Skocz do zawartości

magdzik

Aktywni Smakowicze
  • Postów

    294
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez magdzik

  1. oooo moja kochana Jolcia nareszcie do nas wrocilas, juz sie o Ciebie martwilam. zmienilismy slubne plany bo przeanalizowalam sklad rodzinny i stwierdzilam ze nie ma sensu zapraszac ciotek i wujkow z ktorymi nie utrzymuje kontaktu tylko po to zeby im sie pokazac. zrobimy przyjecie w mniejszym gronie ale z ludzimi z ktorymi jestem w ciaglym kontakcie :mrgreen: I Ty sie kochana nie martw bo u Ciebie ten malutki nadbagaz zleci nawet nie zauwazysz kiedy :grin: szyszuniu ja dopiero dzisiaj zaczelam warzywka :wink: rano mialam juz tylko 1kg do wagi z suwaczka, a to znaczy ze w 6 dni zlecialo mi 5.2 i mysle ze to jest znakomity efekt. ale chyba troszke przesadzilam dzisiaj z warzywkami i mam brzuch nadety jak balon. zobaczymy jak bedzie z waga jutro :grin: Iguana bezy robie swoje domowe ze slodzikiem. poprostu ubijam bialka ze slodzikiem, wykladam na papier do pieczenia i do piekarnika na jakies 100-120 stopni na 2-2.5 godzinki a pozniej zostawiam w piekarniku na cala noc zeby dobrze wyschly. pyszne sa :grin: lenka mysle ze Jolcia ma racje i moze odstaw kefir na jakis czas i wtedy zobacz jakie beda efekty, bo ja pamietam ze przez kefir i maslanke waga mi stanela a pozniej nawet zaczynala rosnac... Witam nowe dziewczynki. jak juz powtarzalam im nas wiecej tym lepiej i wieksza motywacja. :grin: do nastepnego.... :grin:
  2. hej dziewczyny, gdzie sie podziewacie??? ja wlasnie ucieklam do sypialni bo Marcin robi sobie placki ziemniaczane i nie chce zgrzeszyc... oj jak bym sobie takiego placuszka zjadla... mniam mniam.... ale musze byc twarda. dzisiaj rano mialam juz tylko 1.5 kg do wagi suwaczkowej wiec nie chce tego przekreslic bo jak zjem placka to znow potoczy sie lawina grzechow i nie bede wiedziala kiedy przestac. co do slodkosci to polecam bezy... pyszne sa. i dozwolone. no albo jakis smakolyk z przepisow ktore sa na forum. ponoc dziewczyny zachwalaly WZ-ke albo mleczna kanapke Sliweczki. warto sprobowac :mrgreen: milego weekendu :wink:
  3. ehhh prawa mlodosci :wink: Justyska pewnie masz ciemna karnacje albo poprostu szybko sie opalasz. ja po 6 minutach bylam zjarana jak kurczak z rozka albo raczej jak jakis prosiaczek. cala czerwoniutko-rozowa :grin: ale staram sie teraz chodzic 2 razy w tygodniu po 6-8minut. mam nadzieje ze do sierpnia troche koloru zlapie. bo umnie jest tak ze zrobie sie czerwona i po 2-3 dniach wszystko mi zlazi i znowu jestem biala jak corka mlynarza :mrgreen: no ale malutki efekcik juz widac wiec jest dobrze, zreszta ja uwielbiam sie wygrzewac w solarium. leze slucham muzyczki i mam chwilke tylko dla siebie pelen relaks :grin: mam nadzieje ze pochwailisz sie fotkami po studniowce zebysmy mogly ocenic Twoja figurke, sukienke i efekt koncowy. a komplementy naleza Ci sie bo sporo juz osiagnelas i napewno niezla laska z Ciebie :grin: szyszuniu poczekaj jak tylko woda zejdzie to efekty tez beda :grin: nic sie nie martw. skoro nie grzeszylas to jest dobrze i obie mozemy byc z siebie dumne :grin: jedno mnie tylko przeraza ze jak pisze posta to widze z boku przepisy na rozne dania ciasta i desery i az mnie skreca zeby cos sobie zrobic. a wtedy znowu wszystko na marne. kilogramy wracaja szybciej niz ja sie ich moge pozbywac :/ musze byc twarda. do slubu coraz blizej a ja nie chce byc ogromna panna mloda. buuuuuuuuu..... niech mnie ktos przytuli....
