Skocz do zawartości

casiopaea

Smakowicze
  • Postów

    37
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O casiopaea

  • Urodziny 26.08.1982

Informacje o użytkowniku

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Somerset / UK
  • Zainteresowania
    Gotowanie

Osiągnięcia casiopaea

Odkrywca

Odkrywca (4/14)

  • Pierwszy post
  • Współtwórca

Najnowsze odznaki

0

Reputacja

  1. Ja również życzę wszystkim Wesołych Świąt, smacznego jajka i pogodnego dyngusa! U mnie dieta na czas świąt została kategorycznie wstrzymana :) bede się na nowo martwić w maju, a na razie wracam do pichcenia. Sernik i babka już upieczone. Czas na mięska i pasztecik. Pozdrawiam!
  2. Hej dziewczęta! Gdyby nie to, że przez internet nie można się zarazić, to bym pomyslała, że Magdzik podesłała mi wirusa :) Głowa mi pęka, z nosa leci, gardło boli, ech... szkoda gadać. A do tego pracuję na dwóch etatach i w żadnym sie mogę sobie pozwolić na poleżenie w łóżku. Mam nadzieję, że do poniedziałku przejdzie, bo wzięłam urlop w pracy w celu zrobienia wiosenno-świątecznych porządków. Jakoś do tej pory czasu nie było, a tu Wielkanoc już za pasem! :grin: Co do diety- troszkę czituję, ale ponieważ łażę po kilka godzin dziennie to waga i tak w dół, więc nie mam wyrzutów sumienia. A po tylu godzinach i dwóch pracach cos się człowiekowi należy. Chyba... Pozdrawiam serdecznie!
  3. Hej Rabinia - witaj na forum! Wszelkiego rodzaju aromaty, przyprawy i zioła są jak najbardziej wskazane, a nawet gorąco polecane przez samego Ducana. Więc śmiało przyprawiaj :) Pozdrawiam i życzę dużych spadków!
  4. Hej Dziewczynki! Chyba i mnie dopada ta zła passa, bo od rana boli mnie gardło, mam kaszel i ogólnie czuje sie bleeeh wiec chyba grypsko się szykuje... Ale nie ma co biadolić. Brać się za siebie, kobitki! Z tego, co tu czytam wynika, że wszystkie sobie folgują (mniej lub bardziej), a potem biadolą, że waga stoi :) Po to jest to forum, żeby się wzajemnie na duchu podnosić- więc proszę drogie Panie, co by się podniosły i zaczęły przestrzegać diety! Iriss - koleżanki dobrze radzą- o problemach trzeba poważnie porozmawiać, bo same sie nie rozwiążą. Co do diety i samopoczucia- może faktycznie wszystko się skumulowało i dało o sobie znać teraz (hormony, przesilenie, problemy w związku itd). Powinnaś postarać się po kolei każdy z nich rozwiązać. Nie wszystkie na raz. Skup się na jednym. Co do III fazy - nie powinnaś się powstrzymywać przed jedzeniem tego, co dozwolone. Jeśli boisz się wzrostu wagi może zacznij ćwiczyć? Ja robię stepy na Wii a ostatnio obowiązki w obu pracach zmuszaja mnie do wielokilometrowych pieszych wędrówek - i waga w dół :grin: Magdzik - powodzenia na nowej linii. To się porobiło po tym tsunami. Nie Ty jedna pewnie odczujesz skutki. Choć muszę przyznać, że dość ostro się porobiło u Was, jeśli redukują zmiany i dni pracy. Mam nadzieję, że Ci się na land roverach będzie dobrze pracować! Maragrete - myslę, że z Twojej rady powinnyśmy skorzystać wszystkie. Taka teraz pora nijaka, nic się nie chce, przesilenia, choróbska, dieta też nie szczególnie nam wychodzi, więc za Maragrete namawiam - fryzjer, kosmetyczka lub nowy ciuch. Co by nam się humorki poprawiły :oops: Pozdrawiam!
  5. Witajcie dziewczyny! Ledwie przy kompie siedzę po dzisiejszym dniu. Zaczęłam dzisiaj łażenie po domach w sprawie spisu ludności. 3 godziny stukania i chodzenia od drzwi do drzwi. A to dopiero początek. Jutro mam kolejne 6-8 i około 4 godzin w niedzielę. A jak mnie bolą stopy.... Ale przynjmniej nie miałam czasu podżerać :) no i mam z głowy Dukanowe półgodzinne marsze :grin: Marudko - tak się cieszę, że mały jest już w domu. Oby jak najszybciej wyzdrowiał! Iriss - ja planuję duuuużo jajek na święta. Przede wszystkim żurek z jajkiem podawany w chlebku. Prezentuje się świetnie i robi wrażenie. Kupuję małe okrągłe chlebki, odkrawam wierzch, usuwam środek i podpiekam w piekarniku aż zrobią się chrupiące. W te "talerzyki" nalewam żurek i gotowe! Bedę też robić krokiety i sałatkę (z jajek oczywiście) i jeszcze pasztecik wegetariański. A teraz idę spać, bo sporo łażenia przede mną jutro. Pozdrawiam cieplutko!!!
