Skocz do zawartości

Nuta_Cynamonu

Aktywni Smakowicze
  • Liczba zawartości

    283
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Nuta_Cynamonu

  1. Hej kobitki! :wink: Nie wiem jak u Was pogoda, ale w trojmieście robi się słonecznie na weekend więc fajnie, bo jeszcze trochę popachnie latem... :) U mnie nic takiego nowego, biegam sobie z rana (wczoraj w sumie biegałam 65 min!!! nigdy w życiu tyle nie dawałam rady, ale teraz "mam sposób" i jakoś daję radę z podnoszeniem formy :mrgreen: ). Biegałam w pon i wczoraj, dzis robię przerwę, i znowu czw i pt i w weekend przerwa. Zbieram i gromadzę co nie co na mieszkanko do Gdańska, będę je zajmować z koleżanką, która mieszkała tam całe studia.... trochę sie boję, bo jak wiadomo każdy ma swoje pzryzwyczajenia, ja bym chciała tez ten mój pokoik trochę urządzić po swojemu (a zajmować będę pokój głowny z aneksem kuchennym) i ciut obawiam się, że mogą powstać jakieś z tego konflikty.... ale... koleżanka jest w tej chwili w Stanach na wakacjach, wraca na koniec wrzesnia dopiero a ja postaram się do tego czasu urządzić na picuś-glancuś i mam nadzieję, że zamiast na mnie krzyczeć zachwyci sie nowymi firankami :mrgreen:... Maragrete - Co do LEPu to nie podchodzę teraz w sesji jesiennej, pierwsze podejście zrobię na wiosnę (w marcu). Teraz postanowiłam mieć labę i jakoś te wakacje ostatnie przeżyć bez ciśnienia... :) Jeśli chodzi o specjalizację, to kręcę się wokól interny (może kardiologia...?), choc prawdę mowiąc to jeszcze 1. może mi się zmienic 2. zostanie zweryfikowane przez wynik LEPu 3. możliwości rezydentur jakie zostaną rzucone na 2012 rok (bo wtedy dopiero będę mogłą rozpocząć specj.) i takie tam. Generalnie nie jest to Kochana takie proste i aż nie ma co tutaj tego Wam wszystkiego wykładać :). Iriss - myślę, że możesz zaryzykować ścięcie włosów na takiego boba! :D To naprawdę dużo zmienia w wyglądzie, a Ty masz pociąglą buźkę więc na pewno nie będzie Ci w niej źle. Ja miałam scięte klasycznie tak z krótszym tyłem i dłuższym przodem.... Na wypadanie jakoś specjalnie pewnie to nie pomorze (mi nadal wychodzi sporo włosów), ale zawsze włosy będą bardziej natlenione (bo rozpuszczone) i mniej zniszczone od wiazania gumkami, spinania etc. Ja teraz też na koniec września planuję udać się do fryzjera.... mogę sobie je juz wiązać gumką, wprawdzie od spodu te krótsze włosy wyłażą, ale kilka wsówek ratuje sprawę.... Natomiast fryzura całkiem straciła juz kształf i "fason" i muszę ją podrasować... Chwilowo jednak chciałabym zachować jednak trochę tej długości bo na staż chcę mieć opcję by je spiąć - rózne oddziały, chirurgie, położnictwo... zabiegowe dziedziny więc będzie sie czepki i różne takie nosiło... będzie mi wygodniej. A tak nawiasem mowiąc pzreglądałam ostatnio oferty gdańskich basenów... jakas masakra... u mnie w Rumi mam 3 letni basen gdzie ulgowe wejscie mialam dotychczas za 6zl, normalne za 10zl jest. Z tego co wiem cala Gdynia ma tez basen za 10-12zl dla doroslych, i w zasadzie sa to wszystkie now eobiekty i jest ich naparwde sporo jak na miasto o takiej wielkosci. Natomiast Gdansk jest absolutnie zacofany w tej kwestii!!! - nie dosc ze basenow jest za malo i sa pzrepelnione, to jeszcze sa to stare obiekty z lat wczesnych '90... i jeszcze za 40' plywania zycza sobie po 19-20zl!!!!!!! SZOK!!!! chyba sobie nie poplywam wiec w ciagu roku.... za takie pieniadze, eh... No nic, ide robic owsianke z nektarynką :D - pozno dzis wstalam i dopiero biore sie za sniadanie. Polecam tym, ktorzy moga jesc owoce dodawac je do owsianki! - ja na szklanke mleka chudego daje 3 lyzki otrab, gotuje to chwile i w miedzy czasie miksuje w blenderze cala nektarynke (wychodzi fajny taki mus z wiekszymi czaseczkami, uwazam ze duzo lepsza opcja niz pokroic na male kosteczki nektarynke).... Nastepnie wrzucam ja do rondelka z owsianka, dobzre mieszam by sie polaczylo i do miseczki... jak dla mnie PYCHOTA! bardzo polecam sprobowac :D. Do uslyszenia, zycze milej srody wszystkim! :D
  2. Hej Kobitki :wink: Przypomina się, że jestem :mrgreen:. Wciąż żyję, dycham... jest dobrze, choć raz lepiej raz gorzej. Na diecie warzywno-owocowej pobyłam tydzień tylko, a następnie doznałam oświecenia umysłowego i doszłam do wniosku, że czas zacząć zdrowo gubic wagę i od początku września jem wszystko, tak by było różnorodnie i zdrowo, i często.. i pilnuję kalorii.... by jednak byc na ilości redukcyjnej a nie "normalnej" - staram się w ciągu dnia mieścić w 1200-1400kcal. Poki co świetnie się czuję, coś tam na wadze też chyba drgnęło... ale nie mam już sił o tym gadać :). Poza tym czekam na wyniki rekrutacji na staż, jakos w tym tygodniu powinnam wiedzieć juz gdzie będę pracować od 1 października. Planuję też pzreprowadzkę, bo od października przenoszę się z moim dobytkiem i jednym kocurkiem z domu rodzinnego do Gdańska... jest sporo spraw do ogarnięcia w związku z tym i póki co w to wkładam energię. Pozdrawiam Was ciepło, gratuluje sukcesów wagowych.... ale chcę przestrzec - moje przemyslenia, obserwacje i siebie i Was na protalu, i problemu któe dotykają tu dietujcych, + to o czym nie jedna z Was pisała do mnie na priv.... przekonują mnie, że protal można stosować "w miarę" zdrowo (choc to duże przymrużenie oka) nie dłużej niż 6 miesięcy, potem nalezy UTRWALAĆ to, co juz się starciło, a na stracenie reszty dać sobie czas na kiedy indziej. Myślę, że to max czas... niektóre z Was bardzo dużo w tym czasie gubią, potem jest faza utrwalania która trwa kilkaset dni zazwyczaj i skutkuje to bardzo długim okresem, kiedy organizm jest pozbawiony wielu substancji odżywczych.... Czasem robi się tego czasu nawet 2 lata (licząc od poczatku I fazy) - to dużo kobitki, za dużo..... I tyle z dobrego serca ode mnie do Was nt protalu.... Ściskam i pozdrawiam, tymcvzasem ubieram się i idę pobiegać :) - od tygodnia "buduje formę" :mrgreen:....
  3. Ah dziewczeta..... moja satysfakcja z żagli jest niemozliwie duża, jest naparwdę dobrze pod tym względem.... ale uwierzcie mi, że nie wyglądma tak, jak gdy wyjeżdżałam na Mazury w lipcu..... z sierpnia nie wrzuciłabym Wam żadnego zdjęcia w stroju, bo wstyd.... :mrgreen: - Iriss niestety ale jak się juz przesadzi to i u mnie pojawiają się fałdki na brzuchu.... no i te wstrętne nogi, uda i pupa! - jestem tu rozepchana!!!! Czuję się generalnie niesamowicie zapchana tymi wszystkimi świństwami które jadłam.... nie wiem czy to woda we mnie, czy realny tłuszcz we mnie (znajac moje tendencje raczej to drugie), niemniej na pewni urosłam w wadze i wymiarze i muszę się przeczyścić jakoś.... .....nie będzie teraz białek jednak. Tak jak pisała wyżej Sandra - na mnie tak to nie działa.... zapycham się nimi, mam poczucie, że jeśli teraz dowalę jeszcze sobie białka na te pożarte CHO to już w ogóle będzie masakra.... potrzebuję czegoś lżejszego.... Dzis zaczęłam dzień od szklanki świezo zrobionego soku z marchwi, selera i jabłka. Witaj dieto oczyszczająca dr Dąbrowskiej. Potrzebuję czegoś lekkiego, czegoś świeżego.... i muszę skorzystać z tego, że jeszcze pogoda jest w miarę i można cieszyć się świeżymi warzywami bez ochoty na marynowanego śledzia (jak to miewam w okresie jesienno-zimowym). Nie ważyłam się, zważę się jutro..... Psycholog owszem, wiem o tym.... ale wciąż wierzę, że jakoś może sama ogarnę.... Poczekajmy do stażu... ah.... PS. Sandra.... może u góry nie wyglądam grubiej, ale w centymetrach też na pewno jest porównanie.... pzrede wszyskim widzę, że zrobiły mi sie pełniejsze piersi.... a to już znak, że NAPRAWDĘ DOBRAŁAM... obwody z dołu jak zmierzę pewnie mnie zwalą z nóg...