  4. czesc laski :mrgreen: jak wam idzie??? u mnie po 4 dniach jest 3.6 mniej. czyli rewelacja :wink: coprawda do suwaczka brakuje mi jeszcze 2.6 ale juz blizej niz bylam :grin: wierze ze sie uda, bo mnie motywujecie. a jesli zgrzesze to zlejcie mnie i zakopcie w ogrodku :grin: milego dnia... ahaaaa..... ja sie waze codziennie. moge wtedy kontrolowac po czym waga spada o po czym stoi albo rosnie. a wogole to czytalam ze osoby ktora waza sie codziennie straca w ciagu roku okolo 5-7 kg wiecej niz osoby ktore waza sie raz w tygodniu. no ale... kazdy robi jak uwaza... :grin:
  5. Witam wieczorowa pora piekne panie i pana ktory nam sie pojawil (tylko nie wiem czy nie ucieknie) u mnie dzien bez grzeszkow i w nagrode poszlam na solarium (znowu :mrgreen: ) szyszuniu ciesze sie kochana ze myslisz o mnie i nie grzeszysz, ja tez mysle o tym co tutaj publicznie obiecalam i mam nadzieje ze wytrwam do konca bo jak sobie przypominam o Was to tez grzeszki odkladam na bok :wink: najgorzej jest jak musze Marcinowi obiad zrobic bo wtedy pokusa jest najwieksza, ale szykuje sobie wtedy wode z blonnikiem i popijam sobie podczas gotowania jakos wytrwam jutro napisze ile znowu mniej (o ile bedzie cos mniej) pappa
  6. tak tak... szyszunia ma racje. im nas wiecej tym wieksza motywacja do trzymania sie zasad. dziewczynki te co pogrzeszyly wracajcie na forum i na diete i razem damy rade... "w kupie sila" -jakkolwiek by to nie brzmialo :grin: kolejny bezgrzeszny dzien za mna i mam nadzieje ze nastepne przede mna :wink: a teraz tak z innej beczki... zdechla dzisiaj moja swinka morska :mrgreen: poryczalam sie jak glupia. bidula cos nam ostatnio chorowala, ogolnie problem z jelitami chyba miala bo juz wogole nie chciala jesc i strasznie schudla. i jak wrocilismy z pracy to juz nie zyla. zrobilismy jej pogrzeb w ogrodku i tak mi teraz strasznie smutno... ide pod prysznic i do lozka bo ciagnie mnie zeby sie jakos "pocieszyc". powodzenia i juz niedlugo bedziemy laski, lato sie zbliza wiec dobrze byloby stracic troche nadbagazu...
  7. Hej dziewczyny, jak u Was??? u mnie po 2 dniach 1.5 kg mniej, ale do suwaczka jeszcze troche brakuje :mrgreen: oby tylko dalej do przodu... trzymajcie sie
  8. Dziendobry :wink: wpadlam sie przywitac i zastanawiam sie gdzie sie wwszyscy podziali :mrgreen: smutno tu bez was. mimo wszystko jesli ktos wpadnie to milego dnia zycze :grin:
  9. hej dziewczyny i "stare" protalki gdzie jestescie??? mam okropny dylemat. a mianowicie, skoro wprowadzamy nasz organizma w ketoze to czy slodzik nas zniej nie wybija skoro jest dozwolony to raczej nie.. no ale tak jakos sie zastanawiam. niby to slodkie, wiec juz nic nie wiem, moze jednak lepiej zeby nie uzywac slodzika i nauczyc sie zyc bez niego :mrgreen: co wy o tym myslicie???
