Skocz do zawartości

Nuta_Cynamonu

Aktywni Smakowicze
  • Postów

    283
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Nuta_Cynamonu

  1. WITAJCIE DZIEWCZĘTA W NOWYM 2010 ROKU!!! Ah dłuuuuugo mnie tu nie było, oj długo. Przeczytałam już wszystko co skrobałyście, na szczęście - jak to już ktoś tu pisał - nie było tego wcale tak dużo i głównie były to przepiękne życzenia świąteczne :-D. Witam wszystkie nowe Protalki, nie wymienie z imienia, wybaczcie, ale mam nadzieję, że będzie nam tu razem dobrze.... i życze sukcesow dukanowych :D. Kochane, u mnie czas świąt w Bukowinie Tatrz. minął przerewelacyjnie, w zasadzie cieżko mi słowami to określić.... bardzo pozytywnie mnie ten wyjazd zaskoczył. W czasie wyjazdu byłam akurat na P+W (z tym, że wydłużyłam ją do 6 dni), z jedzeniem nie miałam żadnego probelemu, choc przyznaję bez bicia, że grzeszków trochę było w postaci pierniczków czy karpia smażonego w Wigilię. Niemniej wagowo dobrze, jak widzicie zmieniłam suwaczek o cały 1kg :D. W Bukowinie na dzień po przyjeździe waga (taaaa.... nie śmiejcie się, wzięłam ze sobą wagę :-D ) pokazała nawet 67,8kg, ale to było tylko RAZ i potem już nie wróciło.... nie wiem może wynikało to z tego, że w drodze mało jadłam... czy cos... niemniej teraz jest 68,9 kg i czekam z nadzieją, że jeszcze może się to zmieni wkrótce na coś niższego...(teraz mam okres więc za kilka dni może coś jeszcze zleci). Generalnie zrobiłam małe podsumowanie z okazji Nowego Roku i prawie (bez 1 tygodnia) 3 miesięcy na diecie protal... - schudłam PRAWIE 6 kg.... jak dla mnie żółwie tempo widząc tu wyczyny niektórych z Was, no ale..... może pozostałych 10 kg nie będę chudła aż pół roku.... tylko np 4 miesiące :D :) - cycków prawie nie mam :grin: aż dzis mierzyłam się centymetrem... pod biustem mam 74,5cm (na wydechu i na ścisło), w biuście jakieś 91cm "na luźno". Jakoś ten pomiar daje różnicę 16,5 cm, co wskazuje na pełne B, ale.... moje staniki z miseczką B jakieś takie wszystkie luźne :twisted: - w biodrach (tzn u mnie w najszerszym miejscu :D) 102,5cm (jak startowałam miałam jakieś 108 cm, choc dokładnie nie pamiętam), talia 72 cm. W tych okolicach nie jest źle, choc uda i łydki wciąż prawie stoją.... tam zgubiłam po ok. 1-1,5cm cm :lol: Szlag by to.... czym by tu te nogi popędzić?! No i to by było na tyle.... najgorsze jednak jest to, że w Zakopanem widziałam się ze znajomymi z żagli i kurcze nikt nie zauważył zmiany!!! nikt nie powiedział lichego: "oo... jakoś ładniej wyglądasz" (oni wprawdzie nie dowiedzieli się, że jestem na diecie, byliśmy w knajpie gdzie zjadłam grillowanego pstrąga z wodą mineralną i fakt, potem wypiłam lampkę wina). Hm... ja sama mam wrażenie, że jednak TROCHĘ po mnie to widać :D. Tymczasem mówię "papa" i do miłego usłyszenia, postaram sie być teraz tu na bieżąco :D. I jeszcze życzenia: na 2010 dla siebie samej i dla Was - miłości, ufności, spełnienia, dni niezapomnianych wielu... ...i mniejszych rozmiarów w szafach! :D
