Skocz do zawartości

Klamerka

Aktywni Smakowicze
  • Liczba zawartości

    317
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez Klamerka

  1. Zrobiłam troszkę podobne gołąbki ostatnio. Bardzo smaczne! Moje zmiany to: - dałam ryż zamiast kaszy jęczmiennej - dołożyłam marchewkę i czosnek (też przesmażone) do pora i cebuli - nie zrobiłam sosu tylko coś a'la jarzynkę (drobno posiekaną cebulę lekko zeszkliłam, dodałam do niej sparzone, rozdrobnione pomidory i trochę koncentratu pomidorowego; wszystko przyprawiłam, i już :grin: ) A tak to wyglądało: post-6493-1221656559_thumb.jpg post-6493-1221656656_thumb.jpg

  2. "Odgrzebuję" stary temat, coby nie tworzyć kolejnego, podobnego wątku.

    Niedawno właśnie mieliśmy te kotleciki na śniadanie :razz: Zamiast jajecznicy :)

    Przepisów na kotlety jajeczne jest sporo. Na samym forum Smacznego, znalazłam kilka wersji tego dania. Na przykład:

    Kotleciki z jajek Wioli

    Jajeczne kotleciki Elmo

    Kotlet mielony z jaj Agi

    Kotlety jajeczne Nikity

    Mini - kotleciki z jajek Adrijah

    Jedyną zmianą, jaką zastosowałam, to do wersji Kawoszki dodałam zeszkloną, drobno posiekaną cebulę. No i zamiast bazylii dałam koperek. Robiłam z podwójnej porcji, i wyszło mi jakieś 15 małych kotletów.

    Bardzo smaczne!

    A tak wyglądały:

    post-6493-1221046816_thumb.jpg

    post-6493-1221046873_thumb.jpg

  3. Ciasto pyszne! Zupełnie jak u mamy! :razz: Tak jak radziłyście dodałam do niego coś gazowanego, ale u mnie to była gazowana woda cytrynowa. Wyszło i pysznie i ładnie (choć zdjęcia tego nie oddają) Nasza domowa kontrolerka jakości, sprawdza, czy aby ciasto nadaje się do jedzenia: :) post-6493-1220433903_thumb.jpg A tu w przekroju: post-6493-1220434027_thumb.jpg

  4. Basiu_K, nie kierowałam poprzedniej wypowiedzi konkretnie do Ciebie :-D To co napisałam odnosiło się tylko do tych zasłyszanych opinii. Bo i ja o czymś takim słyszałam, i też się na takie "delikatne" sugerowanie dałam "nabrać". Czego będę chyba żałować jeszcze przez następny rok... W ogóle uważam, że robienie wesela, by się "zwróciło" jest jakąś pomyłką. Skoro wyprawia się je tylko po to, by "odzyskać" wydane na to pieniądze to po co je robić?? A co do Twojego "przypadku", to wyżal się, to dobrze robi! :razz: Ale przede wszystkim, tak na przyszłość- zachowaj zdrowy rozsądek! :D Co z tego, że "sprostasz" wymogom rodziców chrześniaka, skoro zrobisz coś wbrew sobie? Będzie Ci się ten "gest" odbijał "czkawką" :) przez długi czas. Po co sama sobie masz robić taką przykrość?? No i jeśli wartość rodziców chrzestnych określa się tylko w złotówkach czy też innej walucie to przykro mi to pisać, ale to się nazywa materializm. Że o perfidnym wykorzystywaniu innych ludzi nie wspomnę... Zresztą już o tych prezentach na komunię pisałam w innym wątku. Może to dlatego, że jestem ateistką, ale uważam, że ten komunijny, prezentowy szał wypiera to co naprawdę ważne w tej uroczystości. Nie ma skupienia nad powagą tego kroku, tylko hucpa, przyjęcie wyglądające jak średniej wielkości wesele, kolejna impreza dla dorosłych. A dziecko? Bohater tej uroczystości? On ma wyjść z najlepszym, najnowszym "sprzętem" na podwórko. Ot, i tyle ma ze swojego święta. Teraz przypomniało się mi, jak w którąś majowo-komunijną niedzielę, gdy pracowałam w saloniku prasowym, zaszła do mnie rodzinka. Mama, tata i synek- po komunii. Syn podniesiony tym miłym momentem, że od rana był w bohaterem wydarzeń, dbano o jego strój, pytano, czy zna wszystkie modlitwy, itp, myśląc, że ten podniosły nastrój trwa nadal, wszedł do saloniku i chciał by kupiono mu komiks. Taki zwykły komiks-miesięcznik za 5 czy 6 PLN. Tata powiedział, "No synek, dziś Twoje święto!", syn na to "To ja poproszę komiks!". Tata odpowiada "Daj spokój, za drogi!", a do mnie "Takie święto, to dziś sobie z tej okazji kupię Marlboro". :D :P