  4. Witajcie Kochani.... Wróciłam. Jestem żeglarsko szczęśliwa, nowe doświadczenia, nowe znajomości. Pogoda raczej już nie na opalanie, ale za to na żeglowanie! Tydzień minął mi cudnie.... mogłabym tak wciąż..... bez końca, bez myślenia, bez realności.... ah.... Jest tylko jeden ogromny minus......... a raczej PLUS - PLUS KOLEJNE KILO!!! a dokładniej - parę kilo..... Moja waga potrafi mi wyzerować całą moją radość ze spędzonych tam chwil radości.... :mrgreen: Nie ma co się jednak dziwić.... chleb, obiady w knajpach z frytkami, alkohol zagryzany paluszkami, chipsami, pieguskami, żelkami, tortem urodzinowym kolegi, lody...... chciałam to mam! - żarłam, to MAM! Oj głupia ja, głupia ja.... ....czemu nie potrafie powiedzieć sobie: "NIE, NIE WOLNO!"....?! Wróciłam wczoraj koło północy.... nie ważyłam się jeszcze.... ale zdązyłam już przymierzyć moje "sprawdzajace" ciuchy. Jeansy rurki - boczki mi się wylewają, uda ciasne; spodnie lekarskie - opięte uda, tyłek na sztywno, w pasie boczki wychodzą, jak siadam to wszystko sie napina!; krótkie spodenki które były na mnie na lipcowym wyjeździe luźne - nogawki w obwodzie uda na sztywno, w pupie i pasie na sztywno.... ....siedzę teraz przy komputerze i piszę do Was i czuję jak fałdy na brzuchu mi się marszczą.... i mam ochotę cos przegryźć! :mrgreen: :wink: :) M-A-S-A-K-R-A Jest niedobrze, jestem niemalże pewna, że mam wagę taką (jak nie większą) niż zeszłej jesieni gdy startowałam z Dukanem. Poniosłam porażkę. Po kilku miesiącach walki.... w 3 tygodnie zniweczyłam mój trud. Obrzydliwość..... .....jak mogę tak bezmyślnie działać jako lekarz?! :) :) :D :D Potrzebuję pomocy, mózgowych elektrowstrząsów. Potrzebuję dietetyka. Tymczasem chyba wezmę się za Dąbrowską.... muszę "zmaleć", bo niedobrze mi się robi jak mam wyjśc na ulicę w tych obciśniętych ciuchach.... O zgrozo.......... ..........wiec tyle z mojego cudnego wyjazdu ma Mazury.... kocham tam być, ale nienawidzę siebie za to, jak tam jem i jak nie umiem się pohamować :D Szlag by to.......................!!!
  5. Zaglądam wiec już po raz ostatni przed wyjazdem.... Gochna - jak miło Cię widzieć! :( niestety teraz miniemy się tu na forum, niemniej jak wrócę z żagli to mam nadzieję, że trochę się poczytamy :( Ah dziewczyny.... spakowana jestem, będę się wkrótce kłaść choc pzred wyjazdem mam zawsze "ciśnienie" i noc mija mi kiepsko.... patrzyłam w tv na prognoze pogody, jutro ma być na Mazurach jakoś koło 34 st. hehe.... zapowiada się NIEŹLE :( Niestety ale mam wrażenie, ze zamiast tzrymać wagę ja po prostu puchnę... mimo iż były te białka.... dziś niemniej zjadlam warzywa juz, 2 kromki chleba razowego...... kocham te Mazury i cieszę się jak głupia że jadę, ale jak pomyślę o jedzeniu i wadze swojej.... a mam w sobie coś takiego, że cholernie ciężko jest mi się tam zaprzeć i powiedziec nie wszelkiemu jedzeniu.... to taki wyjątkowy czas to żeglowanie.... a z drugiej strony potem czuje sie tak fatalnie.... już się w sumie tak czuje, bo wszystkie portki któe spakowałam teraz, i które miałam poprzednio niestety ale sa na mnie CIASNE... w pasie uwidoczniły sie "fałdki na boczkach", pod stanikiem pojawiają się też kreseczki oddzielające nadmiar tkanki pod łopatkami.... i przestaje być to przyjemne.... Ja chyba naprawdę muszę pójść do dietetyka tej jesieni. Albo może dieta Dąbrowskiej we wrześniu jeszcze..... :( Jakby nie patrzeć..... mam wiedzę, której w tej dziedzinie w ogóle nie potrafię wobec siebie zastosować. W OGÓLE. :( :( :( Ściskam Was gorąco, i do usłyszenia za mniej więcej tydzień.... zdjęcia pewnie jakieś będą, ale nie wiem czy ja będę się na nich prezentowac w ogóle tak, by cos "uwidaczniać" na forum ogólnym.... Do miłego! :( PS. Ah czemu za nasze miłości czasem takie ceny musimy płacić... czemu mam taką kiepską wolę...
  6. Witam ponownie.... Alez sie dzis wybrałam na wycieczkę... zakorkowane było dzis to moje trójmiasto, że szok.... wracać chciałam obwodnicą, ale okazało się, że jest jakiś wypadek i też korek... więc zjechałam z obwodnicy znów w miasto.... i tam dalej stałam bo było już po 14:00 i zaczynał się "popołudniowy szczyt"... zamaist być poza domem 2h nie było mnie ponad 4h :D.... Asiek to bardzo miłe co mówisz nt. malejącego rozmairu ubrań, ale ja jednak z roku na rok wcale nie robię się mniejsza heh, wszystko lezy tak samo na mnie, szczególnie teraz gdy Mazury mi dołożyły :(.... jeeeeny raz na zawsze oddalić sie od tych 70kg daaaaaleko.... eh... :( Ewelinak1 - magnez teoretycznie trudno pzredawkować, jeśli mówimy o magnezie wchłanianym z pokarmów lub w chaltowej postaci w suplementach multiwitaminowych. Jeśli magnez przyjmowany juz jako niezależny pierwiastek to raczej tylko ten w połączeniach z witaminami z grupy B. Natomiast piszesz, że pzryjmujesz zarówno sam magnez, jak i jakieś multiwitaminy.... cóz, w takim momencie może się wszystkiego zrobić za dużo.... więc radziłabym nie pzryjmować przez dłuższy okres obu rzeczy razem, można sobie pozwolić na jakieś kilka dni tak "na zakładkę" że łykniesz i multiwitaminę i magnez sma w sobie, ale jeśli odczuwasz jakieś większe niedobory to wóczas terapia samym magnezem przez jakiś czas i odstawiasz potem, i znów można wrócic do multiwitamin. W między czasie mimo wszystko staraj sie jeść różnorodne warzywa... żeby jak najwięcej móc podać witamin w ich naturalnej postaci. Po takim intensywnym przeleczeniu magnezem (1-2 opakowania tabletek, pzryjmowany po kilka razy na dobę) powinnaś później go odstawić i organizm mimo wszytsko powinien radzić sobie sam.... spróbuj :( Na pewno nie zakładaj, że pzrez całą dietę będziesz taki czysty magnez łykać.... jeśli juz to jakieś multiwitaminy w to miejsce, a magnez z doskoku (nawiasem mowiąc jaki preparat pzryjmujesz? Ja jestem wierna MAGNE-B6, nigdy sama innego magnezu nie przyjmowałam, a ten ratował sytuację w okresach sesji gdy byłam niedospana i przekofeinowana i drgała mi powieka :( - jedno opakowanie zjedzone w szybkim tempie, czyli 3x po 2 tabl dawało świetne rezultaty) No nic, uciekam wziąć się za depilacje nóg.... z racji oszczędności postanowiłam zaatakować się tym razem depilatorem a nie pójśc na wosk.... eh... Patrzyłam an pogodę, będzie SKWAR!!! juz nie wiem czy cieszyć się czy nie, kurczę... pewnie nie będzie w związku z tym porządnych wiatrów no ale.... pzrynajmneij potem będą ludzie mówić, że byłam na Majorce na wakacjach :(... Jak zdołam to jeszcze się dziś tu odezwę :( Buziaki! PS. Sandra zazdroszcze, że Ty tak na tych białkach spadasz.... :(
  7. HA! A to bardzo pocieszająca nowina :( Ciekawe tylko czy to tak wszystkie te opaski "cytrynowe", czy tylko sprawdza się jakaś firma... :(