  2. Dziewczeta..... Nie mam czasu.... no nie mam czasu... od 2 dni nawet nie czytałam tego co piszecie na forum :) Wpadam teraz tylko by złozyc Wam życzenia świąteczne.... jutro o świcie wyruszamy z rodziną do Bukowiny Tatrzanskiej, biore laptop ze sobą ale nie wiem jak będzie tam z siecią.... wyjeżdżam na 7 dni, ale może przedłużę pobyt do sylwestra.... zobaczę.... A teraz juz konkret ode mnie dla Was (proszę kliknąć aby się powiększyło i dało radę przeczytać :twisted: ) : Do usłyszenia po powrocie.... lub w trakcie mojego wyjazdu jak dorwę net :-D. Wigilijnie mam zamiar nie grzeszyć, pewnie wiecej grzechów przyniesie ze sobą SYLWESTER :grin: ehhh.... Aa.... waga u mnie kręci się w około 69,.... ("coś tam") i diablica jedna drgnąć nie chce, ehhhh..... uciekam, buuuziak! PS. Mam nadzieję, ze ktos tu o mnie jeszcze pamieta :lol:
  3. cześć Kobitki... ah joj.... noc późna, już się chyba muszę poddać i kłaść spać... w końcu za 4,5h wstaje... mam egz z okulistyki dopiero na 15:00, zajęcia kończę w tym tyg na gineksach o 10:00 więc jeszcze będę mieć czas by poczytać co nie co i uzupełnić braki... trzymajcie proszę kciuki... aby poszło wszystko tak, by zdać... i aby już mogły się dla mnie rozpocząć szczęśliwie "dni wolne świąteczne"... i bym mogła wówczas tu z Wami dłużej posiedzieć... dobrej nocy.... PS. Z tą moją wagą to jest naprawdę (przepraszam) do d.... dziś mija 10-ty tydzień mojej diety, na "liczniku" wciąż dużo (nie mogę znowu ujrzeć "6" z przodu :) ), spadku ledwo co w ostatnim miesiącu... co to jest sumaryczne niepełne 5kg... rano się chyba nawet nie zważę już, bo dziś czuję się jakaś pełna (a do okresu jeszcze więcej niż tydzień) i czuję, że mogłoby to mi tylko popsuć humor... a może starczy mi "stresu okulistycznego". Co za klops :)... cholipa nie wiem co zmienić by to zaczęło działać jakoś sprawnie.... nie dam np rady regularnie chodzić na siłownię ze 3x w tyg :) - musiałabym rzucić studia! Ehhh.... Babciu Madziu - masz rację, wszechobecny dół... :oops: PS2. Witam nowy proto-narybek... oby szło Wam lepiej niż mi... choc pewnie tak i będzie, bo ja tu jestem "jedyna w swoim rodzaju"... :D
  4. Ah Sandruś... to chyba ja jestem nieskalibrowana :) Waga jest elektryczna, nowa.... tzn kupiona jakoś w sierpniu tego roku... tak więc powinna dzialać dobrze.... no ale :)... Kurcze senny dzień, własnie musiałam sie 1h zdrzemnąc bo wymiękłam nad tym OKIEM... lecem po kawe i bede usiłować dalej czytać...