  5. Spotkałam się też z opinią,że jesli to obce osoby tzn,nie z rodziny,to taką kwotę,jaką kosztuje przyjęcie na osobę(jeśli jestes sama,w innym przypadku chyba x2)

    Hm... A czy w takim wypadku to jeszcze jest zaproszenie na ślub i wesele czy już wykupienie sobie "wejściówki" na imprezę? :D

    Daje się chyba tyle ile się może dać, na ile gości stać, prawda? Tak się mi wydaje.

  6. Gratulacje Kasiulku! Powodzenia na kursie! No i jak najwięcej pracy po odebraniu dyplomu! :P Trzymam kciuki! A ja jestem szczęśliwa np. z takiej drobnostki, że od prawie czterech miesięcy nie jadłam mięsa i innych pochodnych mięsa. Myślałam, że gdy z pierwszymi słonecznymi dniami na ogródkach otworzy się sezon grillowy, i całe osiedla w weekend zasnują się grillowym dymem, to może "złamię" się. Obawiałam się, że zapach jakichś pieczonych karkówek itp. niestety nie pozwoli mi wytrwać w zamierzeniu... Ale nie! :P Na szczęście już mnie to "nie bierze"! Grill owszem, ale tylko wege :P Wiem, że to drobnostka i w sumie to "nic". Ale dla mnie to taki malutki powód do szczęścia :D

  7. Nie wiem jak Wy ale ja lubię czasami poukładać puzzle.

    Niestety w czasie naszych przeprowadzek i innych życiowych zawieruch :P straciliśmy nasz "układankowy" zbiór. Pan Klamerka do tej pory jest niepocieszony :P

    Dlatego teraz od czasu do czasu zamiast zawalać podłogę w całym pokoju :D układamy puzzle online. Np. na tej stronie.

    Polecam! :P

  8. Dawno mnie tu nie było, niemniej mam nadzieję, że moje odpowiedzi na coś się przydadzą :D

    Christino, napisałaś:

    jaką ma mieć pojemność paczka granulatu sojowego?

    Przepraszam najmocniej, że tak niestarannie wpisałam przepis, bez podawania wagi. Już naprawiam ten błąd! :) My kupujemy najzwyklejszy, najpopularniejszy granulat w paczkach 200 g.

    I jeszcze jedno- ryby rzeczywiście nie są dobrze widziane na talerzach wegetarian :P Natomiast mleka, jajek, itp nie mogą jeść weganie. Wegetarianie mogą jeść nabiał.

    Też nie jestem niestety wegetarianką. Mimo iż mięsa nie jadłam już od kilku miesięcy, to jednak na razie bliżej mi do jaroszki niż do wege. No nic, może z czasem uda się mi zagłębić wszelkie tajniki tej filozofii.

    A poza tym to niezmiernie się cieszę, że zwróciłaś uwagę na mój przepis! :D

    Kaliope! :D Pięknych "targów" dobijasz w małżeńskim pożyciu :D I jeszcze je tak ślicznie nazywasz kompromisem :smile: Cuuudo!

    A szpinak na pewno Ci wyjdzie na zdrowie! No i wśród wielu zalet ma np. taką, iż bardzo szybko się go przyrządza (np. poddusić szpinak z cebulką i czosnkiem, po chwili dodać pokrojone pomidory, doprawić; można dodać jeszcze śmietanę, ser albo serek -oczywiście- topiony :D wyłożyć na makaron i już gotowa obiado-kolacja! :lol:). A sama pewnie wiesz najlepiej jak czasami brakuje czasu by spędzić go tylko we dwoje, niekoniecznie w kuchni :lol:

    Pozdrawiam Was serdecznie!