  8. Dzień dobry! :D Jak tam Wasze nastroje w piątek, weekendu początek? :( Ja już na nogach, odwiozłam mame do pracy by mieć dzis samochód i móc sprawnie załatwić kilka kwestii znaim wyjadę na ten cudny żeglarski tydzień... :P Magdzik oczywiście, że możesz na priv napisać, czemu w ogóle pytasz? :D To po pierwsze! Po drugie - jeśli to jakaś "drobna" sprawa i będę w stanie odpowiedzieć "od ręki" to skrobnij jeszcze dziś (jutro z rana wyjeżdżam jak wiesz :( ), a jak nie to najwyżej możesz liczyć na moją pomoc po powrocie (będę najpewniej w niedzielny późny wieczór w domu). Dziś większość dnia jestem jeszcze dostępna, wprawdzie lecę na szybką depilację bikini (ah gdyby nie zapowiadane słońce już bym sobie odpuściła, a tak to kurcze... muszem :D ) i kupić prezent dla znajomego sternika (na szczęście miałam zaplanowane co kupić), który ma akurat urodziny w czasie mojego tam pobytu, więc wykorzystam sytuację i dam Mu go osobiście i o czasie. Niemniej po południu i wieczorem jak coś to poczytam. Nawiasem mówiąc jestem pełna podziwu dla mojego pakowania :( Dochodzę do perfekcji już heh, wyciagam moje woreczki strunowe do których wpakowuję drobnostki typu bielizna, skarpetki, ładowarki wszelkie, jakieś apaszki, czapki, rękawiczki etc etc... a potem kilka bluzek i bluz i spodni i już heja.... mam od 2 lat tak niezawodną listę rzeczy do zapakowania, że nic tylko ją z roku na rok pzrepisuję w kalendarzu dopisując jedynie inną datę pod hasłem "ŻAGLE 2008/2009/2010" :(. I o dziwo z każdym pakowaniem jakiś mneijszy plecak mi wychodzi! [ale powiem Wam, że szlag by to... bo zorientowałam się wczoraj, że brakuje mi jednej bluzy wkładanej pzrez głowę... stara, ale baaaaaaaardzo fajna rzecz, i do tego United Colors of Benetton... musiałąm ją ostatniego wieczoru zostawić na jachcie, na którym byliśmy... a bylismy u takich znajomych na jednej z ich czarterowych łodzi... i ja pamiętam że nosiłam ja przerzuconą przez plecy bo nie było tak zimno by sie w nią ubierać... i musiałam ją tam zostawić, calkiem później nie pamiętałam o niej kolejnego dnia no i... i sądzę, że przepadła :D Pojadę teraz i zapytam w porcie czy nikt niczego nie znalazł, ale jakby nie patzrec było to 2 tyg temu... :P ). Marudko - ja tam odradzam L4! Nie nalezy szukać w sobie choroby, a jedynie ciąży! :( Tzn. jesli akurat teraz czujesz się źle, słabo, męczą Cię mdłości, senność etc to owszem, weź sobie z tydzień wolnego... ale potem wracaj do ludzi! Podobnie gdy się przeziębisz to od razu na L4 żeby nie rozgrzebać choroby i nie kończyć na antybiotyku tylko ratować się Apapem jeśli będzie gorączka (a zapewne czeka Cię jakaś infekcja, bo ciąże musisz przechodzić w okresie jesiennym). Ja jestem daleka od wysyłania kobiet w ciąży na wielomiesięczne zwolnienia.... Wg mnie w żaden sposóbb to nie służy ni matce ni dziecku, za bardzo kobieta skupia się na sobie, na dziecku... swoista fiksacja na ciązy i nic tylko wyszukuje się jakieś problemy. Trzeba chodzić do pracy, mieć zajęcie, udzielać się towarzysko... Jeśli będzie taka potrzeba (jakiekolwiek zagrożenie dla dziecka) to każdy lekarz wyśle Cie na "leżenie w domu", natomiast pzrecież nie ma żadncyh powodów do tego by się martwić czy pzrechodzę zdrowo każdy trymestr czy nie.... trzeba założyć, że tak będzie! :D Nawiasem mówiąc jeśli dobrze się czujesz to możesz sobie spokojnie teraz z Maleństwem poplażować trochę jeśli macie gdzie i jest pogoda :D Z rozsądkiem, ale trochę więcej wit.D przyda się Wam obojgu :( [przypominam, że wit.D produkuje się tylko na skórze nie posmarowanej filtrem UV, więc smaruj tylko brzuch i inne bardzo wrażliwe miejsca, a gdzieniegdzie zostaw "puste pola" :(]. Aaa.. a jak Ci się udaje żyć bez leków przeciwhistaminowych w ciązy? Łykasz nie łykasz? Bo pamiętam jak pisalaś, że musisz zażywać pzrewlekle.... Gosiulku - a czy po tych przebudzeniach odczuwałaś później znowu senność? Albo po prostu sama kładłaś się odpocząć i zasypiałaś? Jak będziesz mieć wyniki badań koniecznie daj mi znać co tam diagnozują lekarze (tu bądź na priv, jak będziesz woleć :( ). Wiecie co... wczoraj w poszukiwaniu wszelkich możliwych repelentów na komary trafiłam w CASTORAMIE na owe bransoletki na komary (nasączone jakimś cytrynowo-różanym wyciągiem), których poszukiwałam :roll:. Kupiłam dwie, po 12zł każda.... w ślicznym różowym i zielonym kolorze :(. Podpytywałam tam "obsługę" i twierdzili, że sam ktoś tam z obsługi kupił dla swoich dzieci, wnuków czy dla siebie... i że mowią, iż skuteczne... Hm, no zobaczymy... zamierzam sie nimi obwiesic, może nawet w nocy będę świecić hehe :(. Nie było wczoraj jednak już tam spiralek-kadzidełek na komary, więc muszę je jeszcze dziś gdzieś dorwać. Do tego AUTAN w sprayu (ale eh.... nie cierpię się nim spryskiwać!), 4tabl./dobę wit.B, odstraszacz na komary wkładany do kontaktu (na jachcie jest kontakt 12v/220v i jeśli w porcie podłączamy się do ładowania akumulatora to można spokojnie z niego korzystać), i Fenistil na "post factum" - oto mój antykomarzy arsenał.... a pewnie i tak nie wyjdę bez szwanku z tej bitwy :(. No nic, do miłego! :(
  9. hej Dziewczyny! Boguniu - dobrze, że dermatologa odwiedziłaś.... włosy i paznokcie to takie struktury, z którymi czasem całkiem nie wiadomo o co chodzi.... a nadal zdają się nie być najsilniejsze. Cierpliwości, może to wcale nie o dietę organizmowi chodzi... może po prostu tak musi teraz być, pewnego dnia zaś sie samo poprawi i tyle.... :( Bądź dobrej myśli :( Iriss - opowieść o ginekologu jest zatrważająca :D już rozumiem, czemu polscy lekarze mają takie wzięcie na wyspach :( Ah mam nadzieję, że coś się wyjaśni może po badaniach.... albo w USG... jakkolwiek by nie było dobrze by było, by ktoś Cię zdiagnozował i jednak skutecznie poleczył.... tyle, że wątpię by był w stanie to zrobic TEN LEKARZ. Więc może jednak zmień gabinet.... gdzieś szukając jakiś info o stażu w necie wyświetliłą mi się strona o jakiejś całkowicie polskiej pzrychodni w Anglii, i pzryjmowało tam nawet 2 czy 3 ginekologów-położnikó... może spóbuj uderzyć w coś takiego...? Tymczasem mam dla Was dziewczyny nowinę.... dalej jestem gruba, czuję sie napompowana... ale już dziś odpuszczam białka - zjadłam o 20:00 nektarynkę i kilka pomidorków koktajlowych! A dlaczegóż to tak w ogole? - bo białka i tak jakoś bez efektu, a dwa - JADĘ NA MAZURY W SOBOTĘ Z RANA NA TYDZIEŃ!!!!!! rety, to jakaś paranoja.... wiem, że ciężkie warunki żywieniowe tam mam, ale się tak niesamowicie cieszę że jadę :( Taki spontan :( Niestety nie czarteruję sama łódki, ale płynę na zorganizowany rejs przez tą zaprzyjaźnioną firmę, ale... pogoda zapowiada sie multisłoneczna n aten tydzień, oni mieli ostatnie wolne miejsce więc się wcisnęłam i śmigam :D Kolejny piękny tydzień na południu Mazur (marzyła mi się północ, no ale...). Wprawdzie dostanę też okres najpewniej na początku przyszłego tygodnia, ale juz mi to wisi... mam całą pakę tamponów zakupioną i podpaski na noc i będzie dobrze! (zresztą poprzednio jak byłam też w jednym tyg miałam okres). Ale będzie słońce, woda, wiatr i ŻAGIEL! :D :D :P Dziś mierzyłam na zmiane moje 2 stroje kąpielowe, niestety ale tu i tam wystaje więcej niz wystawało... jedne spodenki też chyba sobie juz odpuszczę i nie bede brac bo jak siadam to mi się zamek rozpina (jakiś wariat zamaist zamka zainstalował tam RZEP i jak tylko mam trochę wydęty brzuch lub w obwodzie po porstu urosnę (co teraz się stało) to one mi sie po prostu rozpinają jak siadam/kucam etc. :( No nic.... i tyle do przekazania miałam dobrych wieści :D. Ah jeny...... niech jakis duch dobry tylko czuwa nad moją wagą :(..... Tymczasem coś na osłodę..... To zdjęcie na Mamrach z zeszłego roku jeszcze :P Juz nie mam tych okularów co na zdjęciu, w tym roku je utopiłam.... eh.... ale juz zaopatzryłam sie w nowe i mogę znowu smigać :( Do usłyszenia!
