam ich trochę ale już jest lepiej. Za tomam o wiele więcej energii, chęci do życia i optymizmu. Pogodniej patrzę na świat. Szczególnie odkąd wiosenka zawitała. Na działce wreszcie mogę więcej zrobić bez stękania. Wiadomo, kręgosłup często boli, nieraz stawy jak dłużej chodzę, ale mam swój wiek no i duża nadwaga a w zasadzie otyłość przez 30 lat- nazwijmy to po imieniu zostawiła żniwo. Moja konkluzja o diecie. Kto ma do zgubienia parę kil - nie ma sensu żeby stosował tą dietę. To jest dieta dla naprawdę otyłych, którzy tak jak ja nie mają nic do stracenia. Coś za coś. Ciągłe przerywanie diety, grzeszki. powroty rozregulowują metabolizm - nie ma się co łudzić. Młode dziewczyny - ruch i zmiana nawyków żywieniowych - żadne cole, piwa i frytki czy inne gotowe świnstwa - od czasu do czasu tylko. Bardzo ciężko jest utrzymać wagę po tej diecie - wystarczy normalnie jeść, bez obżerania się a waga powoli idzie w górę. Same czwartki nie wystarczą. trzeba cały czas uważać co się je. Inaczej przytyjemy. Więc kto wie, że nie zrezygnuje z tych swoich słabostek - nie ma się co brać za tą dietę, bo wszystko pójdzie na marne. Ja walczę dalej. Za nic nie chcę wrócić do starej wagi, powyrzucałam stare ciuchy - nie ma powrotu. Oczywiście grzeszę - ale kary też mam tj. głodówki jednodniowe, które dobrze mi robią. Mam nadzieję że wytrwam.

    Nie znam nowych dziewczyn, przemyślcie sobie moje słowa, a jak dietujecie dalej to .życzę powodzenia i wytrwałości. No i oczywiście wszystko z głową.

    Marudko - wiem, że zostałaś mamą. Wszystkiego najlepszego dla młodych rodziców i dla syneczka.

    Maragrete - czuję bliskość z Tobą bo jesteś zbliżona do mnie chyba wiekiem no i kilosy podobne. Nie wracaj już do drugiej fazy. Trochę restrykcyjna III faza z czwartkami, ale warzywa i owoce codziennie i też można schudnąć parę kilo. A w naszym wieku takie huśtawki dietetyczne nie są wskazane. spółzuję Ci z powodu śmierci taty, ale miałaś go tyle lat, mój zmarł jak miałam 20 lat, mamusia 9 lat temu, ale trzeba żyć. Załuję tylko, że nie widzi mnie teraz, zawsze tak chciała żebym schudła.

    Ale się rozpisałam, jak nie piszę to nie piszę, a potem - całą epistoła. Wesołych świąt wszystkim życzę

  2. Witajcie!

    Ja tez zapisuje się do grupy chętnych na kopniaki - Jolciu i Kasias .... :) a swoja droga może by spróbować hipnozy.... przecież za jej pomocą ludzie wychodzą z rożnych uzależnień, dużo gorszych niż miłość do jedzenia słodyczy... Niby żadnych czekolad, cukierków nie jem, ale podjadam rodzynki czy suszone śliwki albo żurawinę które mam w domu do innych, cywilnych potraw, a jak przy telewizorze skubnę rodzynkę jedna czy dwie to zatrzymam sie jak będzie dno w torebce widać... no i owoce mnie gubią.... :(

    Poza tym cały czas jem jak w III fazie,zwracam uwagę na niski poziom tłuszczu i ograniczam węgle, ale nie robię faz naprzemiennych i nie trzymam dni proteinowych, mieszam białka z warzywami co dzień, chleba nie jem, czasem tylko nasz portalowy, ryżu, makaronu, ziemniaków nie jem... ale do czystych białek nie umiem się zmusić...

    Czarno widzę ten mój powrót na II fazę, albo na uderzeniówkę...stanęłam z wagą na poziomie suwaczek + 3 kg i stoję... :)

    Tych kopniaków to ostatnio było za mało. Potwierdzam to wszystko co piszecie. Uzależnienie od słodyczy nie mija. Cały czas byłam twarda, ale od 01.11. tj. od pobytu moich gości ciągle się oszukuję. W pracy się trzymam a w domu ciągle podjadam, za dużo owoców, zaczęłam jeść suszone śliwki i morele - niby na zaparcia - ale po co od razu tyle. Waga różnie - dziś rano 82.9, Dunkam mi wyznaczył wagę docelową 82.3, ale jak pomyślę że w październiku 2 razy mi pokazała waga 7 z przodu to makabra. Boję się o przyszłość, czy do końca życia nie będzie trzeba się tak odżywiać. Oczywiście, nie można się obżerać, ale czy to wystarczy. Trzeba walczyć o każdy kilogram.