  9. Kalipoe... Dziękuję pięknie za komplement ale mam wrażenie, że dostałam go nieco na wyrost :mrgreen: Gdybyś poznała mnie nieco bliżej, od razu zmieniłabyś swój post! :mrgreen: Przez to Twoje zboczenie Kalipoe, to ja już się sama do siebie śmieję za każdym razem, gdy dodaję gdzieś serka :mrgreen: Na szczęście Pan Klamerka wie, że jestem trochę szurnięta i już nawet nie wnika dlaczego serek wywołuje we mnie taką radość! :razz: A co do kotletów, to wersja z pietruszką na pewno jest świetna. Teraz jednak czekam na rzeżuchę, bo pomyślałam sobie, że z rzeżuchą to dopiero mogły być smaczne! :lol: Pozdrawiam!!

  10. NIuniaczku Droga :razz: Jak mam Ci dziękować? :lol: Baaaardzo pięknie dziękuję za pomoc! Planujemy zaprosić w niedzielę naszych przyjaciół wegan. A tak trochę niezręcznie było mi ich pytać, co mam dodać do takiego ciasta :mrgreen: a poza tym, nie ukrywam, chcielibyśmy im zrobić niespodziankę :D Niuniaczku, jak na siedemnastolatkę :mrgreen: to masz wyjątkową wiedzę i praktykę kulinarną! :mrgreen: No tylko pozazdrościć! :D Pozdrawiam serdecznie!! PS: kapusta kiszona- mniam.... ależ nabrałam na nią ochoty!! Właśnie wyobraziłam sobie jak pyszne musiały być Twoje pierogi... mmmmm.... :D

  11. Kolega Pana Klamerki z pracy, poprosił go o rozpowszechnienie informacji, dlatego do Was zwracam się z prośbą.

    Tak jak w temacie, potrzebna jest krew dla dziecka, które będzie miało chemioterapię i potrzebuje krwi do przetaczania, muszą jej oczyścić krew.

    Dane dziewczynki (np. do sprawdzenia i do poprawnego zaadresowania kartki przy oddawaniu krwi):

    NATALIA BRYGOŁA

    PORADNIA HEMATOLOGII DLA DZIECI

    KLINIKA PEDIATRII, HEMATOLOGII,

    ONKOLOGII I ENDOKRYNOLOGII

    AKADEMICKIE CENTRUM KLINICZNE

    Szpital Akademii Medycznej w Gdańsku

    80-952 Gdańsk, ul.Dębinki 7

    tel. 058 349 28 60

    REGON 000288640 NIP 957-07-30-409

    I jeszcze kontakt do taty Natalii:

    509 477 338 Sławek Brygoła

    Nie znam tych ludzi, informację zamieszczam na prośbę wspomnianego kolegi, który jest rodziną małej Natalii.

    Zaproponował on też bardzo łatwy sposób, na to aby ta krew trafiła właśnie do Natalii.

    Do punktu oddawani krwi najlepiej jest przyjść z kartką z danymi dziewczynki (te które podałam powyżej). I poprosić o dołączenie jej do oddanej krwi.

    Nieważny jest rodzaj krwi, bo ta "niewłaściwa" będzie wymieniona na tą pasującą Natalii.

    Mam dużą prośbę do Was. Nawet jeśli Wy nie możecie oddać krwi, to proszę, przekażcie tą informację innym, Waszym znajomym, rodzinie.

    Cóż, nie ukrywam, liczę na Was Drodzy forowicze!! :mrgreen:

    Jesteście świetną ekipą wrażliwych ludzi, dlatego też po cichu liczę, że nie damy tej dziewczynce dać się pokonać przez jakąś okropną i kompletnie nieproszoną chorobę!