  10. Gosiulku.... niestety z tego jak opisujesz swoje omdlenia (szczególnie kwestia tego wzmożonego napięcia mięśniowego) może wynikać, że są to jednak napady padaczkowe częściowe.. proste lub złożone - tracisz przytomność czy tylko jakby tracisz władzę w nogach? Padaczka niestety może odezwać się w wieku dorosłym, a Ty jetseś jeszcze osobą młodą więc wciąż w grupie ryzyka... niemniej nie chcę diagnozować i generalizować, musiałabym z Toba głębiej porozmawiać... trzeba by zrobic EEG... ale to juz zostaw wszystko dla neurologa :(. Moja prośba jedynie byś zadbałą o sobie i naprawdę go odwiedziła. Ah na żagle bardzo chetnie bym Was wzięła! :( W czasie rejsu mozna się tak własnie zesmażyć jak pogoda dopisuje, bo nie idzie się schować przed słońcem, a aż tak masakrycznie nie doskwiera jak wieje wiatr jakis... w przyszłym roku juz nie będzie tak rożowo, bede miec tez ogranicozny czas... stazysci maja niby 20 dni urlopu, ale ponoc nie zawsze mozna go wykorzystac wtedy kiedy sie chce... :( Białka mowisz... weź serki wiejskie, nic im nie bedzie, zobaczysz :( i ugotuj sobie kilka jajek na twardo. A jak będziesz gdzieś w okolicy jakiegoś sklepu mięsnego to możesz zajzreć i jeśli będą mieć wędzone udka lub piersi z kurczaka to mozna kupić i też zjeść. Już nie mówiąc o tym, że jest coś takiego jak kurczak z rożna :D - ja się tym też pamiętam raz kiedyś ratowałam... Ah jak ja Ci zazdroszcze Twoich wynikow wagowych....!! :( jak to sie stalo ze Ty w 5 miesiecy schudlas tyle co ja chcialam, a ja pd pazdziernika do grudnia 2009 zjechalam do 68 i potem juz nigdy nie udalo mi sie zejsc nizej :( :( Ja to juz po prostu pierdzielę to wszystko... zła jestem dziś na siebie, dietę i wszystko co z tym związane... a przede wszystkim na to, że nie będąc głodną coś bym skubała! :( jutro jeszcze pobiałkuje bo mama ma "białkowy czwartek" (jest na IV fazie),a le od piątku wycofuję sie z białek i jakoś ogarniam jedzenie od innej strony....,. postanowiłąm zasilić sie chromem z błonnikiem i fasolaminą. Pierwsze moje podejscie do tych suplementów, no ale zobaczymy....
  11. hej Dziewczyny... Wam sie zatrzymuje woda na diecie, mi za to w ogóle... wszytsko jest od razu tłuszczem :( powiem Wam, że mam dziś zły dzeń.... posypał mi się czarter jachtu, nie mam ludzi... zostaje mi tylko płynięcie na rejs zorganizowany z innym sternikiem... i pewnie tak się skończy, i mimo wszystko będę się bardzo cieszyć ze mogę jeszcze na MAzury, ale.... jednak bardzo zależało mi na tym, by wziąc jeszcze w tym roku łódkę na własną rękę :( Ruszyłam niebo i ziemię, ale prócz jednej koleżanki chętnej nie znalazłam nikogo kto chciałby i mógłby jednocześnie w tym terminie wybyć... :( Poza tym dieta....... od zeszłego czwratku białkuje... dziś zobaczyłam na wadze 72 kg!! NIENAWIDZE MOJEJ WAGI!!!! mam ochotę dziś klnąć z tego powodu! Szczerze mówiąc już nie wiem jaką wagę widziałam jak zaczynałam białka bo nigdzie jej nie zanotowałam, zdaje mi się że trochę ponad 71kg... a tu dziś tak!!!!!! Jestem zdegustowana i szczerze mówiąc z letka podłamana, bo znaczy to, że mój ogranizm w serdecznej za przeproszeniem dupie ma te białka... Choć pewnie i prawda, że jem za dużo... tzn ze 3-4 razy na dzień, ale porcje chyba są za duże... dzis o 16 na obiad zjadłam całą połówkę z piersi kurczaka, a teraz już czułam chęć na coś i zrobiłam sobie twarożek z jogurtem, słodzikiem i cynamonem - pół dużego jogurtu i pół opakowania twarogu chudego, ok. 100-120g. Aaahhhh chyba musze to wszystko znowu rzucić w cholerę, bo zauważyłam u siebie, że w ogóle nie mam hamulców w tych białkach... wiem ze to białka, że powinno sie dużo energii tracić na ich trawienie, że są chude i w związku z tym wcinam i wcianam i wicina,,.. i jeszcze siedzę w domu, bo ani praktyk wakacyjnych w tym roku, ani szkoły, ani nic... co z tego że wyjdę na rower... jak to mi ledwie z 2h z doby zabiera... co z tego że na basen pójdę, jak to kradnie tylko godzinę... więc siedzę i albo piję kawę, albo wodę, albo wcinam kolejny plster wędzonej piersi kurczęcej :( :( :( Nie cierpię.... nie cierpię siebie za to :( :( :D Nienawidzę tej ułomnośći jaką jest moja słabość do jedzenia.... zaczynam sobie uświadamiać, że jeśli kategorycznie nie zmienię żywienia to nigdy nic nie osiągnę... co gorsze ja wiem, co jeść niby by było zdrowo, ale w moim jadłospisie zdecydowanie powinnam zmniejszyć chyba porcję o polowę... jeśli spaghetti, to nie 100g, a 50g... jeśłi kotlet z piersi kurczaka to nie cały, a pół... !!!!!!!!!!!!! i żadnych słodkich... albo jeśli, top JEDNO PTASIE MLECZKO, JEDNA KOSTKA CZEKOLADY, JEDNA GAŁKA LODA..... Rety..... kurczę! ależ mam znędzniały nastrój... szkoda gadać :D :P :D :P Chce jechac na te Mazury, ale boje się jedzenia znowu... i alkoholu... to naparwde beznadziejne, że z własnym żywieniem tzreba miec takie dylematy :D :D Kurczę, mam nadzieję ze staż jakoś pomoże mi w walce z tym wszystkim... że będę zajęta, że będę aktywna, że nie będę miec czasy myślęć o jedzeniu w miedzy czasie... ze zaplnowane posilki skromne bede spozywac, i nie bede pozniej chodzic i szukac czegos do skubniecia.... ah.... Płakać mi się dzis chce.... nie wyglądam juz tak jak na zdjęciach... dziś byłam chwile na plaży na rowerze (10km w jedną strone, ale i tak z palzowaniem nie bylo mnie 3h tylko, i jedno to troche za ciepło i za duszno dzis było na takie pedałowanie) i jak usiadłam na reczniku i zobaczyłam zmarszczony fałdami tłuszczu b rzuch to juz mi sie tgeo plazowania odechcialo.... :D Moje spodnie lekarskie ktore w maju/czerwcu byly na mnie luźne w nogawkach teraz są już niemalże całkiem opięte.... ..............czasem juz naparwde myślę, że na te moje nogi to mi tylko liposukcja pomoże :( przynajmniej zredukuje się tam liczbę komórek tłuszczowych, może DAJ BOŻE nie odbudowywałyby się one tam już.... :( :( [to sie wyżaliłam.... aż mi wstyd za to wsztsko co piszę... powinnam tu świecić pzrykłądem, no ale wcale nie jest tak łatwo działać tak, jak mówi przyslowie łacińskie: medice, cura te ipsum :(] Przepraszam Was bardzo za te przekleństwa.... zwalmy to na karb mojej dzisiejszej niedyspozycji psychicznej.... :roll: Musiałąm to z siebie wyrzucić..... :(
  12. Zaczęłam Kochana... od czwartku białkuję... w poniedziałek miąłam ledwie może z 300-400g mniej... :( generalnie niedobrze... nie wiem, chyba trochę za dużo jem.. w ciągu dnia nie tyle, co na wieczór nachodzi mnie jakieś ssanie i chodzą za mną różne smaki... co niestety nie zmienia faktu, że BIAŁKUJĘ, a efekty tak cholernie mizerne, że szkoda gadać.... A do tego najpewniej mój rejs od 21-go sierpnia legnął w gruzach :( Nie mam chętnej załogi :( Masakra.... może popłynę wykupując rejs w zaprzyjaxnionej firmie po prostu, ale będzie mnie to kosztować 2x drożej niz czarter :(.... Strasznie mi źle z tego powodu.... :( :( :(
  13. Witaj Tulsa ..... a co sie dzieje z Twoją przysadką, że masz ACTH-zależny z.Cushinga (czyli tak naparwdę nie zespół, a CHOROBĘ CUSHINGA)? Gruczolak? Teoretycznie dieta nie powinna Ci bardzo zaszkodzić, choć zalezy to od tego jak daleko posuniete są objawy zespołu... chodzi mi głównie o nadciśnienie i cukrzycę... Bo one mogą mieć wpływ na stan Twoich nerek a nerki w tej diecie są najbardziej obciążone. Poza tym niestety ale jesli masz niewyrównana gospodarkę hormonalną związaną z korą nadnerczy to możesz się nie spodziewać znacznych efektów na tej diecie... bo zaburzenia w hormonach adrenokortykotropowych, a co za tym idzie deficyty korowych hormonow na obwodzie, będą Ci hamować metabolizm... (stąd w ogóle pojawia się otyłość w chorobie Cushinga).... Tyle mogę powiedziec na start... myślę że żadna z dziewcząt tu zgromadoznych nie będzie w stanie zbytnio Ci powiedziec co i jak... bo nie wiem czy jets tu którakolwiek z takim schorzeniem niestety.... bywają zaburzenia czynności tarzcycy, i one zdaje się, że też dietowały opornie, ale zaburzenia glikokortykosterydów to "wyższa szkoła jazdy"...