  5. Dziewczęta! Witam serdecznie w tym prawie przedświątecznym tygodniu... weekend minąl mi mega szybko, choć jakos nie mega konstruktywnie - choć nie wiem ajkim sposobem ale za dużo czasu wolnego nie miałam. Poczytywałam Was regularnie, bo źle mi jak przynajmneij raz na dzień nie nadrobię zaległości z forum :D... GRATULUJE OBNIZEK WAGOWYCH, bo takowe chyba u kilku osób miały miejsce :) - super prezenty pzred Świętami! :) Dla tych opornych - wytrwałości i upartości... w tym do siebie kieruję te życzenia, bo moja waga dziś rano ZNOWU GŁUPIA JEDNA pokazała 70,4kg więc.... wcale nie mogę się tą moją "6" konkretnie nacieszyć... ah co za idiotyczne te wahania... jednego dnia juz 69,1... a po 48h zamiast w dół to w góre i to jeszcze o ile... :) masakra.... a dzis zaczynam jeszcze warzywka i cóz... pewnie szału nie będzie... Sandro chyba to Ty pytałaś o to, jak się ustawiamy po "grzeszkach" (a w ogóle to zaczęłaś pędzić z tą swoją wagą! :) ) - no cóz ja po moim andrzejkowym grzeszeniu szłam normalnie jakby nigdy nic nie mieszając w fazach... szczerze mowiąc moja waga ówczesnego alkoholu w ogóle nie odczuła, więc to pewnie bardzo zależy od danej osoby.... teraz np niespecjalnie mam na sumieniu grzeszki a waga w górze - jestem normalnie jakąś zagadką... albo jakaś puszka pandory we mnie siedzi :) Ah generalnie to mam mętlik w głowie bo dużo tych postów było, a ja niestety nie mogę poswięcic Wam dużo czasu bo mam w czw egzamin testowy z okulistyki i cóz.... TRZA RYĆ! - mówie Wam, okulista ze mnie nie będzie, w ogóle mnie to nie kręci, żeby nie powiedzieć, że ledwo to po prostu czaje... takie tam rzeczy podstawowe owszem, ale pierdoły (pzrepraszam za wyrażenie) zwiazane z dnem oka, odklejeniem siatkówki, zwyrodnieneim plamki żóltej, zapaleniach naczyniówki etc etc to.... na litośc..! - nie-specjalista nie musi tego wiedzieć! tak więc dużo energii mnie kosztuje by w ogóle za to się zabrać... idzie jakkrew z nosa, dlatego nie powinnam "trwonić" czasu :oops:... - ale jak tu z Wami nie pogadać! :) Ależ mi się nowych koleżanek na NK porobiło :) Dziękuję za wszystkie zaproszenia! :D No nic, uciekam.... pamiętajcie o mnie bo ja o Was pamietam nawet jak się tu nie odzywam :)... Buziaki! PS. Faktycznie 100krotka gdzieś nam sie całkiem zapodziała.... hm...
  6. Witajcie Dziewczęta! :) Ja dziś na krótko.... czytałam na bieżąco, ale już mi się trochę pokręciło co komu miałam odpisać... wiec jak o czymś zapomnę to najwyżej nadrobię później... albo po prostu przypomnijcie mi jak ktoś "coś ode mnie chciał" :D... Na początek: POLU KOCHANA! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Życzę Ci Z D R O W I A - bo jak jako medyk mogłabym Ci tego nie zyczyć!? Pamiętaj, byś w życiu nie czyniła z siebie przedmiotu kompromisu, bo dla siebie samej jesteś wszystkim co masz... Życzę wielu nietuzinkowych dni i wciąż nowych planów, marzeń i celów... uparcie szukających realizacji! Ściskam mocno! :) [skąd Wy w ogóle wiecie dziewczyny kiedy która z nas ma te ur? to się gdzieś pokzuje?!] Sago - ah.... co za feler z tą pracą :-D I ja wspieram Cię tu duchowo w tej sytuacji... Najpewniej jednak dziewczyny maja rację - na takie "kłody pod nogami" najlepiej spojrzeć chyba tak, że nie ma tego