    Maragrete, Ty już nie wracaj do II fazy. Nie będzie to zdrowe. Tylko wprowadź te czwartki. Ja co prawda "zawiesiłam" czwartki na okres leczenia mojego tyłka, który rozwaliłam na samym początku diety (megazaparcie) i nie mogę wyleczyć. Ale się nie dam. Za dużo mnie to kosztowało. Wytrwałości dla wszystkich

  3. Cześć dziewczyny. Do tej pory fajnie mi szło na III fazie. Ale ostatnio trochę kłopotów, goście no i morale puściło. Zaczęłam podgryzać słodkiego, chlebka też za dużo no i trochę na wadze więcej, jeszcze ni za dużo (2 kg ale to już alarm). Najgorsze że cały czas coś podgryzam, najczęściej protalowo, ale i za dużo owoców. Muszę się opamietać bo i moja kieszeń tego nie wytrzyma. Tak że Sago bardzo dobrze Cię rozumiem. Od 2 tygodni nie mam też czwartków. Zdecydowałam się na to jakiś czas, bo nawet jeden dzień tylko białek prowadzi do zaparcia. A przy mojej chorobie to masakra, zaraz odzywa się mój tyłek i całe leczenie idzie na marne. Muszę spróbować mniej jeść. Też nie chcę przytyć bo za dużo wyrzeczeń mnie to kosztowało, no i zmieniłam ciuchy. Cały czas jednak widać, że zmiana żywienia musi być na stałe. Nie ma się co łudzić, że będzie można wrócić do starych nawyków. Nie wiem jeszcze jak, ale muszę sobie wytłumaczyć, że całe życie jest pełne sytuacji stresowych a słodkie to pomaga tylko na chwilę, a potem podwójny stres. Tak mi teraz dobrze o te 25-28 kg mniej, tylko 30 lat za późno. Także dziewczyny nie dajcie się, póki jesteście młode wykorzystajcie swój czas i pamietajcie, robicie to dla siebie, nie dla kogoś, nawet dla ukochanych. Musimy pokochać siebie, czy jesteśmy przed czy po diecie, bo inaczej dupa, nic z tego nie wyjdzie. Ale brzydko piszę, ale całe życie byłam zakomleksiona a teraz psychicznie się odrodziłam. Nadal mam nadwagę, ale wg Dunkana tyle mogę utrzymać i o to będę walczyć już całe życie. Postarzałam się trochę na twarzy, bo sadełko to wygładza buzię, ale mam już swoje lata i wolę być szczuplejsza, a te parę zmarszczek mi ie szkodzą, Tylko te nawyki. Dobrze że wracam do pracy, bo w domu to tylko podjadam choć nie jestem głodna. Ale w pracy znowu nerwy, jakaś kontrola, zwolnienia (budżetówka). Trzymajcie się dziewczyny na diecie, ale nie przesadzajcie. Nie można tak ciągle na nowo zaczynać tej diety, wierzcie mi, zdowa to ona do końca nie jest, i nie chodi tu tylko o nerki czy wątrobę. Tak więć lepiej przejść na III fazę i uważać co się je, ale urozmaicać jedzenie. Jestem zwolennikiem restrykcujnej ale szybkiej I i II fazy (bez nawet słodkości protalowych - patrzcie na osiągnięcia Sagi i mojej skromnej osoby) - myśle że tak zdrowiej. Powodzenia

  4. Maragrete, Ty zawsze taka uważna, wszystkich zauważysz, wszystkich pozdrowisz. Miłe to, ja sama to Twoje przeciwieństwo. Musiałabym sobie chyba drukować posty, żeby nikogo nie pominąć. Pozdrowienia dla wszystkich protalowiczek, a szczególnie dla III fazy, bo jest zdradliwa.

  5. Witam dziewczyny. Dawno mnie tu nie było ale poczytuję w miarę regularnie. Witam wszystkie nowe protalki i życzę sukcesów. Coś mi nie wyszło poprawienie suwaczka. A co tam. Na III fazę przeszłam przedwcześnie mając 87 kg na koncie - problemy zdrowotne. Umyśliam sobie przejść na III fazę w 3 etapach, co ponoć jest skonsultowane z Duncanem czyli dzieli się III fazę na 3 etapy równe. W I wprowadziłam tylko 1 posiłek świąteczny w tygodniu, 2 porce owoców rano i wieczorem, 1 porcja węglowodanów (makaron orkiszowy) w tygodniu, 2 kromki chleba, jeszcze bez sera żółtego. Rezultat - aktualnie waga się kolebie koło 82 kg. To już staram się utrzymać, bo zaczyna być widać na twarzy - wiek ma swoje wymagania. Od jutra II etap III fazy - czyli dodaje plasterek sera oraz drugie węglowodany w tygodniu. Pozdrowienia i wytrwałości.

  6. hej. Ja mam dziś zły dzień. Pisałamwam kiedyś że musze usunąć córci trzeciego migdała. Skierowanie lezy od czerwca bo szpital nie ma podpisanej umowy z nfz.Dzwonie ciągle do tego szpitala i dzis miało sie okazac czy beda robic te zabiegi w gliwicach.Niestety dupa sorki za wyrażenie nic z tego nie dogadali sie.Takie rzeczy to tylko u nas w Polsce. Nie mam pojęcia co dalej robic. A tak chciałm żeby sie udało zeby było juz po wszystkim. Może za miesiąc podpiszą a może wcale nie podpisza,nie chce tez za długo czekac zeby córci nie zaszkodzić. Zatyka sie jej prawo ucho po anginie i po zapaleniu ucha i to wyciecie migdała moze pomoze. Jak nic z tym nie zrobie to moze to sie odbic na jej słuchu. No nic wybiore sie do tej pani doktor co nam dała skierowanie w poniedziałek i zobaczymy co ona na to. Moze pojade do bytomia albodo katowic ale ciekawe jakie tam kolejki jak wszystkich pewnie tam kierują. Ehh ciągle mi to siedzi w głowie ciągle sie stresuje tym zabiegiem a to sie w dodatku odciąga.