  14. Hej Kobitki.... Kurcze musze Was przeprosic.... bo z Alli wprowadziłam Was w błąd, oczywiście jest to - tak jak pisze Ewelinak - ORLISTAT nie SIBUTRAMINA... tylko kurczę nie wiem skąd wkradł mi sie ten błąd.... nawet zaczęlam szukać moich notatek z konferencji na której zdawało mi się, że o tym mówiono, ale nie mogę tych kilku kartek papieru znaleźć teraz... i niestety nie przypomnę sobie w tej chwili o jaki inny lek chodziło przy którym lekarze zaznaczyli, że ma poodbne działanie do Meridii a jets dostępny bez recepty.... cholipa... Przepraszma Was bardzo, cóz - młody lekarz też omylny.... wyabczycie? :( Jeśli chodzi o orlistat to faktycznie ma bezpieczniejszy profil działania, bo daleki od wpływu na OUN, ale były pewne doniesienia nt. nadcisnienia tętniczego indukowanego tym lekiem. Nie jest to efekt masowy, ale kilkanaście pzrypadków stwierdzono.... Poza tym objawy mogą być bardziej ze strony p.pokarmowego nasilone - biegunki, wzdęcia, gazy... gdy dieta będzie wysokotłuszczowa. Możliwe jest też podwyższenie parametrów wątrobowych. Niemniej pod kontrola lekarza nie powinno być tak źle przy jego stosowaniu.... jeśli jednak nie widzisz efektów jego wpływu na Twoją wage Magdzik, a prawidłowo (tak jak zaleca się to pzry orlistacie) się odżywiasz to pod znakiem zpaytania faktycznie staje jego dalsze stosowanie.... Kurcze ale mi chodzi po głowie ta informacja o Meridii.... gdzi emi cholera o tym mówiono.... ah... jak coś mi się pzrypomni albo coś znajdę - napiszę! PS. I26, wyglądasz super.... !!! kurczę, nie mam zielonego pojęcia jak w tak krótkim czasie straciłaś tyle kg :( ja przez 6 miesięcy nie mogłam zgubic więcej niz 6kg :( :( szczerze mówiąc jak widzę takie pzrykłady to na nowo płakać mi się chce, że ja jestem taka niereformowalna.... :( :( :( Niemniej dla Ciebie - BRAWA!
  15. ProtAnko - z tym zapotrzebowaniem na glukoze gdy się intensywnie pracuje umysłowo to prawde mówiąc trochę pic na wodę, bo tak naparwde jest tak, że nasz mózg potrzebuje nawet pzry bardzo intensywnej pracy umysłowej tyle energii co jeden orzeszek laskowy czy tam włoski. Więc hasło, że jak np sesja i egz to i czekolada to jedynie dobry chwyt marketingowy :(. Trochę inaczej ma się sytuacja gdy chcemy np pobudzić swoj umysł do pracy gdy lekko "przytsypiamy" albo czujemy, że jakoś "potencjał myślowy" nam spada... może to wynikać wówczas z tego, że mózg chwilowo nie ma czystej glukozy do trawienia i musi sobie coś większego rozłozyc (czyt. białko lub skrobię), i wtedy zdaje się, że kostka czekolady powinna go zadowolic bo rzuca mu porcyjkę cukru na chwilową potrzebę... Co do środków odchudzających - Kochana, gdyby istniały jakieś naparwdę skuteczne i bezpieczne wierz mi, że ja z moją wiedzą na pewno bym je stosowała :(. Niemniej niestety nic takiego nie istnieje.... Swego czasu powodzeniem cieszyła się Meridia (na receptę), a potem nawet na rynku pojawił się preparat Alli z tą samą substancją co w Meridii ale w mniejszej dawce, ale te preparaty stanowczo ODRADZAM ponieważ powodują bardzo często zaburzenia psychiczne, włącznie z depresją endogenną o ile dobrze pamiętam. Meridia w związku z doniesieniami o tak licznych działaniach niepożądancyh została w 2009 (lub 2008) wycofana z rynku, zaś Alli nadal jest w sprzedazy i to takiej bez kontroli, bez recepty. Tak więc od tego Z DALEKA! Inne preparaty typu wyciągów z ziół czy owoców, chromów itd - skuteczność zależy zdecydowanie od jednostki, nie ma badań na masową skalę ukazujących skuteczność tych preparatów, U jednych był efekt u innych nie, trudno okreslić też czy było to bardziej psychologiczne działanie przy zażywaniu tych preparatów czy faktycznie były one skuteczne i pomocne w traceniu kg. Tak więc niestety ale nie pomogę Ci i nie zajmę konkretnego stanowiska.... bo nie znam skutecznego preparatu wspomagającego odchudzanie. Wiaodmo można się wspomagać czymś co poprawia perystaltykę, by kalorie nie leżały w jelitach, czymś co niby redukuje chęć na słodkie ale... mimo wszystko i tak jak będzie się "jadło wszystko" i ile się chce to niewiele to pomoże.... :(
  16. Hej hej! W trójmieście przyjemne słoneczko, aż mi serce płacze, że muszę byc TU w domu, a nie TAM, na jeziorach....! ahhhh.... wiecie co, normalnie diagnozuje u siebie "Masurian Lake disease"!!! Od dziś w Gdyni targi WIAR I WODA, jutro wieczorem są świetne koncerty szantowe na plaży przy porcie jachtowym.... problem tylko w tym, że nie bardzo mam kogo zaciągnąc na te imprezy bo wszyscy żeglarscy znajomi obecnie poza trójmiastem! :( Haha.... Maliszko! DO SCHRUPANIA!? :D Kochana jesteś! Niestety ale muszę przyznać, że wyglądam trochę jednak pełniej niz na zdjęciach już po powrocie do domu, to jest po porstu straszne, że nie mogę wyjechać bez wahań wagowych :( co więcej przez ostatnie 3 dni pobytu w domu zjadłam wiecje słodkiego niz przez jedne tydzień na Mazurach... totalne odhamowanie :( Rety, potrzeba mi psychologa... albo faktycznie w końcu muszę wybrać się do dietetyka. Nie wiem jak to możliwe, że Sadze tak smak się zmienił, ja dalej do słodkiego jak pszczoła do miodu :( Pogrąża mnie to :( Już nawet nie chodzi o ten każdy kg na + czy -, ale o to że to męczy, że chciałabym umieć się zaprzeć raz a dobrze, postanowić sobie na całe życie, że jem tak i jak, i że słodkie jest złe, i że tak jak palacze nie sięgają po papierosa tak ja nie sięgam po jedzenie i słodkości... :( Jeśli chodzi o moją trase to zaczęliśmy w Giżycku w stanicy STRANDA, i spłynęliśmy na południe najpierw... Postoje na Płw. Kula, Mikołajki, Ruciane Nida, w drodze powrotnej Bogaczewo i stanica EVELYN, zatrzymaliśmy się na noc znowu w porcie macierzystym w Gizycku i później na północ: Zimny Kąt, Sztynort, Węgorzewo (chyba byłam tam ostatni raz, absolutnie przestaje mi się podobać to miejsce), Kietlice i znowu STRANDA na finał. Pogoda w pierwszym tygodniu skrajnie upalna, po 35st. na mur beton nawet na wodzie - stąd wyglądam jak istny Murzyn :D. Pzrepłaciliśmy to jednak kiepskimi wiatrami i dostanie się do Rucianego czy też powrót stamtąd zajął nam naprawdę wieeeeele godzin, a i trzeba było się na koniec ratowac silnikiem. Drugi tydzień natomiast zaserwował skrajną zmianę pogody, bo nagle zrobiło się chmurno, deszczowo, i ledwie koło 20 st. Za to jakie wiatry! - "czwórka" jak nic! A więc było bardzo efektownie, dużo wrażeń etc. Zdjęć z drugiego tyg nie mam jeszcze, bo wóczas robił je głownie kolega, a że jest do końca tego tyg jeszcze pod namiotem to niestety muszę czekać aż wróci i podzieli sie fotkami. Jeeeeny kocham te Mazury i te żagle.... wróciłabym w każdej chwili... Obecnie planuję jeszcze tydzień czarteru na koniec sierpnia/początke września, ale póki co już 4 osoby na któe liczyłam odmówiły mi i bardzo się obawiam, że mogę nie znaleźć chętnej ekipy :( Perspektywa doprawdy straszna :(... A wracając na ziemie - od dziś białkuję... nie wiem do kiedy. Myślę o 7 dniach póki co... natomiast zobaczymy jakie skutki w ogóle te białka u mnie odniosą. Marudko - basen w ciąży fajna sprawa, ale musisz miec oko na te zakażenia. Flora bakteryjna pochwy jest w ciązy zachwiana przez wysokie steżenia progesteronu i często w związku z tym zdarzają sie grzybice. Profilaktycznie myślę, że po prostu zażywaj sobie Lactovaginal (absolutnie dozwolony w ciązy) co drugi-trzeci dzień, albo jesli np chodzisz na basen 1x w tyg to na dzień przed basenem, w dniu basenu i jeszcze z 1-2 dni po. A i jeszcze pytanie do Was - czy ktoś może stosował OPASKI NA KOMARY do noszenia na rękę? Wydzielające zapach olejku Citronella? Jakieś doświadczenia, działają....? Mnie komary straszliwie żrą, zastanawiam się nad kupnem tego czegos jesli mam jeszcze raz wybrać się na żagle tego lata.... Do miłego, do potem!
  17. Ah Sylwia... nie jest tak dobrze wcale jak piszesz heh, poza tym nawet te moje 68kg przy 168cm to nie jest rewelacja.... poza tym moje ciało w ogóle nie jest jędrne od pasa w dół (jeden wielki cellulit).... brzuch to może faktycznie nie moja zmora, ale za to wciskanie się w nogawki spodni po takim rejsowaniu to nic przyjemnego.... poszło w uda i pupe jak nic :smile: widzę to juz.... te zdjęcia są z pierwszego tygdonia na Mazurach, więc zdecydowanie można pwoeidziec, że nie mialam tam jeszcze naddatku tych 3 kg... drugi tydzien byl większa rozpustą jesli chodzi o jedzenie, pogoda była deszczowa i "chcialo sie" jesc.... no ale nic... sprobujemy cos z tym zrobic na dniach.... Heh patrze w domu na moje nogi i wiecie są.... sa multi multi brązowe! niesamowite hehe :) a z opaleniem nóg jest zawsze taki problem :smile:....