złego, co by jednak na dobre nie wyszło... Może akurat ZMIANA JEST POTRZEBNA, może gdzieś ktoś zapisał dla Ciebie teraz nową, inną ściezke życia... taką zgrabniejszą, pewniejszą siebie i swojego piękna, doświadczoną, z nowymi zarobkami i nowym szefostwem... :D Głowa do góry, na pewno będzie dobrze! Jeśli chodzi o różne wasze "prace ręczne" to zainteresowałam się przy okazji czytaniu o nich protalową klasą na NK... z trudem ją odnalazłam pzryznam się, ale jakos sie udało... jednak jak kliknęłam na "dołącz jako uczeń" to niestety tak realnie nie dołączyłam tam, bo pokazał mi się komunikat, że ktoś z klasy musi potwierdzic moje "pzrynależenie" :) Nie rozumiem tego zbytnio... Wy wiecie o co chodzi? też tak miałyście jak chciałyście dołączyć? Hm... help me :D - niech mnie ktos potwierdzi, czy cos... żebym mogła dołączyć! :D Maliszka tutaj jest link do klasy - http://nasza-klasa.pl/school/162938/54 A teraz sprawa tej KWASICY, o której była mowa w programie na tvp1.... Dietetykiem nie jestem... i zapewne ta pani dietetyk miała swoje racje, i nawet nie ma co jej podejrzewać o to, że "duby smalone plotła" mówiąc o tym, że wyciągała kogoś tam z owej kwasicy... Dukan otwarcie pisze o tym, że zakwaszanie organizmu występuje w tej diecie i że trzeba się liczyć z tym, że jej objawy mogą wystąpić... Ja jednak jestem na stanowisku: "nie popadajmy w panikę". To co podkreśla Dukan to zdrowe nerki - faktycznie, w przypadku diety wysokobiałkowej jest to bardzo ważna sprawa, bo pacjentom z niewydolnośćią nerek (NN; czyli tam gdzie parametry takie jak kreatynina, mocznik są podwyższone, a GFR obniżone) zaleca sie diety NISKObiałkowe... więc w tym momencie protal można rzec, że jest zabójstwem dla nerek i szybko doprowadzi do ich skrajnej niedomogi. Dzieje się tak dlatego, że z rozkładu białka powstaje własnie m.in. kreatynina i mocznik i niesprawne w pełni nerki nie sa w stanie tych zwiększonych ilości metabolitów wydalić na tyle szybko, by nie gromadziły się one w organizmie i nie zakwaszały go. Dlatego też Dukan pzrestrzega w ksiażce, by osoby z NN podjęły diete JEDYNIE po konsultacji z lekarzem - i tu przestrzegam Was kobitki, i apeluję... jeśli faktycznie któraś z Was miała kiedyś zmienione te parametry nerkowe, o których piszę, to naparwdę niech sie wybierze do lek.rodzinnego i skonsultuje dietę z nim... lub choc sama zrobi sobie tą kreatyninę i mocznik by wiedzieć jak sie mają nerki.... Osoby młode tudzież w "dojrzałym wieku" ale ZDROWE - tu organizm powinien sobie dośc dobrze radzic... Dieta protal z takim obłożeniem białkowym raczej na pewno nie jest do stosowania CAŁE ŻYCIE (bo wraz z dodatkeim lat nerki same się starzeją i ich wydolnośc poniekąd spada), ale już taka III faza zdaje się byc wersją, na której i całe zycia człowiek by chyba wytrwał w zdrowiu... Prawda jednak taka, że chyba nikt więcej niż 2 lata na II fazie nie był, prawda...? - a jeśli ktos sie do tych 2 lat zbliza to... jednak radziłabym juz zakończyć tą "dwójkę".... bo to może byc już za długo takiego hiperproteinizmu. Do roku czasu zdaje sie, że najbezpieczniej ejst jeszcze stosować protal, a później juz trzeba bilansować dietę (co poniekąd umożliwia III faza) by pewne organy trochę odpoczywały... PICIE