  10. Karola ja Ci doradzam i pewnie inne dziewczyny powiedza Ci to samo, zacznij juz warzywka, bo nie ma sensu ciagnac pierwszej fazy przez 10 dni. Zrazisz sie do bialek a najwiecej i tak spada w pierwszych dniach diety. Nie katuj sie juz :mrgreen: ale to tylko moje skromne zdanie:) A jak wam idzie dziewczynki? ja jak narazie w paracy polecialam bezgrzesznie :wink: zobqczymy jak sie dzien zakonczy. Lece znowu tylek na solarium wygrzac i troche sie odstreswowac. papapa
  11. Szyszunia jasne, razem razniej. mam nadzieje ze inne grzeszne dziewczynki tez sie przylacza i z nowa sila zaczniemy gubic kilogramy. mi zostalo 7 miesiecy zeby stracic nadmiar tluszczyku, a nawet 6 bo w czerwcu jak beede w polsce to musze kupic sukienke, no albo uszyc :mrgreen: ale wolalabym pozbyc sie mojej opony. :wink: mam nadzieje ze nam sie uda :grin:
  12. sylwuska otreby do kupienia w tesco oatbran, najczesciej na polce ze zdrowa zywnoscia, albo tam gdzie platki sniadaniowe. a ser na M to chyba mozarella. ale ona nawet w wersji light ktora znalazlam ma az 9% ttluszczu wiec raczej odradzam. no chyba ze dziewczyny pisaly o jakims innym serze, ale to juz nie wiem o jaki chodzi :mrgreen: Dzziewczyny ja wam jeszcze nie mowilam, przelozylismy slub jednak na ten rok. strasznie nie zdecydowani jestesmy :grin: i sami nie wiemi czego chcemy. ale zrezygnowalam z wielkiego wesela na 100-120 osob i zrobimy male na max 40 osob. beda tylko rodzice, rodzenstwo, dziadkowie i chrzestni no i znajomi. ale zrobimy to w tym roku i moze uda nam sie jeszcze pojechac na jakies wakacje. marza mi sie malediwy albo seszele. ale ceny maja kosmiczne i bede chyba musiala wybrac miedzy wakacjami a mieszkankiem w polsce. bo jak jedziemy to narazie kazde zostaje u swoich rodzicow a po slubie chcielibysmy mieszkac na swoim jak bedziemy w polsce. dlatego myslimy o jakies bezczynszowej kawalerce. no ale zobaczymy :wink: od jutra wracam do dukania, trzymajcie kciuki zebym wytrzymala. :grin:
  13. sylwuska co do toffu to ci nie pomoge bo sama nigdy go nie szukalam i nawet nie wiem gdzie moglabym to znalezc, moze w jakims sklepie ze zdrowa zywnoscia? maka kuku dostepna jest w tesco na polce ze wszystkimi innymi makami. ja kupuje taka w zoltym opakowaniu cornflour. serek wiejski w tesco dostepne z rozna zawartoscia tluszczu cottage cheese. do serniczkow i innych deserkow sa soft cheese np. quark w tesco niby 0% tuszczu ale na opakowaniu napisane jest ze wirtualnie bez tuszczu (cokolwiek to oznacza). i jogurty danone shape 0% owocowe. ale mysle ze wszystkie te produkty mozesz tez dostac w asdzie :mrgreen: z suwaczkiem ci nie pomoge bo nie potrafie tego tak wytlumaczyc. trzymaj sie i powodzenia w poszukiwaniach :wink:
  14. Witaj Karola w naszym gronie :mrgreen: mam nadzieje i zycze Ci zeby waga szybko leciala a grzeszkow bylo jak najmniej. im szybciej przelecisz przez 2 faze tym szybciej bedziesz mogla pozwolic sobie na nieco wiecej i osiagniesz wage o ktorej marzysz :wink: trzymam kciuki i powodzenia :grin:
  15. sylwuska nie wiem czy sa u ciebie polskie sklepy, jesli tak to zakupy mozesz zrobic tam. jesli nie to w tesco mozna znalezc prawie wszystko co potrzebne. od serkow wiejskich i homogenizowanych, skrobii lub maki kukurydzianej az do wszystkich rodzajow ryb surowych wedzonych i w puszkach. u mnie w tesco sa tez polki z polskimi produktami wiec czasami i tam mozna znalezc cos przydatnego. ja wlasnie w tesco na polskiej polce kupuje serek homo z lowicza. powodzenia w poszukiwaniu, trzymam kciuki :mrgreen:
  16. Hej piekne... dawno mnie nie bylo, ale jestem. kleska u mnie pod kazdym wzgledem. nie moge wrocic do diety, ciezko mi wrocic do pracy i wogole nie moge dojsc do siebie po tym pobycie w polsce. mam w planie od poniedzialku znowu ostro zaczac, ale zaczynam watpic w moja silna wole. opuscila mnie i nie chce wrocic. juz nie wiem co mam jesc, bo nic mi nie smakuje. najlepiej jadlabym tylko lody smietankowe. ale od tego raczej nie schudne. nie chce mi sie jesc, a jak juz cos wkladam do ust to napewno nie jest to dozwolone na Dukanie :mrgreen: kopnijcie mnie w gruby tylek moze wreszcie cos zaskoczy. a jak nie zaczne od poniedzialku diety od nowa to mozecie mnie zakopac w ogrodku.... odezwe sie jeszcze, narazie lece na solarium wygrzac kosci :wink: buzka
  17. ostatnia szanso no to przygode z ksiedzem mieliscie nieciekawa. ja bym chyba sie rozplakala jak by mi ktos powidzial pare dni wczesniej ze slubu nie bedzie. koszmar. cale szczecie wszystko sie dobrze zakonczylo :( marudko z tymi parafiami to bylo tak ze jak byly dwie to w miescie byly dwa koscioly i dwie przynalezne do tych kosciolow kapliczki, a w zeszlym roku albo dwa lata temu z tych kapliczek zrobili juz osobne parafie. odywaja sie tam teraz slubu, chrzciny, pogrzeby i ogolnie msze jak w normalnych kosciolach. no i wszystkie moje dokumenty z bierzmowania powedrowaly wlasnie do jednej z tych kapliczek, a normalnie moja parafia pownien byc kosciol bo jest najblizej domu. takie to pokrecone wszystko, ale w czwartek bedziemy odkrecac ... :) a ogolnie to cos nam sie z samochodem dzieje. tylko nie wiem co, a tato pojechal do niemiec po babcie zeby tam sama nie byla i nie mam kogo zapytac. chyba zadzwonie do znajomego taty zeby mi pomogl bo boje sie ze auto zepsuje. wymienialismy ostatnio filtry i olej, a wczoraj pokazala mi sie na komputerze informacja ze mamy niski poziom oleju. dolalam go dzisiaj do maxa ale komunikat dalej sie wyswietla. napewno nigdzie nic nie kapie bo nie ma zadnych plam. moze to z zimna komputer pokladowy nam wariuje... nie wiem. pojezdze nim chyba troche zeby sie zagrzal olej i jak dalej bedzie komunikat to bede dzwonila po pomoc :) bo sama nic nie zrobie... trzymajcie sie kochane...
  18. witam dzieczynki... ja tez nagrzeszylam, ale jak nie grzeszyc jak mamcia takie pysznosci mi pod nos podstawia. wage omijam szerokim lukiem bo biedna pewnie by pekla jak bym na nia weszla. no ale tak jak niektore tutaj postanowilam zaczac po nowym roku wszystko od nowa i obym tym razem wytrwala. jak tylko wrocimy do anglii to skonczy sie podjadanie. swieta mielismy smutne bo zmarl babci maz :( i klopoty sie zaczely pietrzyc. jeszcze w niedziele jakjechalismy do polski to pojechalam sie z nimi zobaczyc, a juz we wtorek o 6 rano zadzwonila babcia ze Herbert nie zyje :) smutne to by jak tam bylam to wogole po nim choroby nie bylo widac. zupelnie nic. a teraz babcia zostala tam sama, nie zna jezyka na tyle zeby mogla sobie poradzic w urzedach no i jutro rodzice jada tam po nia zeby nie musiala tam sama byc. pozniej tylko pojdac zabiora meble przywioza samochod i babcia chyba narazie zamieszka u nas :) mialam wam wogole napisac o drodze jak jechalismy do polski... masakra. wyjechalismy w sobote o 15. ujechalismy moze jakies 15-20 km i stanelismy na 10 godzin bo tir zablokowal droge. odechcialo mi sie podrozy i chcialam wracac do domu, ale Marcin przekonal mnie ze musimy jechac i zalatwiac slub. jak juz udalo nam sie roszyc to droga i tak byla paskudna. ale powoli jechalismy. zajechalismyh do babci (800km => 22 godziny) zjedlismy tam cieply obiad, wypilismy herbate i roszulismy dalej. zlapala mas sniezyca, wiec stanelismy na godzine zeby sie troche uspokoilo. a najlepsze bylo jak juz wjechalismy do polski. 