  18. Hej KOCHANI! Wróciłam do domu, wróciłam z ukochanych Mazur.... ah nie sposób nawet słowami wyrazić tego, jak cudne 2 tygodnie tam spędziłam. Pierwszy tydzień towarzyszyły nam skwarne upały (co widać na zdj), ale drugi tydzień stał się juz prawdziwie żeglarską pogodą i mocno wiało, było więcej chmur a i deszcz parę razy porządnie nas zlał. Generalnie serce się rwie by tam wrócić i juz kombinuję jak tam pojechać i z kim jeszcze pod koniec sierpnia :smile:. Oto kilka fotek które zdołałam zmniejszyć więc wrzucam i tu :) : A teraz smutniejsze wieści... z jedzeniem starałam się panować nad sytuacją, jeśli chodzi o głowne posiłki typu śniadania i obiady to było bardzo dobrze (wcinałam nawet otreby :D), ale im dalej w dzień tym gorzej.... i w rezultacie późne wieczorne podjadanie przy ognisku, spożyty na noc chleb, alkohol i różne słone i słodkie przekąski na wodzie lub już wieczorem na lądzie sprawiły, że jestem o jakieś 3,5kg cieższa po tych 2 tyg :smile:. Ah.... no i nie wiem.. ale chyba muszę zabiałkować trochę, póki jeszcze to jest takie świeże... bo mam nadzieję, że to tylko tak patologicznie nabrana woda i małe ilości tłuszczu i że uda mi się to jakoś zgubić.... tym bardziej, że mam plan jeszcze na Mazury wrocić.... Eh, beznadziejnie jest miec takie problemy z wagą, by każde wakacje kończyły się pourlopową depresją wagową :twisted: No nic, zmykam na kawkę.... pozdrawiam ciepło i do usłyszenia! PS. Sago, wszystkiego najwspanialszego z okazji twojego dzisiejszego święta!
  19. Dziewczyny i Chłopaki! Ja już na ostatnim gwizdku, siedzę na plecaku powiedzmy :). Dzień był strasznie zabiegany, ale wszystko ogarnięte... Pobieżnie przeleciałam to co pisałyście, już sie do tego nie bedę odnosić bo łóżko wzywa - mam pobudkę o 5:30, chcę jeszcze wziąć prysznic bo jak znam świat w nocy znowu się strasznie zgrzeję... Tak więc wracam w pierwszych dniach sierpnia dopiero, za 2 tyg...... Jeeeeny mam nadzieję, że mi ośrodek głodu przestanie tam działać i nie będę w ogóle mieć ochoty jeść :). Zycze dobrej nocy, spadków i stabilizacji wagowych... i cóż - do usłyszenia jak wrócę :P. Czasem poślijcie mi od siebie jakąś dobra myśl, a może poczuję jakiś pzryjemny zefirek na twarzy :P. Dobranoc raz jeszcze! .
  20. Witam z rana :P Spijam już kawkę i zaraz będę robić owsiankę, dziś czeka mnie dzień w biegu, mam trochę do pozałatwiania przed wyjazdem no i zdaje się, że jak wyjdę z domu przed 10:00 to wrócę dopiero na 18:00.... patrzę przez okno i zastanawiam w co się odziać, by po drodze się nie rozpuścić na trójmiejskich ulicach :) - mimo iż będę jeździć autem z klimatyzacją, to jednak i tak gorąc będzie się odczuwać chodząc po chodnikach.... JUTRO MAZURY!!! :D O 7:50 mam pociąg z Gdyni do Giżycka, jeny strasznie wspominam ostatnią podroż powrotną stamtąd, pociąg był przepełniony, żar się lał z nieba... na szczęście w tą stronę pociąg jest podstawiany do Gdyni, ale jak sobie i tak pomyślę o parówie panującej w przedziałąch to eh... no ale potem cudny chłod mazurskich wód! :) Wiecie co, zawsze mam największy kłopot z zapakowaniem "apteczki" i kosmetyków. Jako medyk zawsze czuje potrzebę zabrania róznych specyfików na każdą okazję, tabletek, maści, sprayów... aby móc zabezpieczyć siebie pod każdym względem i ba - innych ewentualnie potrzebujących. W rezultacie mała kosmetyczka w tri-miga wypełnia się po brzegi i już nie mogę jej dopiać :P. Z kosmetykami jest podobnie... nie zabieram na Mazury żadnych srodków do makijazu prócz tuszu do rzęs na ewentualne specjalne wieczorne okazji np w Mikołajkach :P, ale zawsze sie etgo uzbiera... Szampon, odżywka (bo inaczej miałabym siano na głowie po powrocie po takich kąpielach słonecznych), mydło, pasta i szczoteczka do zebów, potem "zestaw slepca", czyli coś czego normalny człowiek nie musi upychać do kosmetyków sowich - pudełeczko na soczewki, płyn, zapasowe soczewki, krople nawilżajace, i etui na zwykłe okulary. Potem filtru UV i balsam po opalaniu, absolutny niezbędnik na mazurskie klimaty. Wsówki, gumki do włosów, jakiś zapach i takie tam. Już nie mówiąc o higienicznych kwestiach typu wkładki, czy tampony/podpaski - jak na złość dostanę w połowie drugiego tyg pewnie okres, więc muszę wziać wszystko ze sobą bo kto wie gdzie ja tam sklep potem dorwę z takimi rzeczami ;). I generalnie tym sposobem ledwo się wciskam też w kosmetyczkę... ah te baby, mówię Wam, faceci maja łatwiej :D. W zeszłym roku byłam pełna zachwytu dle kolegi który z nami pływał, bo jego kosmetyczka zawierała tylko szczoteczkę i pastę do zębów, mydło NIVEA FITNESS do ciała i włosów (ja też takie miałam w zeszlym roku, ale strasznie sobie nim pzresuszyłam przez 2 tyg włosy i już tego nie powtórzę), filtr UV 30, jakiś krem łągodzący do twarzy i antyperspirant... nawet nie miał maszynki do golenia hehe! Pływał tydzień i pozwolił sobie zarosnąć ;). To sie nazywa minimalizm! Nie to co ja :shock: Bożenko... właśnie ten mniejszy Sudocrem też jest dla mnie za dużą objętością... chyba sobie po prostu odpuszczę. Jak ma się dzieciaczki to owszem, maść może iść w większych ilościach... ale na takie tam podepilacyjne pielęgnacje to aż tyle jej nie trzeba :) A ja znowu też się tak nie opalam na czerwono i nie mam skłonności do poparzeń słonecznych by móc ją zużyć na podrażnioną od słońca skórę... Sandra - jestem z Ciebie dumna! :D Pięknie, przegląd zdrowotny w Polsce, to się chwali! :) Jesli chodzi o ten dylemat ciązowy i zamrażanie jajeczek... heh... nie no dramatu jeszcze nie ma, choć jak napisałaś, że jeszcze przez najmniej 4 lata chcesz się wstrzymywac to.... ździebko mnie zasmuciłaś :D nie wiem co Ci mówiła ginekolog (choc co miała mówić, ginekolog jest od tego by każdą ciążę poprowadził) ale jednak ciąża pod 40stkę (a Ty masz Kochana teraz 34 lata, dobrze pamiętam?) to już nie jest taka bułka z masłem, szczególnie jeśli jest to pierwsza ciąża. Pomijając to jak organizm będzie znosił ciąże, ale jednak ryzyko błędów przy namnażaniu DNA jest więsze w takich zygotach niż u młodszych mam... Przepraszam, że to mówię... ale szczerze życzyłabym Cii wypośrodkowania wszstkiego, do posiadania dziecka nie trzeba mieć majątku, na początku przez parę lat dziecko wiele udogodnień nie potrzebuje, a jak będzie juz dużo rozumiało to mama i tata będą mieć na to kasę :oops:. Więc po cichu będę tzrymać kciuki byś w ciągu najbliższych 2 lat jednak zaszła w ciążę :D. Iriss - ah mówiłam, ze ta Luteina taka gorzko-cierpka w smaku :roll: no ale przemęcz się przemęcz, mam kurcze nadzieję, że w końcu odniesiemy sukces z tą Twoja maciczką :P No nic, uciekam.... miłego dzionka i do usłyszenia wieczorem, zajrzę jeszcze przed wyjazdem :D. pap!