    Wagowo do niczego juz 4 dzień białek a mi spadło 100 g jeszcze jutro i na warzywkach nie ma co liczyc na spadek.Ciężka jest dla mnie ta końcówka oj ciężka.

    Moja córcia i syn też mieli usuwany 3 migdałek - syn 6 lat córka 11. Też jej się zatykało ciągle ucho i nawet były podejrzenia o coś więcej, jakieś węzły trąbkowe usadowione głębiej. Po zabiegu jak ręką odjął. Nie bój się zabiegu, czasami się nie obejdzie. A że teraz trudno załatwić to fakt.

    Jutro 4 tygodnie na III fazie. NaDAL DOŚĆ RESTRYKCYJNIE OPRÓCZ OWOCÓW, KTÓRYCH JEM WIĘCEJ NIŻ DOZWOLONO. Ale waga o 2 kg mnie to już 85. Nie zmieniam suwaczka, bo moja płyta poszła w diabły i nie pamietam hasła, nie chce mi się na nowo logować, mam teraz mało czasu. Ale czytam Was co drugi i trzeci dzień.

    Witam nowe forumowiczki. Powodzenia.

    Gratulacje dla Marudki. A ja się nie mogę doczekać jakiegoś wnuczka czy wnuczki, nA RAZIE zapatrzyłam się na wnuczki mojego brata bliźniaka.

    Urlopowiczkom wspaniałych letnich chwil życzę. Ja dopiero koniec sierpnia mam urlop ale żadna rewelacja - wizyta u teściów, niestety są już starsi i trzeba ich doglądnąć i posprzątać chałupę choć 2 razy w roku - są sami a obaj synowie 400 km od nich.

    Miłego wieczoru wszystkim.

  7. Witam wszystkich w gorący wieczór.

    Muszę się pochwalić że od tygodnia mam pracę, długo jej szukałam i znalazłam. Bardzo mi się podoba, myślę że i ja podobam się szefowej. Jak narazie umowę mam do końca sierpnia na czas próbny. Oby się udało ją przedłużyć.

    Gratulacje, na pewno się uda i dostaniesz angaż na dłużej. Możesz wszystko - wystarczy spojrzeć na Twój suwaczek

  8. Wcięło mi posta, ale się napisałam, To naprawdę denerwujące. Witam piękne Panie i naszego rodzynka.

    Dziś zrobiłam sobie pierwszy królewski posiłek. Miałam plan na jutro - schaboszczak, młode ziemniaki i coś słodkiego, ale rano na tagu kupiłam jagody. No i się zaczęło. Zjadłam 12 pierożków z jagodami a na deser dwie (nieduże) jagodzianki drożdżowe. Pycha. Na to konto rano tylko otrąbianka no i owocki - arbuz rano i wieczorem i parę malin na działce. Dawno tyle czasu w kuchni nie spędziłam. Jutro za tro będzie gril - filety z indyka, będę grzeczna - bez piwka.

    Ja owoce jem 2 razy dziennie, pisałam, że stosuję zmodyfikowaną III fazę podzieloną na 3 podetapy, a tam można owoce 2 razy dziennie, ale tylko 1 kromka dziennie, jeden raz uczta i skrobia w tygodniu. Jem może zA DUŻO WARZYW - ALE NA DZIAŁce urodzaj - sałata, rzodkiewki, zaczęłą się fasolka, kalafiory. Szkoda zmarnować a przetworów już od paru lat nie robię.

    WitAM NOWE FORUMOWICZKI - aSIEK 85, JA Z SUWACZKIEM ZAWSZE WALCZĘ, WIĘC NIE BĘDĘ CIĘ instruować, któraś z dziewczyn na pewno Ci pomoże.

    Jutro planuję dzień na działce, bo w domu nie da się wytrzymać, choć i na działce niewiele lepiej. Pozdrowienia.

  9. Witam w III fazie. Też się boję, ale nie III fazy, tylko swoich stARYCH NAWYKÓW. Ale trzeba zmienić te nawyki i temu ma służyć ta faza. Przeczytałam uważnie jeszcze raz o III fazie. Trzeba ją stosować tak jak Dunkan pisze, bo nigdy się nie wróci do normalnego jedzenia, powtarzam normalnego a nie objadania się. Ta faza nie ma na celu chudnięcia (choć z 2 kg by się jeszcze przydało. Ja stosuję wersje III fazy podaną przez kogoś z forumowiczów i ponoć skonsultowaną przez naszego guru. Czyli ta faza podzielona na 3 równe podetapy. Tak więc przez 84 dni jem tylko 1 kromkę chleba dziennie (wcale mi nie smakuje, mam stary razowy z soboty i się przymuszam), 1 raz w tygodniu skrobia (w niedziele rosół z makaronem) i tylko 1 uczta (pierwszą zrobię w najbliższą niedzielę ale jeszcze nie wiem co. No i można ponoć 2 owoce - rano codziennie jem na czczo jabłko tzn. po siemieniu lnianym rozpuszczonym w wodzie. To dlatego, że nadal walczę z zaparciami będącymi dla mnie zmorą. Otrąbianka obowiązkowo, myślę, że to już na całe życuie, nie chce się wierzy ć, że nienawidziłam zup mlecznych a teraz czekam w pracy na 9 i mam święto. Słodyczy jeszcze nie jadłam oby jak najpóźniej bo jeszcze nie ręczę za siebie. Jem może za dużo warzyw ale mam większy apetyt, zawsze miałam w fazie PW. Muszę się ograniczyć bo to przypomina dawne napasdy - jak smakuje to do oporu. Waga się waha tzn. nie mam więcej niż 87 - tak w granicach moich upragnionych 85-87.