15 km od domu droga byla nie przejezdna bo nawialo sniegu w pol i nie dalo rady jechac, nawet tiry sie blokowaly. i stalismy w polach niedalekol domu jakies 4 godziny... :) koszmar... ogolnie znowu jechalismy 42 godziny i mam dosyc podrozy. ze slubem tez ciezko nam idzie to zalatwianie. w kosciele odsylaja mnie od parafii do parafii i zaden ksiadz nie moze mi udzielic informacji ani dac zgody na slub w innym kosciele .... a wswzystko przez to ze zawsze mielismy tylko 2 parafie a od mniej wiecej 2 lat mamy 4. i kazdy umywa rece i odsyla mnie do innego ksiedza. a jeszcze kancelarie parafialne czynne sa 3 godziny w tygodniu i musze czekac do czwartku. narazie wybralismy sale i jedziemy podpisac umowe w czwartek a po nowym roku podpisujemy umowe z zespolem. jeszcze fotografa musze znalezc i kamerzyste, ale to jutro bedziemy z Marcinem jezdzic i szukac. fotografa w sumie mam tylko musze sie z nim umowic i obejrzec wiecej zdjec no i ewentualnie podpisac umowe. gorzej z kamerzysta, ale tym to sie juz chyba Marcin zajmie. nie wiedzialam ze tyle latania jest zeby slub zorganizowac. dobra, bo rozpisalam sie nie na temat i smuce tutaj... trzymajcie sie kochane i gdybym sie juz nie pokazala to zycze Wam wszystkim duzo szczescia w Nowym Roku, spelnieniia marzen i wielu sukcesow. ah... i oby zamierzone cele staly sie rzeczywistoscia :)
  19. czesc Kochane... dojechalismy szczesliwie, ale o drodze opowiem Wam innym razem. wpadlam zeby zyczyc wszystkim protalkom zdrowych i spokojnych swiat. duzo usmiechow na codzien, oby zmartwien bylo jak naj mniej. Zeby wszystkie Wasze marzenia spelnialy sie zaraz jak o nich pomyslicie i oby grzeszkow dietetycznych bylo jak najmniej. Zycze Wam upartosci w dazeniu do celu i zadowolenia z kazdego nadchodzacego dnia. Maragrete gratuluje bardzo, to chyba najpiekniejszy prezent jaki dzieciaczki mogly Ci sprawic :( moja mama tez ciagle marudzi ze moglabym miec dzieciaczka, a ja najmlodsza w rodzinie i skoro juz planuje slub to poczekam z dzidzia do tego momentu... WESOŁYCH ŚWIĄT
  20. ehhh dziewczyny wszystkie gdzies poznikaly... nikt nic nie pisze na forum (a w kazdym badz razie bardzo malo), nawet nasz Jolcia sie gdzies zagubila, zawsze cos naskrobala do poczytania. Marudki tez nie ma, no ale rozumiem ze teraz przed swietami wszyscy maja malo czasu. O diecie nie bede pisac bo nie ma o czym (wstyd mowic). ale za to dzisiaj juz mialam wolne i zaczynam sie szykowac do wyjazdu... tylko nie myslcie sobie ze mowie o pakowaniu, bo jeszcze torby nie wyciagniete ze schowka. mialam dzisiaj dzien pieknosci dla siebie :) odwiozlam Marcina do pracy zrobilam sobie tipsy na pazurkach (jeszcze tylko jakis wzorek by sie przydalo namalowac bo narazie sa tylko lakierkiem bezowym pociagniete), nozki wywoskowalam (auć), zrobilam henne i regulace brwii, a teraz jeszcze naloze sobie maseczke i bede dalej seriale ogladac. :) a o 4 po Marcina :) Jutro (piatek) mamy w planach wysprzatac caly dom i zaczac sie powoli szykowac do wyjazdu, no chociaz te torby wyciagnac :) ahhh... no i