PŁYNÓW jest tu na protalu naprawdę ważne... nie mozna tłumaczyć się tym, że "mam małe pragnienie" czy też "nie wchodzi mi". Woda mineralna byłaby najlepsza, bo najwięcej będzie w stanie wypłukac (na zasadzie stężeń będzie pochłaniać toksyny), ale wiemy że jest to ciężkie czasem by życ o wodzie tylko... Dlatego też lekkie herbatki sa dobrą alternatywą (nie mocne czarne, bo one mają duże osmotyczności i nie będą tak super pochłaniały toskyn), które spożywa sie przyjemneij niz wodę, należy popjać jak najczęsciej (ja od jakiegos czasu - zresztą wg rad protalinek - wypijam 2l herbaty zielonej na dzień, robie sobie w litrowym dzbanku i nalewam dos zklanki co wejdę do kuchni.. i naprawde "wchodzi"). Nerki są dbają o tzw buforowanie srodowiska ustroju, czyli wyrównywanie własnie stosunku tych dobrych i złych jonow w ciele, ich proporcji etc... wchodzą do tych reakcji też mocznik, kreatynina, kw. mlekowy, ketony itd - jeśli nerka ma czym "PŁUKAĆ" siebie samą, to naparwdę ma duże zdolności kompensacji niekorzystnych warunków pH... Im więcej razy sikamy, tym więcej tych złych produktów przemianymaterii jesteśmy w stanie oddać... Ot i taka moja wypowiedź... :D Prawda jest taka, że żadna dieta w jakimś stopniu eliminacyjna nie jest zdrowa w pełnym tego słowa znaczeniu, dlatego każda dieta musi mieć swój poczatek i koniec, i finalnie musi doprowadzic do powrotu do optymalnego spożywania wszystkcih produktw - bo tak został pzrez naturę organizm stworzony, takie dostał organy wewnatrzne, które do pełni szczęśćia i pełnego metabolicznego spełnienia potrzebują "wszystkiego z wszelkiego możłiwego"... Dlatego odchudzajmy się z głową, obserwujmy swój organizm i jak coś niepokoi - robić badania i iść do lekarza. A jeśli wszytsko ok, to dążmy szczęśliwie do wymarzonej wagi, a potem - DAJ BOŻE - jedzmy tak, by nam juz w boczki nie wchodizło! :-( A teraz informacja z mojego świata z której jestem dumna - dzis w nocy w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku nasi wspaniali kardiochirurdzy przeszczepili już po raz 10-ty SERCE! :) Ogromnie radosna to nowina, tym bardziej, że serce bije szczęśliwie w ciele biorcy! Tym bardziej cieszy mnie ta informacja, bo w październiku miałam przyjemnosć (nie pamietam czy Wam o tym pisałam) w trakcie bloku zajeć na kardiochirurgii osobiscie poznać i rozmawiać z tym pacjentem oczekującym przeszczepu na sztucznych pompach sercowych. Mężczyzna lat ok. 50 z tego co pamietam... Wóczas był dopiero jakieś 2 tyg chyba podłączony do aparatury... hospitalizowany był więc przez ostatnie 3 miesiące w oczekiwaniu na DAR LOSU... i oto taki dostał piękny prezent na Święta! :evil: Dziewczyny.... transplantologia to wspaniała dziedzina... choc z jednej strony kogos musimy pożegnać, to z drugiej dajemy czas drugiemu człowiekowi... by mógł oddychać pełna piersią :D... I tą optymistyczną refleksją żeganam sie z Wami piątkowo... :lol: Do usłyszenia! PS. Klikajcie na PAJACYKA....! PS2. Zapomniałam dodac, że moja waga pokazała dzis 69,1 kg :).... ale nie zmieniam nic, bo... cieszę się póki co tylko po cichutku by ta moja waga znowu nie dostała "pietra" i nie pokazała znowu wzrostu.... tak więc jak się to utrwali to... wtedy suwaczek to potwierdzi...