    Dziewczyny - nasza dieta tak zupełnie nieszkodliwa nie jest, trzeba się zmobilizować żeby jak najprędzej schudnąć i potem już badziej zdrowo się odżywiać wyrównując powstałe niedobory (wersja Sagi i moja) albo modyfikować, ale wtedy o wiele dłużej choć może i zdrowiej, choć to szarpanie czyli ściśle, grzeszki, znowu post to chyba jednak nie to. Ale każda jest inna ui na sobie wypróbuje, jak jest w stanie się odchudzać. Pozdrawiam wszystkie protalowiczki i starsze stażem, młode i całkiem nowe. Powodzenia w dietkowaniu.

  10. Witam Panie i Pana. Przede wszystkim spóźnione życzenia dla wszystkich osiemnastek z zeszłego tygodnia, zdrowia, miłości i wymarzonej figurki.

    Witam nowego lekarza, jest się z czego cieszy,ć, to bardzo ciężkie studia. Ale jak to właśuie to coś, co się chciało robić, to warto. Niestety dość duża liczba idzie na studia dla prestiżu i pieniążków a potem się męczą a pacjenci z nimi. Życzę wytrwałości, bo początki są trudne i wła ściwie to dopiero początek nauki, Ale też satysfakcja jak można pomóc.

    Takie piękne dziewczyny jesteście, szczupłe, zgrabne, z czego tu się odchudzać. Zastanówcie się faktycznie, czy te resztki co Was niepokoją nie zgubić w bardziej bezpieczny sposób. A więc utrwalać a potem żyć zdrowo. Czego ja się do tego nie stosowałam, ale ja nigdy szczupła nie byłam.

    Nutrko, nie każdy może ważyć 50 kilo i tgrochę, Tobie chyba by było niedobrze. Jak oglądam swoje zdjęciaz młodości - moja najlepsza waga po studiach 69 kilo to byłam laska, ale wtedy też uważałam że jeszcze za dużo. Pamiętajcie dziewczyny, że chłopaki tak naprawdę szkieletorów nie lubią, kobieta ma być okrągła tam gdzie trzeba. Ale mi się na motrały zebrało. To przez córę, raptem 60 kilo i marudzi że gruba, a że nogi i budowa mocna to jakby jej nogi schudły to na górę przez lupę patrzeć.

    Dziś świętuję ostatni dzień białek w II fazie, jutro P+W i od niedzieli witaj III fazo. Nie wiem ile będę ważyła - skacze mi troc hę waga w tym systemie 1 n a 1 ale coraz częściej w pobliżu 85 więc nie jest źle.

    Misiek, to ja walczę z zaparciami i z czymś gorszym jeszcze z tym związanych. Muszę spróbować, bo to też na krew, włosy i paznokcie, jednak tA DIETA TROCHĘ WYJAŁOWIA ORGANIZM. Przekonałam się doi odtłuszczonego siemienia lnianego w proszku - polecam, naprawdę pomaga no i nieocenione otręby, Sałata w dużych ilościach też nieźle zamiata, mąż przynosi z działki hurtowe ilości i każe jeść bo się marnuje. Chyba na targ pójdę.

    M<iłego wypoczynku życzę

  11. Leila - gratulacje za mgr dla syna i dla ciebie, mój synuś własnie kończy swoja prace magisterska na Politechnice Łódzkiej a że studiuje dwa kierunki równocześnie ( oba dzienne..) to jeszcze szykuje sie do obrony pracy licencjackiej na Uniwersytecie Łódzkim, więc intensywnie pracuje, żeby sie wyrobić do sierpnia ze wszystkim, a mnie na pewno też będą zżerac nerwy...

    Dzięki Maragrete. Nie masz wrażenia, że to my bardziej przeżywamy te obrony niż młodzi. Bo faktycznie obrona to już formalność. Mój syn jest bardzo leniwy, więc tylko jeden kierunek. Jest zdolny matematycznie więc całe studia przegrał w gry komputerowe, jedyna przerwa to dziewczyna. Córa teŻ robi dwie specjalizacje ale na jednej uczelni więc jest łatwiej bo niektóre egzaminy ma wspólne. Za rok kończy i odetchnę.

    Jolci i innym, które może ominełam również dziękuję. Taka byłam dumna w tym dniu że się pochwaliłam.

    Wczoraj usłyszałąm od męża, że laska siię zrobiłam. Myślałam,że padnę, bo do tej pory ani przeszkadzał ani pomagał, taki małomówny. A wczoraj wparowałam do domu z pracy w sandałach na koturenku, spodnie dopasowane 3/4, bluzka też dopasowana, ściełam się króciutko, ciemne okulary na nosie (nie widać cieni) i z daleka laska, dla tych korzy mnie pamiętają w wersji XXXXL Ale miło.