jeszcze z psiurkiem do wet. po jakies tabletki uspokajajace na droge... a w sobote wieczorkiem wyruszamy... wczoraj w pracy jak sie ze wszystkimi zegnalam i zyczenia sobie skladalismy to az mi sie plakac chcialo. pare osob odchodzi i kilka zostanie zwolnione po nowym roku wiec to byl ostatni raz jak sie widzielismy. Justyska szykujesz sie do studniowki, ale ja Ci zazdroszcze takiej imprezy. Moja byla,...juz nawet nie pamietam, prawie 8 lat temu. Ogolnie bylo dobrze, tylko teraz z perspektywy czasu mysle sobie ze gdybym poszla z jakims innym partnerem to moze bylo by lepiej (a moze gorzej- w sumie nie wiadomo). w kazdym badz razie pewnie gdybym poszla sama to bawilabym sie lepiej niz z moim teraz juz ex facetem. ale fajnie jest tak szukac sukienki, uczyc sie poloneza, szukac fryzjera i kosmetyczki :) ehhh... rozmarzylam sie... teraz sama dla siebie jestem kosmetyczka, a z przyjemnosci zostal mi tylko fryzjer :( no dobra, koncze bo zaczynam marudzic. lece ta maseczke nalozyc bo sie nie wyrobie w koncu do rana :D milego dnia wszystkim a jako ze juz jest piatek to zycze milego weekendu :) dobranoc i dziendobry :)
  21. Dziewczyny!!!!!!!!!!! ale sie wczoraj zdenerwowalam, az sie poplakalam z tego wszystkiego.... jak wiecie wracalam do domu na piechote w srodku nocy, ale wszystko bylo ok. Czekalam na Marcina bo on mial skonczyc prace o 4 wiec w okolicach 4:30 mial byc w domu. poszlam pod prysznic okolo 3:45. wszystko byloby ok gdyby nie to ze uslyszalam jakis stuk, ale pomyslalam ze pewnie pies sie bawi pilka i ze ta pilka spadla mu ze schodow, ale jednak stalam chwilke i nasluchwialam co sie dalej dzieje, byla okropna cisza w calym domu i nagle Marcin wpadl do lazienki i powiedzial ze wczesniej skonczyli, a pozniej jak gdyby nigdy nic poszedl na dol, a ja ze strachu i z nerwow myslalam ze zemdleje pod tym prysznicem. Serce to malo mi nie wyskoczylo, ale napewno stanelo na pare sekund. Glupek... Autko naprawione, przeglad zrobiony, wiec dzisiaj juz wracalam bezpiecznie do domu. o diecie nie pisze bo nie ma o czym. chociaz trzymam sie teraz bez grzechu to waga stoi. ale... oby stala.... a po powrocie z polski wezme sie mocno za siebie i bede sie zmuszac do picia, bo narazie mam z tym, problem... trzymajcie sie Iriss jak Twoj eksperyment???
  22. niedlugo zaczne sama sobie odpisywac na posty :( ale chcialam tylko powiedziec ze doszlam do domu i nic mi sie nie stalo. szlam z nozem w reku bo tak sie balam a w telefonie mialam wybrany numer alarmowy i w razie potrzeby tylko wystarczylo wcisnac sluchawke :) niby to glupie, ale tak troche srednio wracac calkiem samemu w srodku nocy do domu. ciesze sie ze juz jutro autko bedzie sprawne i nie bede musiala wracac do domu na piechote. do pracy moge isc bo jest widno i ludzie sie kreca, ale koncze o 12:30 to juz jest nieciekawie. naprawa autka i nowy przeglad kosztowac nas bedzie 130 funtow, ale i tak myslalm ze bedzie wiecej. w pracy jeszcze tylko 2 dni i wolne :):D:D jestem okropnie szczesliwa.... w piekarniku piecze sie losos i pachnie w calym domu tak ze chetnie zjadlabym go za chwile, a ma byc na obiad do pracy... moze ugotuje do tego jeszcze fasolke albo udusze warzywa na patelnie hortexu <mniam> i obiadek gotowy... nie moge sie doczekac :) no to narazie tyle... napiszcie cos zebym miala co czytac jak wstane... i milego dnia wszystkim :)