  7. Hej PROTOLUDZIKI! W końcu i ja muszę się tu odezwać.... zaglądam codziennie by czytać, ale czas nie pozwala mi zbytnio pisać, a dwa - jakoś nie mam o czym :D . Chyba muszę się podpisać pod tą WSZECHOGARNIAJĄCA chandrą... eh... jestem niesamowicie senna ostatnimi dniami... w czw zaliczenie praktyczne z ginekologii, w pzryszły zaś czw egz z okulistyki i co... i święta będą.... chodzę trochę po sklepach w poszukiwaniu jakiś dorbiazgów do moich upominków świątecznych dla najbliższych pzryjaciół, ale niespecjalnie mam natchnienie... Waga bez zmian, ale co to za nowość - u mnie zawsze bez zmian. Albo jak to ja mówię: nie zauważam ich bo chudnę z szybkością światła... :-( Eh... jeansy wprawdzie luźne na tyłku, jakoś mam wrażenie że bardziej po mnie widać ten spadke wagi niż by te kg wskazywały... u góry w zasadzie mogłoby tak już zostać, chodzę z płaskim brzuchem, jak siedzę to ledwo coś mi się fałduje... cycki mi zaraz znikną! nic nie zostanie z tego mojego "B"... [chętnie bym se ten tłuszcz z tyłka przeszczepiła w piersi!]. Ważą we mnie wciąż - jak to ja mówię - NOGI... uda i pupa... łydki tez mam masywne :) To mój odwieczny problem, nie mogę tego stamtąd ruszyć nigdy.... Zastanawiam sie też ostatnio nad tą całą jędrnością etc - ja mam niby dopiero 24 lata, ale te sprawy często zależą od genów... od pasa w górę jestem prawie idealna, ale ten dół... hm, ja nie wiem czy mi się ta pupa i uda ujędrnią jak schudnę juz. Już nie mówiac o tym całym cellulitisie który też się raczej nie rozpłynie w nicości... eh... Chyba zacznę zbierać na jakieś zabiegi kosmetyczne na ciało... :D Sandro - jak ludzie mówią, ze ładnie, i to Ci SZCZERZY LUDZIE, to musi być ładnie! Ja nigdy nie farbowałam włosów, troche mi się wciąż ten temat obcy wydaje.... ale myśle, że to kwestia wszystko pzryzwyczajeń. Są zresztą takie typy urody którym różne odcienie pasuja - nie ważne jaki kolor dała im natura. Mam taką kolezankę, naturalnie ciemną szatynkę, która zawsze nosiła takie włosy do ramion jakoś scieniowane itd, a w tym roku na wiosne zaczęła je rozjasniać i doszła w końcu to złocistego blondu, ścięła na takiego modnego "boba", zmieniłą trochę styl ubierania... no i normalnie INNA DZIEWCZYNA! Jak ją zobaczyłam po 2 miesiącach z taką zmianą to byłam w cięzkim szoku :). Tak wiec są i tacy którzy kusza się na duze zmiany.... Co do tych grzeszków i wagi to wiesz Sandra ja też myślę, że to raczej jednorazowo nie wpłytwa na wagę... prędzej się zgodze, że na zahamowanie (ale ja mam zahamowanie i bez grzechów :-D ) bo robimy jakaś "dziką interwencję w protalowy metabilizm", ale mam wrażenie że w takim wypadku organizm traktuje to co pochłoniemy nie-dukanowego jak jakieś śmieci i po prostu to wyrzuca do jelita grubego czym prędzej :D. Szczerze mowiąc to taka moja teoria :D nie mam na nią zbytniego naukowego poparci aniestety, niemneij raczej na pewno jeden devolai czy 3 pierniczki (ah niestety miałas rację Sandro, nie było latwo... musiałam spobowac czy te pierniki jadalne zrobiłam :D ) nie popsują wszystkiego. Zresztą m.in. to w tej diecie jest fajne, że z załozenia ma ona być dłuuuuuuuuuuuuuuuuga, długo jesteśmy an tym żywieniu... w związku z tym jest czas by pzrerobic to co się straciło grzesząc etc. Na diecie jakiejś