    Waga stoi ale i tak III faza przede mną od poniedziałku.

    Zdrówka wszystkim życzę

  12. Leila gratulacje dla Syna - na pewno mu w końcu odetchnął i Ty z resztą też :mrgreen: Wiem coś o tym - ja mgr inż zdobywałam W grudniu :D Tyle stresu, a potem jak się wspomina, to tak naprawdę nie wiadomo po co człowiek się tyle denerwował ;)

    Dzięki - - przed synem nowe życie - mam nadzieję że znajdzie pracę (informatyk, niby dobrze ale szukają z doświadczeniem a on po mamusi dość pasywny). Teraz jest na półrocznym stażu w banku. Myślę że będzie trochę lżej finansowo, tym bardziej że zakład męża w upadłości i chyba jeszcze w tym roku zasili rzeszę bezrobotnych. A w naszym wieku i jeszcze w małym mieście to już kłopot.

    Dziękuję wszystkim za gratulacja.

    Ewuskaka - gratulacje.

    Sandra - podziwiam, ja nie mam słuchu za grosz i rytmu, ale tak lubię słuchać jak ktoś ładnie śpiewa i tańczy.

    Miłej niedzieli wszystkim życzę.

  13. Jest powód do dumy... ;D. Mamie też się należą gratulacje. Widzę, że więcej nas będzie na trzeciej fazie od lipca, milusio.

    Apropo zaparć....część skopiowałam z innych stron, a część to moja twórczość

    1. Jedz o stałych porach, powoli, dokładnie przeżuwaj kilkakrotnie każdy kęs. Częściej a mniejsze ilości.

    2. Zrezygnuj z mięsa jedz więcej ryb, ... albo same ryby.

    3. Zwiększ sobie dawkę otrąb owsianych, np 4 łyżki dziennie.

    4. Pij nie gazowaną wodę mineralną. Dobre efekty przynosi wypicie na czczo szklanki wody z łyżką miodu i sokiem z połowy cytryny.

    5. Nie pij gazowanych napojów.

    6. Ćwicz, ruch poprawia pracę jelit...spacer, jazdę na rowerze, pływanie, gimnastyka, brzuszki, rowerek na leżąco.

    7. czarna herbata z imbirem, zielona z kardamonem, melisa

    8. Ubiór... nie chodź w rzeczach które są ciasne, szczególnie w okolicach brzucha, luźne rzeczy tak żeby nie hamować krążenia.

    9. Rano na czczo, pół godziny przed posiłkiem zjedz pomidora bez skórki.

    10. Kup sobie błonnik. Mój znajomy też jest na dukanie i regularnie go zażywa i chudnie.

    11. Moja mamuśka piła kompot z suszu/ suszonych śliwek/ polecam, choć to nie dukanowe

    12. Tran w kapsułkach

    13. Activia, ta regularis, jogurty z żywymi kulturami.

    14. więcej warzyw....-> III faza

    odradzam picie wszelkich herbatek odchudzających, może i dają jakieś efekty, ale podobno wypłukują przy okazji to co najlepsze z organizmu.

    Nie wiem czego przyczyną są te zaparcia, ale mogłabyś zaglądnąć do sklepu zielarskiego, napewno są mieszanki ziół wspomagające pracę jelit...

    Waż się rano, mi pokazuje czasem 2-3 kilo więcej....

    Protnka - dzięki wielkie za link do tej strony i za rady. Większość z nich stosuję, piję oprócz kawy tylko wodę niegazowaną - prawie 3 litry, na pewno za mało ryb - bo drogie i nie przepadam. Otręby to takie 3 kopiaste łychy bo bardzo lubię otrąbiankę, chyba mi zostanie do końca życia, jak nigdy nie lubiłam zup mlecznych. Cwiczyłam systematycznie 2 razy w tygodniu po godzinie, taki areobik dla trochę starszych z dbałością o kręgosłupy, trochę brzuszkó - wtedy było trochę lepiek. Teraz przerwa urlopowa. Muszę zacząć chodzić na basen - dziś pierwszy raz - trochę na udach i rękach skóka obwisłą, ale co robić.W ciuchach chodziłam do tej pory wiszących, bo dopiero ostatnio dałam kilka rzeczy do zwężenia i kupiłam sobie dwie pary spodni. I nic. Ostatnio szczególnie. Przeszłam na system 1 na 1, i nic - stąd moja decyzja o przejściu trochę wcześniej do 3 fazę. Od dwóch dni posunęłam się do tego że piję siemię lniane odtłuszczone w proszku - ochyda - nie wiem czy dam radę.

  14. Witam, po dwóch dniach ścisłej głodówki dziś z rana waga blisko mojego wymarzonego 85. Ale dziś grzeszę i to wieczorem, zjadłam z 15 truskawek i wypiłam szklanicę sampana ale było co oblewać. Mam mgr inż. w domu - obrona na 5. Dumna jestem z syna.

    Definitywnie od 4 lipca też przechodzę na III fazę bez względu na wagę, jestem do tego trochę przymuszona.

    Proszę o dobre i sprawdzone sposoby na zaparcia.

    Gratuluję wszystkim spadkó i życzę miłego weekendu

  15. Zaraz zabiję mojego kota, wywalił się na biurku i jak pisałam posta, ciągle mi przeszkadzał, musiałam poprawiać błędy. Ale najgorsze, że jak skończyłam i chciałam sprawdzić błędy, machnął swoją wielką łapą i post zniknął.