  21. MalinowaMambo - SUDOCREM działą ściągająco i antyseptycznie, a przy tym nie przesusza bo jest bardzo tłusty. Asiek zdaje się tutaj o tym wspominała, że stosuje własnie po goleniu maszynką, smaruje się na biało zaraz po i czeka do wchłonięcia... i ponoc jest cacy :). Ja wcześniej nie używałam Sudocremu, ale miałam maść z cynkiem (który zawiera i Sudocrem) Cicalfate z AVENE. Myślę że wart jest spróbowania jeśli tworzą Ci się stany zapalne, krostki etc. Ja stosuję także krem Keranorm (alternatywnie jakieś kremy z mocznikiem 30%, np z SVR, też działają keralitycznie) , ma działanie delikatnie złuszczające, aby włoskom łatwiej było się później przedzierać przez skórę gdy odrastają po depilacji (mam taki problem tylko w okolicy bikini, nogi nigdy nie robiły mi żadnych problemów obojetne czy maszynka, czy kremy, czy depilator czy wosk), sam w sobie nie działa on jednak przeciwzapalnie, w to miejsce lepszy będzie Sudocrem. Ah wylądowałam w końcu na tej plazy - bardzo się rozpogodziło, pojechałam, poleżalam 2h i wróciłam. Trochę posprzatałam w domu, zjadłam... i teraz zliczam koszta moich Mazur... ah ile to wszystko kasy pochłania... Czas najwyższy się też wyprysznicować, dlatego też: DO POTEM! :)
  22. Hej hej! MALISZKA!!! :D - ah mnie też długo nie było na forum i nawet nie wiedziałam, że Ty też tak pzrestałas tu zaglądać... niemniej teraz jak te 2 czy 3 tyg zaglądam to faktycznie nie było Cię widać. Ściskam Cię serdecznie na powitanie, oczywiście, że pamiętam o Tobie :oops:. Piekne kaszubskie widoki! Ty mieszkasz na Kaszubach, czy to był urlop...? - bo już kurczę nie pamietam... Ah widzę, że z dietą różnie... cóż, u mnioe też różnie... od czerwca skapitulowałam i jak to jest w suwaczku - zdrowo jem. Nie robię konkretnego utrwalania, choc staram się kontrolować to co jem... Waga mi stała na tej suwaczkowej od lutego tego roku (miałam zwyżkę na Wielkanoc bo nagrzeszyłam, ale po tygodniu ścisłych białek ja zgubiłam... i dalej waga ANI RUSZ), więć miesiąc temu się naparwdę wkurzyłam na to wszytsko i "zmodyfikowałam nie do poznania" :)... Póki co nie jest źle :P. Od jesieni będziemy się najwyżej spinać na kolejne podejście... A nawiasem mowiac - ah muszę Ci się pochwalic :) - jestem juz dyplomowanym LEKARZEM!!! :D MalinowaMambo - chyba nawet nalezy powedzieć, że wstyd że tu takie fotki zamieszczasz :P Pzred dietą nie powiedziałabym że jej potrzebujesz... po diecie? - o Matko Święta, jesteś lachon i tyle... wąsko wszędzie... w BIODRACH wąsko! pieknie! Ah zazdroszczę... :P zazdroszczę i tej wagi bo i moim celem ona była a jednak.... :D Sandro - wypoczywaj wypoczywaj, kup tu otręby i zjadaj rano na czczo, może same pszenne (ale czyste, bez dodatku żadncyh jabłek suszonych), bo one zaśluzowują jelita porządnie i mają powodować mniejsze wchłanianie się tego, co do jelit wpadnie... Może to uchroni Cię przed powaznymi konsekwencjami grzeszków, których oczywiście Ci nie życzę, ale.... wiem jak jest i wiem, że jesteś W DOMU, i że to bardzo trudne tak całkiem się odciąć od pzryjemności... Ja mma taki sam mazurski dylemat, ale już wczoraj przygotowałam sobie otręby na wyjazd - zmieszałam także pszenne z owsianymi ale w proporcji takiej, że więcej jest pszennych.... Aa... i odwiedzaj tych zapalnowanych lekarzy! Nie chcę namawiać, ale "nauczona przykładem Iriss" zapytam może, czy nie chciałabyś się wybrać kontrolnie do ginekologa? :P Na wyspach macie jakiś straszny problem z dostaniem się do nich, a jednak TO WAŻNE, by przynajmniej raz na 2 lata robic cytologię i kontrolne USG przezpochwowe. Pomysl więc, nie trudno jest znaleźć prywatnie ginekologa który Cie pzryjmie w Gdańsku czy u Ciebie w mieście w ciągu najbliższych dni :D. Szczerze zachęcam! Wczoraj jednak przemalowywałam te paznokcie u nog.... kurcze ponad godzina roboty ze schnięciem wszystkich warstw lakierów i utwardzaczy ;). Dziś miałam w planie pojechac na plażę na jakieś 2h, dlatego też tak rano wstałam (lubie takie pzredpołudniowe plażowanie), ale... choc jest ciepło to jednak niebo pokryte chmurkami nad trójmiastem... no i chyba nie ma co, bo w takiej aurze nad wodą może być nawet chłodnawo... Cóż - "dopalę się" w mazurskim słońcu ;). Chciałam wczoraj kupić ten SUDOCREM, ale eh... nie kupiłam, bo jak zobaczyłam ten słoiczek 60g to stwierdziłam, że na 10 lat mi starczy :shock:. Poprosiłam o najmniejszą gramaturę licząc na taki mini słoiczek jaki widywałam czesto u młodych mam w szpitalach na położnictwie, i który teraz widziałam u mojej Przyjaciółki też i jej miesięcznego Synka. Mysląłam, że takie maleństwa (pewnie ze 20-30g) nie są dostępne w handlu :) i stanowiły materiał promocyjny w "paczkach wyprawkowych" wręczanych dzieciaczkom z okazji przyjścia na świat... Więc klops... bez sensu że nie sprzadają takich opakowań, ten krem jest bardzo wydajny i dla "zwyklych" ludzi też powinien być dostępny w takich małych porcjach... Dziś muszę zrobic jeszcze porządek z dłońmi... nie skrócenie paznokci do zera i nie zabezpieczenie ich odżywką grozi wszelkim ich połamaniem na Mazurach, już nie mówiąc o tym, że żadnej liny się porządnie nie pociągnie jak Cie własne paznokcie kują w zaciśniętą dłoń... Poza tym w końcu jadę na 2 tyg - i tak urosną przez ten czas... Jutro czeka mnie zabiegany dzień, uwieńczony pakowaniem (mam sporo dylematów w tym roku, bo prognozy sa obiecujące, ale jednak nie powinnam pokusić się o wyjazd na żagle bez ciepłej czapki i rękawiczek, i kurtki p/deszczowej, i ciepłej bluzy i zabudowanych butów... a jednak to dodatkowy gabaryt w plecaku... i jak się patzry na to słońce za oknem to aż coś w środku kzryczy: po co?! :) ). Wieczorem chcę też upiec muffinki z bakaliami (daję orzechy włoskie i żurawinę głównie, czasem trochę pestek dyni i kokosa), mam bardzo fajny sprawdzony przepis (oparty na kefirze)... muffinki są takie bardziej zbite (nie w stylu piaskowych babeczek), świetnie nadają sie na takie wypady własnie "gdzieś", czy na piknik jakiś... bo łątwo je ze sobą zabrać i sa takie, że się nie rozpadają w drodze... No nic, zmykam.... życzę udanego dzionka wszystkim! Do usłyszenia!