bardziej restrykcyjnej wiadomo że organizm pożre wszystko co mu się da gdy jest na diecie głodzony... Andziu, 4 kg na uderzeniówce to bardzo dobry wynik.... Z przestojami niestety się lepiej zaprzyjaźnij, bo wówczas jest szansa że nie nabawisz sie nerwicy na tej diecie :D. Zdarzaja sie one, u jednych częsciej u drugich rzadziej... ja na moje nie mam już słow, stoję cały czas... spadając po pół kg na 3 tyg jak juz mowiąłm. Jakaś masakra... Możłiwe że Twoje schozrenai towarzyszące w jakiś tam sposób blokują jeszcze dodatkowo efekty diety, ale dlatego włąnsie trzeba pzreczekac - by być w końcu zdrowszą i by w końcu organizm ruszył. Jka to mi tu dziewczyny powtarzają - w końcu ruszy! Wiesz co... jeśli tak bardzo ciężko jest Ci wytrwać 5 dni na białkach samych teraz na II fazie to może wejdź na 3/3 na jakiś czas. To teoretycznie mneijs kuteczny dla spadków tryb, ale to też nie reguła - niektóre dziewczyny bardzo ładnie tu na 3/3 chudły. Natomiast może w ten sposób organizm szybciej zaakceptuje te "monotonne jadłospisy" i będziesz mogła za jakieś 2 tyg wrócic do 5/5 wydłużajac każdą z faz o 2 dni.... pomyśl :). Sernik na zimno da sie łatwo przerobić, zresztą moja ŚNIEŻNA OWCA (znajdziesz gdzieś na ostatnich stronach pzrepisów) też w sumie dałaby radę jako "podkład" pod galaretkę.... :evil: Co do potraw wigilijnych to ja już tu wspominałam że wyjeżdżam z familia do Bukowiny Tatrz. na całe święta i oni mają tam pełne góralskie wyżywienie, a ja się muszę zaopatzryć w cos :D Akurat w Wigilię zaczynam warzywka wiec będzie moze ciut atrakcyjniej, ale ja generalnie mam małe parcie na warzywa, czasem zdarza sie że zjadam tylko w ciągu dnia pomidora i 1 ogórka... W kazdym razie planuję ryby ryby i jeszcze raz ryby. Babcia mi zrobi rybę po grecku taką zmodyfikowaną - dorsz obgotowany w malenskiej ilośći wody, potem cebulka i marchewka "usmażona" na wodzie także i pomidory/koncentrat do tego. Pysznośc będzie, bo już tak raz zrobioną rybkę jadłam :evil:. Karpia w galarecie też rozważam, choc nie wiem czy nie prościej będzie mi po porstu ryby ugrillować i darować sobie te galatrety... W najbliższy weekend chyba przygotuje sobie też taki protalowy bigosik postny (u nas protalek wszystko zreszta postne hehe :D ) - kapusta z grzybkami jednym slowem - i powekuję bo to będzie łatwo przechowywać... a i na "po świętach" takie jedzonko się przyda. Na I/II etc dzień świąt myslałam by zrobic sobie też leczo z warzyw i ugrillowanej piersi z kurczaka (normlanie robię z parówek, ale teraz odpuszczę...). Może kurczak w galarecie też, ale to jeszcze do rozważenia. Co do pierożków to ja też już myślałam jak tu je zastąpic, ale z mąką kukurydzianą jest ciężkawo by ona się ładnie kleiła... może łatwiej byłoby na bazie otrąb i dodatku mąki zrobic jakieś paszteciki i nadziac je grzybkami/kapustą...? Przepisów na rózne formy słonego ciasta otrębowego jest trochę u nas na forum... ktoś jednak z większym doświadczeniem musiałby sie nad tym zastanowić :D. Aa... no i barszczyk - nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego dziewczyny, że możemy wypic barszczyk taki "nasz". Czytałam wszystkie "torebki" (bo ja juz mówiłam w domu nie będziemy gotowac barszczu cywilnego bo wyjeżdżamy) i szczerze odrzucam je - każda ma