  23. Maragretko to widze ze u Ciebie tez nieciekawie... u nas na szczescie nie ma takiego problemu ze sniegiem, ale boje sie drogi do polski. w tamtym, roku jechalismy 42 godziny bo akurat zasypalo eurotunel i wszystkich kierowali na prom wiec utknelismy w gigantycznym korku (7 godzin - 3 km) a pozniej polowe europy jechalismy jakies 30-40km/h bo autostrady byly zasypane.... koszmar. mam nadzieje ze w tym roku bedzie inaczej bo psiak z nami jedzie i nie chce zeby sie meczyl tyle godzin w samochodzie. Co do poznych wyjsc z psami to one niestety roznie reaguja... nasz bokser akurat jest dosyc agresywny jesli chodzi o obce osoby, albo o pijne lub glosno krzyczace, ale ogolnie jak ktos ma dobre podejscie do zwierza to jest lagodny jak owieczka :( a znowu bokser naszego sasiada uciekl jak ktos na niego napadl... i skonczylo sie na tym ze sasiada pobili i okradli... miejmy tylko nadzieje ze Twoja dobermanka nie uciekla by gdyby cos Ci zagrazalo. chociaz zycze Ci zeby nie bylo takiej sytuacji. dietkowo wczoraj i dzisiaj sie pilnuje... oby tak dalej... ale bialko mnie juz dobija... bleeeh... zmykam dopracy, trzymajcie sie ...
  24. ale tu spokoj... czesc wszystkim :) ja przyszlam sie wyspowiadac z moich grzechow :( niestety ale tez dalam sie poniesc... no ale od poczatku... znowu pasmo nieszczesc sie do mnie przyczepilo i moze nie tak do mnie samej ale do calej rodzinki i nie wytrzymalam stresu i zjadlam wszystko co pod reka mialam, a tego bylo tyle ze juz nawet nie bede wymieniac. ale ja zawsze mowilam, ze zima to nie jest czas na diete... zaczelo sie od tego ze na poczatku tygodnia moj tato wyszedl z psem wieczorem na spacer, bylo gdzies tak przed 9. no i 2 facetow pijanych go zaczepilo i chcieli go chyba okrasc i pobic. naszczescie pies uslyszal szamotanie i przybiegl wiec skonczylo sie na rozcietym luku brwiowym u taty... cale szczescie ze pies przybiegl w pore a moja mala bestia strasznie nas broni wiec w sumie z nim nie ma strachu chodzic po nocy i pewnie kolesie wogole nie odwazyliby sie do taty podejsc gdyby pies byl na smyczy. pozniej w czwartek rano siostra skasowala swoje auto. cale szczescie jej tez sie nic nie stalo, no ale bylo groznie bo zaliczyla autobus... z babcia i jej mezem coraz gorzej. Herbertowi usuneli kawalek kregoslupa i jakies metalowe usztywnienie wstawili.... w sumie to nie wiem o co dokladnie chodzi bo mama nie potrafila mi tego wytlumaczyc. w kazdym razie zostalo mu juz tylko pare miesiecy zycia i babcia strasznie to przezywa i ma przez to problemy z sercem. no a u nas.... auto nie przeszlo przegladu i kolejny wydatek przed samym wyjazdem do polski. jak pech to pech. musimy zrobic hamulce... tak wiec jutro auto do mechanika z rana odstawiamy i trzymajcie kciuki zeby szybko udalo sie naprawic bo w sobote wyjezdzamy. no i zeby jutro jak bede wracac z pracy w nocy to zeby nic mi sie nie stalo... lece teraz robic sernik krolewski dla Marcina bo narzeka ze mu sie chce cos slodkiego, a pozniej zrobie sobie protalowy serniczek zeby mnie nic nie kusilo. a jak u was???
  25. zapomnialm wam dziewczynki powiedziec ze gdybyscie mogly to zagladajcie na stronke : http://szerlok.pl/nakarm_psa/ klikajac tam mozna nakarmic psiaki... ja gdybym tylko mogla to zabralabym wszystkie ze schroniska i wziela do domu. no ale jednen psiak w polsce, drugi tutaj i na wiecej nie moge sobie pozwolic. Klikajac tam nic nas to nie kosztuje wiec klikajcie ile mozecie (raz dziennie) :( buziaki i dziekuje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.