    Nie mam czasu znów wszystkiego pisać bo komo mnie odciąga od obowiązków a jak mąż wróci z działki to będzie z 4 kg truskawek do przerobienia. A nawet nie mogę skubnąć bo od śniadania do jutra popołudnie mam głodówkę - idę robić badania.

    Maragrete - wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, pieniążkó no i zadowolenia z nowej figurki.

    Naprawdę jest inne samopoczucie jak już nie jestem najgrupsza w mieście.

    Ostatnio zauważyłam, że coraz więcej jest otyłych, więc już chyba nie byłąm najgrubsza przed dietką, ale tyle lat straconych.

    Saguś - jesteś bardzo miła. Pozdrów Gdańsk, będę tam z 3 dni na urlopie z wizytą. Bardzo lubię to miasto.

    Miłegfo wieczorka życzę wszystkim - życzenia też od tego zwierza z awatarka, muszę szybkio wysłać posta bo znów ma zamiar rozrabiać.

  16. Saga, dzięki za wsparcie. Gdzieś mi znikł suwaczek, ale nie mam czasu zmienić. Miałam gości cały tydzień, dzieciaczki 3 letnie i 10 m-cy i muszę chyba sprzątać. Już mi żał że pojechały choć to trzęsienie ziemi no i przy moim trochę złym samopoczuciu - trochę kłopotliwe. Ale już od paru dni na wadze utrzymuje się ok. 88 kg. Zaczynałam dietę chcąc schudnąć do 85, wg testu wyszło 82,7 ale orzekli, że może być 85. Teraz nadal się waham - ciągnąć do 85 na siłę czy zaczynać od 1 lipca III fazę wg Dunkana gdzieś 27 lipca. Zobaczę co mi lekarz powie w czwartek.

    Dziś byłam u kardiologa - chodzę od lutego, wtedy też zaczęłam dietę. Popatrzył na kartę - 110 kg, ale chyba Pani ma mniej. Gratulował mi bawet, ale to utrzymać.

    Jem truskawki w dniu w którym jem warzywa - pierw po 5 dziennie a ostatnio trochę więcej aby poprawić sobie humor (skąd my to znamy). Paradoksalnie wtedy waga ryszyła, bo z 10 dni stała na 90. Tyle co teraz tio ważyłam przed ciążami jakieś 25 lat temu.

    Trzymajcie kciuki w piątek - syn się broni.

    Saga, cZytam ostatnio o III fazie. Musisz zacząć jeść wg niej, bo nigdy nie utrwalisz. Organizm trzeba przyzwyczaić do innego jedzenia, bo inaczej lipa. Nie można dietkować wiecznie, bo to nie jest zdrowe. Też się boję, ale jak zacznę to będę jadła wg przykazań. Ktoś kiedyś pisał że można podzielić fazę III na 3 podfazy i stopniowo wprowadzać pewne produkty (np. na początek 1 kromka dziennie chleba i 1 posiłek królewski w tygodniu - miałam sobie zapisać, ale zapomniałam.

    Ale się rozpisałam, zaraz domownicy wrócą i będę musiała udawać że sprzątam albo że leżę. Siedzenie przeciwskazane (kłopoty z tylną częścią - haha - a w pracy co mam robić? Pozdrowienia

  17. Też mam święto - 8 z przodu, jeszcze trochę i chyba od lipca przejdę na III fazę. Ile będzie na liczniku tyle będzie, bo muszę zadbać o zdrówko. Na razie kontynuuję jeden dzień białeczek i jeden z warzywami. Jest lepiej, choć z zaparciami jak był problem tak był. Pozdrowienia dla wszystkich dietkujących.

  18. Witam. Najlepsze życzenia urodzinowe dla Milenki i wielkie gratulacje dla Śliweczki. Ja to się już chyba nie odważę zrobic prawka, bojda jestem i beztalencie. Żeby nie było że ględzę, parę lat temu z własnym chłopem zderzyłam się na skrzyżowaniu na rowerach, aż mi koło wygięło. Nigdzie nie wiem kto ma pierwszenstwo.

    Cos zrobilam i nie mam polskich liter i zamiast z y mi sie pisze. Jak mowi moj chop troche techniki i sie gubie. A kiedzs w akademiku naprawilam zelazko i maszynke, ale do dobrego czlowiek sie przyywzcyaja.

    Saga + dzieki ya wsparcie + najgorsze wlasnie ze tak juz blisko celu uwierzylam ze moze i o 82 powalcze. Od dzis zaczynam 1 dzien bialek i 1 dzien P*W. Truskawki jem + na P*W 5 sztuk. Waga stoi ale nic to. Pozdrow Gdansk, mam tam brata a w przyszlym tzgodniu mam gosci + bratanica z 2 dzieci + 3 latka i 10 m+cz. Bede babciowac.

  19. IVON , uśmiejesz się , ale to właśnie twoja teściowa jest najlepszą motywacją !!! U mnie wszyscy mówią że powinnam skończyć z odchudzaniem bo i tak wyglądam O.K. wierzyć-nie wierzyć ? A po co się odchudzać skoro i tak nikt nie zauważy róznicy ?Słabo , co ?