  23. Asiek przypomniałaś mi o tym SUDOCREMIE... jakiś czas temu miałam maść AVENE "Cicalfate", ma w składzie cynk podobnie jak Sudocrem, dość dobrze łagodziła także wszelkie podrażnienia, ale od ponad roku jej nie mam i w sumie chyba warto by się zaopatrzyć w coś "z cynkiem"... Wybieram się zaraz na zakupy własnie i miałam zajechac do apteki po kilka drobiazgów na wyjazd, wiec na listę dorzucę też malutki Sudocrem - przyda się i na podepilacyjną pielęgnację i w przypadku tych ewentualnych poparzeń słonecznych. Dziekuję za odświeżenie pamięci! :). Ah z tymi filtrami jest dokładnie tak jak mówisz... niektórym ludziom się nie przemówi do rozsądku. Tego typu jednak preparaty posiadają aktywne składniki, a wsztsko co posiada pewną AKTYWNOŚĆ po jakimś czasie ją traci... albo w wyniku pzreterminowania produktu, albo w wyniku "zejścia" produktu ze skóry - czy to za sprawą wody, czy potu, czy piasku, czy nawet ubrania... Zmykam, czas wyjść z domu :)
  24. Ahoj ahoj! [to zdj z zeszłego roku.... wprowadzam się już w klimat! :)] Za 3 dni będę na Mazurach!!! :D Chciałam się tylko przywitać z rana, też spijam kawkę i zaraz będę robić owsiankę. Ostatnio opatentowałam szybki sposób jej przygotowywania (wynikało to z tego, że chciałabym jeść owsiankę na Mazurach, a nie wyobrażam sobie podgrzewania dla siebie mleka co rano na łódce, a woda do kawy porannej i śniadania zawsze się znajdzie :) ) - wsypuję do miseczki, lekko słodzę i solę, i zalewam wrzątkiem wody tak żeby się otręby przykryły, mieszam i odstawiam na dosłownie kilka minutek. Bardzo syzbko otręby miękną (szybciej piją tą wodę niż gorące mleko) i potem dolewam do "pełnej objętości" mleka (używam ostatnio 1,5% lub 2%). Wychdozi super, a na te upały w sam raz bo owsianka jest od razu taka letnia, chłodząca wręcz :). Poza tym ogólne przygotowywania.... wczoraj malowałam paznokcie u stóp, kupiłam taki nowy odcień lakieru KORALOWY, bardzo mi się podobał na dłoniach, taki ni to czerwień ni to pomarańcz.. po prostu rafa koralowa :oops:. Ale na stopach... eh... jakoś za bardzo mi się "żarzy", za bardzo robi wrażenie pomarańczowego... i aż się teraz zastanawiam czy ich nie przemalować na inny kolor :P (choc jak pomyślę o "robocie" to mi się odechciewa, zawsze kładę odżywkę, potem lakier, a na koniec utwardzacz co gwarantuje paznokciom wygląd od jednego pedicure do drugiego). Wiem, że to pierdoła, no ale wiecie jak to z nami kobietami.... :) Dziś też wybieram się na depilację nóg woskiem do mojej kosmetyczki nieopodal domu, a w pt depilacja cukrem bikini i pach. Ah dużo tych zabiegów, pozwalam sobie na taki luksus (bo trochę to kasy żżera) tylko "od wielkiego wyjazdu", ale cholipa jest to naprawdę wygodne, na pełne 2 tyg będę mieć spokój z wszystkimi tymi okolicami, nawet maszynki do golenia nie zapakuję.... a zważywszy na to, że jest pełnia lata i na Mazurach nadal pogoda ma się utrzymać to człowiek będzie chodził rozebrany... a ja i bikini i zwykla golarka to pożal się Boże.... stany zapalne i krostki murowane :shock:. Aa... w ogóle wczoraj będą na plaży słyszałam rozmowę pewnej młodej mamy (była na plaży z córeczką ok. 4-5letnią i babcią, sama była w ciąży też, gdzies tak pewnie środek II trymestru) nt. filtrów przeciwsłonecznych i tego, że to "pic na wodę". Mowiła o tym, że posmarowała córke filtrem 30 kiedyś tam, bo miała zeszłoroczny jakiś "lepszy" a apteki, a niby filtr wysoki, no i mała spaliła sobie dekolt i plecki... a że jak przedwczoraj posmarowała niższym, bo SPF 20 "ZIAJI" z hipermarketu który używa od początku lata dla siebie, to Mała się nic nie opaliła. I że to wszystko ściema i tylko wyłudzanie pieniędzy te wyższe i droższe filtry.... Otóż Drodzy Forumowi Przyjaciele - niech nikt nie mówi, i nie wierzy, że to PIC NA WODĘ te filtry. To naprawdę DZIAŁĄ, i ma jak najbardziej sens kupowanie też tcyh droższych aptecznych filtrów o dużych blokadach (SPF 40, SPF 50+). Grunt to odpowiednio to stosować. Tu ta mama zastosowała u małego dziecka FILR ZESZŁOROCZNY - podstawowy bląd, tym bardziej, że pewnie nie sprawdziła jak długo taki filtr po pierwszym otwarciu ma ważność (z tyłu opakowań są takie słoiczki narysowane z symbolem 6M/9M/12M/18M etc) oznaczajace ilość miesięcy kiedy filtr zachowuje jeszcze "zdolnosć działania". Jeśli filtr SPF 30 miał np ważność tylko 12 miesięcy, a pierwszy raz użyty był w maju 2009, to niestety ale w połowie lipca MIAŁ PRAWO w ogole juz nie działać, i stąd mogło się pojawić to owe "spalenie plecków". Po drugie - jeśli chodzi o filtry mniejszyhc wartości, typu SPF 6, 10, 15, ew. 20 jeszcze to nie mam nic pzreciwko kupowaniu takich ogólnie dostępnych w drogeriach etc (LOREAL, ERIS, ZIAJA, NIVEA etc, ja osobiście jestem zwolennikiem ERIS, maja lekką konsystencję i nie zawiodły mnie w działaniu), ale jeśli chodzi o filtry powyżej SPF 20, które powinny używac osoby o jasnej karnacji, tudzież opalające się na czerwono z dużym odczynem, z piegami, rudowłose, ze skórami atopowymi, skłonnymi do przebarwień, lub osoby z ciemnymi karnacjami do ochrony szczególnych miejsc etc to zdecydowanie będę obstawać za aptecznymi filtrami z wyższej półki, typu BIODERMA, LA ROCHE POSAY, AVENE, IWOSTIN, EUCERIN itd. Kilka razy miałam okazję zobaczyć jak działa na jednej osobie filtr "zwykły" SPF 30 i filtr "apteczny droższy" SPF 30. Zdecydowanie w ochronie wygrywał ten drugi. Podobny pzrykład miałam z filtrem 50+, czyli teoretycznie blokadą słoneczną - ja na Mazurach używam takiego na twarz, bo pływając wciaż w okularach wyglądałabym jak panda, poza tym akurat twarz nie musi być tak totalnie zesmazona :P, i koleżanka o porcelanowej karnacji też miała taki "niby bloker" SPF 50 ale jakiejś zwykłej firmy dostepnej w drogeriach... i niestety, ale po jednym dniu wyglądała może nie jak burak, ale zdecydowanie miała zarumienione poliki, juz nie mówiąc o efekcie pieczenia które jej doskwierał. W kolejncyh dniach stosowała mój bloker i było wszystko cacy.... Nie do końca wiem na czym polega magia tych efektów, ale jak komuś zależy naparwdę na ochronie to warto zainwestować, bedę sie tego zawsze trzymać i tak Wam też radzę :P. Co do pzrydatności do użytku jeszcze po otwarciu....nie jest ona uniwersalna dla wszystkich filtrów, zalezy to od wielkości filtra, ale też od "nosników" zawartych w kremie... Ja mam filtr z zeszłego roku kupiony w lipcu ERIS SPF 6, który używałam na całe ciało, i w tym roku dalej go używam i zabieram na Mazury bo ma z tyłu symbol na słoiczku "18 M", czyli jest jeszcze "sprawny", miesiac temu kupiłam zaś małe opakowanie filtry SPF50+ BIODERMY do stosowania na twarz i jakieś szczególnie narażone rejony i on z tyłu ma symbol TYLKO "9 M". a więc z góry wiadomo, że na pzryszłe lato juz nie powinnam oczekiwać od niego żadnej ochrony bo jego zdolnosć blokady wygasnie... Aa.... jeszcze chciałam dodać, że skóra posmarowana filtrem jakimkolwiek, chocby najniższym, nie jest zdolna do produkcji wit. D, więc proszę sobie nie tłumaczyć, że smażymy się na plaży dla produkcji wit. D gdy jesteśmy wysmarowani czymkolwiek :P.... I tym optymistycznym akcentem kończę już... bo miąlam naisać tylko parę słow, a pzrypomniała mi się ta sytuacja z wczoraj i poczułam potrzebę "uświadomienia Was" ;). Mam nadzieję, że ktokowleik jest w stanie czytać te moje tasiemcowate wywodu ;)... Do miłego!
  25. Hej hej! Panna Nutka już dziś po plażowaniu :D - od 10 do 12 z kawałkiem, baaaardzo przyjemnie dziś na plaży przyznam szczerze... sporo wiatru (co daj Boże przyniesie trochę chmurek i deszczu nocami), więc temperatury w ogóle się nie odczuwa. Zapraszam serdecznie nad morze, któraś z Was (przepraszam nie pamiętam.... a nie doszukałam się tego w postach wstecz :P ) pytała o prognozy na najblizsze dni... otóz prognozy są nadal piękne, troszkę może niższe temp (w sensie nie 34st. a 25 :) ) ale nadal słońce i na pewno będzie jak się wygrzewać i opalać. Na dowód zapraszam do zerknięcia na prognozę długoterminową (zawsze z niej korzystam, wg mnie naprawdę jest wiarygodna... przynajmniej trójmiejska i giżycka pogoda mi sie zawsze sprawdza :) ). Oto link dla Władysławowa: http://www.pogodynka.pl/miasto.php?miasto=w%B3adys%B3awowo Jesli chodzi o temp wody to szczerze mówiąc się jeszcze sama w niej nie kąpałam (czekam na inicjację w mazurskich zatoczkach :P ), ale tłumy (od pieluch po "starców") masowo w niej siedzą i jak na moje oko nie moze być zbyt zimna skoro tak sie dzieje :shock:. A teraz cos na zachętę dla Was dziewczyny - nasze morze w południe, i wschód słońca na sopockiej plaży :). Sandro - wspaniałego pobytu w PL życzę, choc będziesz tu bez D. Niemniej odpocznij, pospotykaj się z rodziną i znajomymi, WYGRZEJ wyziębione irlandzkim powietrzem ciało i zesmaż się na mahoń :P (przygotuj się na to, że jak tu wylądujesz uderzy Cię GORĄC, proponuję się od razu w japonki i jakąś lekką kieckę odziac do samolotu ;) ). Szkoda, że nie zdołamy się zobaczyć w trójmieście ;) - ale niestety ja w pt będę mieć pakowanie na głowie, a w sob o świcie wsiadam w PKP... może next time :). Aa.... co do twojego wywodu nt. sylwetki wagi etc.... ja doskonale rozumiem to co piszesz, i tak jak kiedyś rozmawiałyśmy nasze chudnięcie to całkiem co innego niz gubienie 20-30 kg... gdy chodzi o 5kg liczy się każde 500g... Niemniej tak jak Ty mi tłumaczysz, że dobzre wyglądam tak i ja Tobie ze szczerego serca :oops:... po prostu nam chodzi o te kilkaset gram, które sprawiają, że spodnie są na nas ciąśniejsze. Wczoraj moje krótkie spodenki które planowałam wziać na Mazury (tylko tam na łodce pozwalam sobie na taki eksces jak KROTKIE SPODENKI) zletka odmówiły współpracy i mam wrażenie, że w biodrach mnie opinają bardziej, niż pzred tygodniem.... i klops... i pewnie z 1-2 cm mi tam przybyło :D ehhh.... Lecę tymczasem, kocia sierść na dywanie wzywa.... czas wyciagnąć odkurzacz. Miłego popołudnia życzę! Do poczytania! :P
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.