  6. Hej Aleksandrazet - czy Ty na pewno musisz schudnąć?? Przy Twoim wzroście masz idealną wagę. No i jeśli masz problemy ze zdrowiem, to może jednak zrezygnuj? Zamiast tego, spróbuj może pozbyć się niezdrowego jedzenia z domu, żeby nie kusiło i po prostu zacząć jeść zdrowo? Tzn warzywa i owoce, ograniczyć jasne pieczywo i ziemniaki, zastąpić biały ryż ciemnym, makaron- pełnoziarnistym, nie smażyć a grilować itp. Chyba nie warto narażać zdrowia.... Pozdrawiam!
  7. Hej dziewczyny! Faktycznie ucichło ostatnio. Moja w tym wina też, sprawdzałam forum codziennie ale jakoś pisać się nie chciało... Dietka jakos leci, z grzeszkami (jak na przykład dzisiaj, bo byłam na konferencji cały dzień). ale waga w górę nie idzie. W dół, niestety też nie. Te ostatnie 4-5 kilo nie chcą mnie opuścić :) Ale za kilka dni zaczynam pracę przy spisie ludności, więc będę łazić od domu do domu, więc trochę kilosków pewnie spadnie. No i poza domem nie będzie mnie kusiło, żeby podjadać :razz: Więc mam nadzieję, że do majowego urlopu zgubię szóstkę na początku wagi :) Załamana - musisz się uzbroić w cierpliwość i konsekwencję, przynajmniej na początku gdzie spadek wagi jest największy. Jak zaczniesz tracić pierwsze kilogramy do motywacja wzrośnie. Ja na fazie II jestem już któryś miesiąc z rzędu, brakuje mi bułeczek i makaronu ale jakoś daję radę, szczególnie, że wszystkie spodnie spadają z 4 liter :) Magdzik - mam nadzieję, że to wstretne wirusisko w końcu Ci odpuści. Ale fakt, że brak witamin ma tutaj swój wpływ. wylecz się porządnie i do boju!!! Pozdrawiam serdecznie pozostałe forumowiczki!!!
  8. Tak mi przykro, Maragrete, że Twój tato odszedł. I jeszcze syn zaraz wyjeżdża na tak długo. To naprawdę bardzo trudny okres w Twoim życiu. Życzę Ci dużo spokoju i siły, by przetrwać i wspierać mamę w tych ciężkich chwilach. Wiem, że trudno jest w takich momentach nie czuć się smutnym i nie płakać i pewnie to banalne i oklepane- ale nasi bliscy, którzy odchodzą, pewnie nie chcieliby nas widzieć zasmuconych. Pamiętaj, że zawsze znajdziesz tu słowa otuchy!!!! I nieważne, że to forum o diecie. To forum o nas i naszych problemach. Więc śmiało o nich pisz. Życzę Tobie i pozostałym forumowiczkom spokojnej nocy.
  9. Bella2 - ja tez tak myślę, że Ty się zaraz weźmiesz w garść :razz: nie ma co odkładać, bo lato już niedługo!!!!! Marudko - aż przykro czytać, że Twój maluszek nadal choruje. Mam nadzieję, że szybko go wypiszą. Trzymaj się!
  10. Ceść Dziewczyny! Ja to już nic z tej diety nie rozumiem. Jak stosuje się do wymogów, to waga stoi. Wczoraj pożarłam dwa tosty z masłem (pyyyycha), wieczorem wyszliśmy ze znajomymi i wlałam w siebie 3 piwa, a na koniec koło północy obżerałam się popcornem. Dzisiaj wchodzę na wagę - kilogram w dół... Może mój organizm pokazuje, że już ma dość tej diety i che zacząć jeść normalnie???? Sama już nie wiem. Ale pogoda za oknem się robi, w miarę ciepło i słonecznie. Wieczory będą teraz dłuższe, więc żyć nie umierać! Marudko - mam nadzieję, że Twojego Wojtusia szybko wyślą do domu i nie będziesz musiała użerać się z pielęgniarkami. Oby szybko wyzdrowiał!! Pozdrawaim wszystkie forumowiczki!