    Do rzeczy , myślę że tak się powinnaś wkurzyć na teściową i jej pokazać ( jeszcze te parę kilo mniej ) , zmienić coś jeszcze np. fryzura , może parę nowych ( innych niż do tej pory ciuchów ) , przestań narzekać , nie zanudzaj rodziny swoją dietą - zrób to wszystko tylko dla siebie icon_biggrin.gif

    Będą w szoku !!!

    No , kochana , uśmiechnij się do siebie , jesteś wielka i dasz radę ( inni borykają się z więszym zapasem wagi ) .

    Moja teściowa jest dobrą kobietą. No i bardzo grubą. Dla mnie też była motywacją, ale trochę inną. Jest schorowana, ale jakoś do tej pory dawali sobie z teściem radę. Akle ostatnio na jesienia złapała ją jakaś neuropatia (cukrzyca) - nie mogła się ruszyć. Teść mały i jeszcze chory na serce, mieszkają w dawnym koszaliński ja w dolnośląskim. Pojechaliśmy weekend. Chłop jak to chłop nie pomyślał - nawet basenu nie kupił. Zwalam ją na podłogę, załatwiała się do miski, a potem kto ma siłę ją ponieść. Poddała się, wierzcie mi nawet na boki nie mogła się sama przewrócić. Wierzcie mi, 110 kh wagi albo i więcej, oczywiście zero intymności a wsumie dobiera 76 lat. Jak ją widziałam taką bezradną w tym łóżku , taki wieloryb bez wody. Przeraziłam się, zaczęłam się widzieć za parę lat (kilkanaście) w tej samej sytuacji. Póki człowiek młody to te kiloski aż tak nie przeszkadzają, gorzej później. Od tego momentu zaczęłam myśleć o diecie ale nie widziałam nic dla siebie, nie wierzyłam że można schudnąć 20 lub 30 kilo, za dużym łakomczuchem jestem. Dzięki tej diecie uwierzyłam. Pisałam już, że od paru lat chodziłam na gimnastykę, żeby polepszyć swoją sprawność fizyczną. Teraz pierwszy raz przy brzuszkach dotykam łokciem kolana, przedtem, mimo że mięśnie brzucha miałam już silne, to opnka na brzuchu przeszkadzała. Widzę dużą różnicę, już mi się wydaje, że jestem motylem.

    A teściowa, jak mnie zobaczyła na Wielkanoc (prawie 10 kg mniej) to nic nie zauważyła, a jak córka zwróciła jej uwagę, że schudłam to "a coś patrzyłam że na twarzy tak paskudnie wyglądasz - to i tyle na temat teściowych nawet i najlepszych.

  20. Witam Was Dziewoje i Menszczyźni :wink:

    Na początek, bo tak troszkę mnie ta sprawa ruszyła...

    Tak więc Ivon ja dołączam się do słów dziewczyn. Byłam na diecie i teraz robię wielki powrót i to tylko dlatego się może udać że będę tutaj. Piszesz o menu Protalowym że nikt tutaj nie chce klepać o tym postów, po pierwsze nie chcą bo i tak one zaginą, po drugie jest do tego osobny założony przez dziewczyny wątek, a tutaj rozmawiamy o wszystkim i o niczym, a także w miarę możliwości, czasu i wiedzy odpowiadamy na pytania i wątpliwości związane z dietą. Jeżeli nie chcesz się czuć dłużej obco, zacznij pisać na forum, chwila z Dziewczynami i człowiekowi wydaje się jakby znał Wszystkie od lat. Najpierw spróbój przełamać ten murek a potem możesz oceniać jak tutaj jest. Powodzenia! :oops: (Przepraszam za nieuwzglednienie Miśka)

    Zgadzam się w casłej rozciągłości. Też jestem nową forumowiczką i na dobitek dużo starszą od większości 53 lata. Zanim się zarejestrowałam czytałam forum długo - możecie wierzyć czy nie - od początku - utknęłam gdzieś od strony 1200 do 1400 bo chyba wtedy zaczęłam czytać na bieżąco. Także znam tzw. stare forumowiczki i niektóych mi brakuje - mimo że pisały tak jakby rok wcześniej. Potem pomyślałam dlaczego nie. Mam opory, zawsze tak było. A jak mnie będą oceniać, moje problemy tak młodych dziewczyn nie będą interesowały, ale przecież mamy wszystkie ten sam problem. Czy chcą schudnąć z 78 (Boże dla mnie to nieosiągalny ideał, nawet wobec Dunkana) czy tak jak ja ze 110. Ośmieliłam się, czasami coś napiszę, wcale też nie oczekuję zawsze odpowiedzi, choć miło jest jak ktoś zauważy moją obecność. Trzeba się samej otworzyć, mnie jest bardzo trudno, całe życie jestem nieśmiała no i oczywiście zakompleksiona. Od dziecka mam nadwagę a wierzcie mi, w mojej młodości o wiele mniej było otyłych dzieci i młodzieży. Byłam wyobcowana, do dziś pamiętam ważenie na koloniach przy wszystkich - koszmar. Uciekłam w ksiązki, przy tym podjadanie no i zamknięte koło. Teraz jestem mądrzejsza, wiem że wygląd tak bardzo się nie liczy, ważne jest jakimś się jest człowiekiem. Jestem trochę "drętwa" jak mawia córka, ale każdy ma prawo być sobą. Myślę, że każdy na tym forum znajdzie swoje miejsce. Ja parę razy zastanawiałam się nad przerwaniem diety, bo coś bolało, coś nie pasowało, a wszyscy życzliwi naprawdę i w cudzysłowiu informowali o infiormacjach, że dieta jest niezdrowa. Gdyby nie dziewczyny z tego forum, Śliweczka, Maragrete, Saga,Esperantina które udowodniły, że można schudnąc tak dużo, to pewnie bym poprzestała na 10 kg i zaczęła utrwalanie.