  12. W takim razie Kaliope, przepraszam za swoją bezmyślność! Coś mi chyba szwankuje na linii oczy-mózg, że nie zorientowałam się w Twoim zabiegu :razz: No nic, następnym razem już nie będę wyskakiwała z takimi głupimi uwagami :lol: Przepraszam raz jeszcze najmocniej za to, ale jakoś nie umiem nie zwracać uwagi na błędy w naszym języku. Co nie znaczy oczywiście, że sama ich nie popełniam...:D To tyle tytułem wyjaśnienia tego mojego "zboczenia" :mrgreen: A co do kotletów- mimo, że to nie mój przepis, to cieszę się bardzo, że Wam smakowało! :D Starcie ziemniaków na tarce to dowód na to, że w kuchni bardziej niż ścisłe receptury liczy się wyobraźnia! Czego jak widać Tobie nie brakuje! :D Cebulkę za to Pan Klamerka potrafi kroić tak drobniutko, że nie musi używać tarki, szczęściarz! :mrgreen: Wiem, wiem, że ziemniaki to w miejscu twojego urodzenia to pyry! :D Nawet piątkowy dodatek do "Wyborczej" w tym mieście nazywa (nazywał ?) się Pyrania, prawda? :mrgreen: W swoim i pana Klamerki imieniu bardzo dziękujemy za pozdrowienia i oczywiście też Was pozdrawiamy, machając przy tym łapkami! :D I Fredzię, Autorkę tych pyszności również serdecznie pozdrawiamy! :D

  13. Niuniaczku, bardzo dziękuję za odpowiedź! :mrgreen: Niestety śmietany też nie mogę użyć :mrgreen: Przepraszam, nie wyraziłam się jasno, a właśnie te pierogi chciałam zrobić dla wegan. Ostatnio wyczytałam, że w ciastach jajko można zastąpić nasieniem lnu. Nie wiem jednak czy to udało się by przy tych pierogach... Niemniej raz jeszcze bardzo dziękuję za odpowiedź! Taka informacja na pewno może się przydać przy jakimś nocnym buszowaniu po kuchni, gdy nie zawsze wszystkie składniki są pod ręką a i do nocnego też się nie chce wychodzić :mrgreen:

  14. Kaliope, a nie lepiej zamiast je ścierać, to po prostu utłuc? Takim "czymś" :mrgreen: do tłuczenia, uciskania ziemniaków. Natka pietruszki jest jak najbardziej fajnym dodatkiem do tych kotletów! My też wpadliśmy na to, że przydałoby się coś zielonego w środku, ale dopiero podczas obiadu :mrgreen: Ale za to sos był zielony! :razz: PS: I jeszcze coś, absolutnie nie kulinarnego, a tylko z zakresu mojego "fisia" :mrgreen: za co z góry przepraszam! I proszę o wybaczenie mi tego "zboczenia". Piszę się zemleć nie zmielić :lol: Powodzenia w pracy, i oczywiście smacznego!!

  15. Np. tak: słodzone mleko skondensowane (może być też kakaowe, ale wg mnie jest za słodkie) skarmelizować, po lekkim przestygnięciu zmiksować masę z mleka (kajmakową, tak chyba się nazywa?) z chałwą; ostatnio wyczytałam, że zamiast gotować w puszce słodzone mleko, można zwykłe skondensowane mleko ugotować, dosładzając je wg uznania. Też powinno się skarmelizować. Ale nie robiłam, więc ręki sobie za to uciąć nie dam :mrgreen:

  16. Kotlety Fredzi mieliśmy dziś na obiad. Pyszności! Były smaczne, nawet mimo mojego gapiostwa, kiedy to Pan Klamerka mówiąc "dosyp mi tu..." (bo to Pan Klamerka robił kotlety) nie dając mu skończyć, od serca sypnęłam mu do masy bułki tartej zamiast mąki :mrgreen: Oj, tam, zdarza się! :mrgreen: Z tym, że Pan Klamerka nie formował wałka, tylko formował kotlety prosto z masy. A co do sosu, to oczywiście jak na złość mieliśmy wszystkie składniki do sosu korniszonowego, oprócz korniszonów :mrgreen: Zrobiłam więc sos porowo-pieczarkowo-śmietanowy. Mniam! :razz:

  17. Jak można wyczytać z wcześniejszych postów, pieróg Doruni nam bardzooo zasmakował i dość często go przygotowujemy.

    Teraz jednak mam pytanie zarówno do Autorki jak i innych forowiczów czy mają pomysł czym zastąpić jajko w tym przepisie?

    Weganie używają do sklejania mączki sojowej (?) ale czy ona będzie się nadawać do tego ciasta? Chcę zrobić ciasto właśnie z tego przepisu, bo nie dość że się zawsze udaje to jest naprawdę smaczne! :-)

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.