  11. Faktycznie coś ucichło ostatnio... Anikamax - na pierwszej stronie Dorotaxx podaje w skrócie (choc dokładnym) na czym cała dieta polega- z fazami i wyszczególnymi potrawami dozwolonymi w każdej fazie. Myślę, że to dobry początek dla Ciebie. Co do książki, to nie wiem, która najlepsza. Wszystkie traktują o tym samym. Chyba "Nie potrafię schudnąć" jest najbardziej popularna. Ja muszę przyznać, że Dukanowa zasada- jedz ile chcesz na mnie nie działa. Pofolgowałam sobie przez dwa dni i kilogram w górę... Dziś już lepiej, pół kilo mniej, ale wciąż pół kilo więcej niż kilka dni temu. I wciąż jestem w trakcie II fazy :razz:??: Marzy mi się faza III. Ale jeszcze 3-4 kilo (idealnie byłoby 5,5, żeby osiągnąć 58 kilo) :) Ile u Was, dziewczyny, trwała II faza??
  12. Witam poniedziałkowo wszystkie Dietowiczki! Mój tydzień zaczął się spadkiem wagi, więc humor na starcie miałam przedni. Potem szefowi w pracy udało mi sie go zepsuć dość skutecznie, ale co tam. Nie pierwszy i nie ostatni raz traktuja człowieka nie fair. Przykro- ale szkoda psuc sobie zdrowie. Drugi dzień na warzywkach i od razu che się żyć!!! Alienka - chyba nas wszystkich (a na pewno większość) dopada ta szara rzeczywistość, oglądanie każdej rzeczy w sklepie po kilka razy i zastanawianie się, czy na pewno tego potrzebuję?? Wiadomo, naszym dzieciom chcielibyśmy zapewnic wszystko i niczego nie odmawiać, ale ja pamietam ze swojego dzieciństwa, że też nam było ciężko. I nie zawsze mieliśmy to, co akurat było modne, czy na co mieliśmy ochotę. I każdy mały prezent czy paczka słodyczy cieszyły nawet bardziej, niż gdyby były dostępne cały czas. Twoja córka na pewno to doceni. Jeszcze nie teraz, ale jak dorośnie- to zrozumie na pewno. Więc nie martw się i głowa do góry! :razz: Życzę udanego wieczoru i spadków wagi (choćby tych tycich :))
  13. Hej Kobietki! Weekend ju się prawie skończył. Dotleniłam sie trochę na świeżym powietrzu- pogoda sprzyja na szczęście. Powoli tracę wiarę, że uda mi się zgubić te ostatnie 5 kilo :razz: 10 zniknęło ekspresowo a teraz wciąż pod górkę. Ech... Na pewno nie osiągnę wagi wyliczonej w tescie dukana na czas- bo to już za 5 dni! ale co tam, ważne, żeby do maja zniknęło, co bym się w kostiumie na plaży prezentowała lepiej niż rok temu. Jak teraz oglądam te zdjęcia, to jestem przerażona! Na szczęście bliżej niż dalej :) Ivonka - mam nadzieje, że przetrwasz ciężkie czasy. U nas w urzędzie rok temu i dwa lata temu były cięcia, na jesieni szykuja się kolejne. Tym razem duuużo poważniejsze, trzeba znaleźć prawie 40% oszczędności. Więc wszyscy dość przygnębieni chodzą, bo nie wiadomo, na kogo padnie tym razem. Mam nadzieje, że obu nam się uda! Pozdrawiam!
  14. Elkamelka - wiem co czujesz, dzisiaj kończę 5 dzień protein i już sie nie mogę doczekać czegoś zielonego jutro! Ty przynajmniej mięsko jesz a mnie pozostaje serek ala wiejski i jajka. Mój cholesterol pewnie skacze w niebiosa, bo jem po 15-18 jajek w tygodniu! Ale jutro zrobię sobie placki ala ziemniaczane z kalafiora- mniam! Życzę wszystkim spadków wagi! A Tobie Magdzik- powrotu (szybkiego) do zdrowia!
  15. Hej dziewczęta! Wiosna za oknem w pełnej okazałości, słońce świeci, kwiatki rozkwitają, przydrożne łączki pokryły się żonkilami, waga w dół... cudnie! Tzn byłoby cudnie, gdyby nie trapiący mnie problem. Pod koniec maja będę brać udział w 20 kilometrowym marszu charytatywnym, by pomóc naszej koleżance z pracy zebrać pieniądze na łódź ratunkową, którą ona i jej mąż chcą podarować straży przybrzeżnej ku pamięci ich zmarłego tragicznie syna. Wysłałam maile z grzeczną prośbą do wszystkich swoich znajomych i.... nic. Klapa. Ani pens nie wpłynął. Może przez to, że pogoda taka cudowna i ludzie nie myślą o zbiórkach charytatywnych? A może ja coś robię źle? Będzie maszerować około 10 osób i głupio być tą, co uzbierała najmniej....:razz: Macie jakieś porady??? Dziękuję i życzę miłego dnia!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.