    Teraz muszę się zastanowić nad modyfikacją diety, bo muszę się wyleczyć, nie wiem czy 1x1 czy zaryzykować 3x3, ale nie mam zamiaru rezygnować.

    Dużo jest forumowiczek i nie sposób wszystkim odpowiadać, to jest naturalne że z jednymi się jakoś szybciej nawiązuje kontakt, z innymi nie, ale jest nas tyle, że chyba żadna nie zostanie niezauważona.

    Znów marudzę, ale to takie moje refleksje. Pozdrowienia dla wszystkich kobietek.

  21. leila 20 kg to i tak bardzo duzo i mozesz byc z siebie dumna:)a powoli jak bedziesz trzymac dietke nawet z wieksza iloscia warzyw zejdzie jeszcze wiecej;moze cwiczenia jakies??a protanka tez niezly pomysl dala z tym 5/2..moze sprobuj:)

    Ćwiczę od kilku lat 2 razy w tygodniu taką gimnastykę na kręgosłup, brzuszki tak na wszystkie mięśnie, prowadzi to rehyabilitantka i jestem zadowolona. Bez tego to bymk już chyba była inwaklidka. Tylko teraz od cZarwca do września przerwA. zASTANAWIAM SIĘ NAD MODYFIKACJĄ DIETY I CHYBA JEDNAK SPRÓBUJĘ ZASTOSOWAĆ 1X1, z TYM BŁONNIKIEM MUSZĘ pomyśleć.

    Ale muszę coś zrobić bo już 3 m-ce walczę z bólem myślałam że to tylko hemoroidy a to inne cholerstwo mi się zrobiło i muszę zlikwidować zaparcia aby to spróbować wyleczyć. No koszt diety u mnie,

  22. Witam dziewczyny. Pogoda fAktycznie śliczna, wczoraj cały dzień na działce. Grill - dla mnie kiełbaski drobiowe, ale ile faktycznie w tym drobiu to tak do końca nie wiem.

    Saga gratuluje III fazy. Ja od dziś modyfikuję trochę dietę tj. jeszcze nie przechodzę na III fazę tylko pociągnę 3 tygodnie P+W. Chciałabym zrzuciĆ jeszcze 5 kg ale lekarz zaleca więcej błonnika. Same otręby to mało. Podleczę się trochę i może wrócę jeszcze na sAMO BIAŁKO.

    u MNIE PO OSTATNICH DNIACH ŚCIŚLE BIAŁKOWYCH MAŁY ZASTÓJ PRZYKRE, TERAZ TEŻ CHYBA. aLE I TAK SIĘ CIESZĘ 20 KG TO DUŻO. zACZĘŁAM SIĘ ROZBIERAĆ Z SZEROKICH KURTEK I CORAZ WIĘCEJ OSÓB widzi zmianę. Wczoraj nawet siostra powiedziała, że mam więcej już tak nie przytyć. Łatwo jej mówić, chioć teraz ma więcej dla mnie zrozumienia. Całe życie była szczupła, jadła co 3 godziny i wcalwe niemało a teraz już i wiek i przyplątała się jej niedoczynność tarczycy i zaczęła mieć kłopoty małę z wagą i teraqz wie jak trudno sobie odmówić.

    Wiem że 90 kg to strasznie dużo ale jak się miAŁO 110 TO jest różnica. Ale marzy mi się 8 z przodu.

  23. Marzeniuw – ja to taki leń jestem i nie bardzo wiem co Ci poradzić z zastojem, bo z tego lenistwa to po prostu jem w koło to samo od … 10 miesięcy 90% posiłków to serek wiejski Piątnicy, kurczak pieczony (upieczony kupuję) bądź piersi z warzywami i serkiem, czasem ryba, bardzo lubię filet z makreli w pomidorach firmy Oskar. I tyle a i codziennie jajka na śniadanie zazwyczaj (jajecznica lub na miękko) placuszki też wcinam. I to mój jadłospis krótki, ale skuteczny, obecnie ważę tyle ile miałam chyba z 10lat temu, i jestem mega szczęśliwa, tzn nie zupełnie bo moje szczęście burzy niepokój przejścia na fazę 3. Durna baba ze mnie tak bardzo chciałam zakończyć fazę drugą, a teraz wymyślam co by tu zrobić żeby na niej pozostać. Boję się że jak sobie pozwolę, to nie będę umiała się opamiętać. Strach jest na tyle wielki że (po raz koleny) zmieniam ostateczną datę przejścia na fazę 3. Tym razem postanowiłam od 5 czerwca, żeby było tak równo 10 miesięcy odchudzania. A moje powolne spadki spowodowane są tym iż te moje 66 kg to dość wyśrubowana waga, i organizm się buntuje, jestem niska ale raczej grubej kości.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.