cukier i jakieś niewiadomego pochodzenia tuszcze. Patrzyłam też na barszcze w kartonikach gotowe (KRAKUSA jest bardzo dobry, kiedyś z pzrypadku w rodzinie próbowaliśmy na inną okazję i naprwdę jak domowy), ale one też odpadają bo maja wszystkie dodatek soku z jabłek w sobie.... natomaist dorwałam koncentrat barszczu KRAKUSA i.... bingo! :D - skład to skoncentrowany sok z buraków, sół i woda (żadnego cukru i soli, jabłek etc), więc jak znalazł do użycia dla nas. Zamierzam więc coś z niego zrobic, nie wiem tylko jeszcze czy na rosołku z kurczaka czy po prostu na samej wodzie będę go robić. Niemneij jest opcja i fajnie, bo barszcz uwielbiam także... Hm... chyba na Wigilię zaserwuję sobie też śledzie w occie - uwielbiam je, ale raczej nie jjem bo chyba zatrzymuje po nich faktyczni wodę... ale w świeta chyba zrobię wyjątek. No i ryba wędzona... niezbędna. Tak to będzie mniej wiecej u mnie wygladało... i oczywiscie sernik sernik i jeszcze raz sernik - chyba z innym ciastem nie będę kombinowac, choc poczatkowo planowałam otrębowo-kukurydziany piernik - coś takiego chyba jest w pzrepisach. Ah... tęsknić będe do MAKU... kutii się u mnie w domu raczej nie jada i nie przyrządza... ale MAKOWIEC... łojeny MNAAAM!!! No ale cóz, trudno.... No to tyle z mojego świątecznego jadłospisu póki co :D Mam nadzieję, że może kogos natchnęłam do kombinowania także :D. Teraz Wy się dzielcie swoimi planami.... żebym i ja miała szanse natchnienia nowego! Ok, teraz uciekam.. do miłego usłyszenia Kochane! Bądźcie twade z tymi wagami, nie damy się! :D a Ci co lecą w dól - brawo dla nich! Oni juz swoje wagi pokonali! :lol: Pozdrawiam ciepło wszystkie tu bytujące protalinki! PS. A w ogóle to i mnie się uczepiło zaparcie :) Od soboty cisza.... jem jak zawsze otręby 2 łyżki (na dzień) rano z owsianką i nic. Czuję sie wypchana, od 2 dni się nie ważę bo moje jelita ważą już chyba z pół kg dobre jak nie więcej :) Wkurzyłam się dziś i kupiłam DICOMAN w wersji tabletek i juz 4 połknęłam, dzis jeszcze 4 pod wieczór. Mam nadzieję, że ZADZIAŁA! :D [wybrałam dla siebie tabletki bo ze skłądu okazało sie, że są bardzo mega protalowe :D tłuszczu i cukrów nic, tylko białko i błonnik :D ].
  8. Sandra hehe... nie no ja stosunkowo nieźle sobie radzę z taką opornością - po prostu w zanadrzu mam jakiś twarożek chudy albo serek homo właśnie i jak mnie najdzie na słodkie to CYK trochę słodzika w proszku i mam swoje słodkosci :D choc to dośc oczywiste, że "zjadłoby się"... jak się słodkolubnym było zawsze :lol: Ponieważ jednak moja mama nie nalezy do zapalonych kucharek, a już na pewno bawienie się w róznego rodzaju ciasta nie jest dla niej przyjemnością, więc gdyby nie ja w ogóle nie byłoby w domu wypiekow domowej roboty :-(... Natomiast owszem, ja np nie wiem co to są te Twoje osławione WISEŁKI! :) sprobuj opisać :D)... PS. Sandra zagladałam też na Waszą strone na myspace... piosenki bardzo fajne, choc te teksty to chwilowo takie trochę mroczne mi się wydały... Ale może musiałabym się osłuchac lepiej :-D. Niemniej świetnie, że to wszytsko Twoje dzieła :D I w ogóle to ładna zgrabna z Ciebie dziewczyna! Ja nie wiem skąd ty te 4 kg chcesz jeszcze ująć :D - choc pewnie jak kazda z nas masz tam jakieś swoje tajemne miejsca :D... I jeszcze jedno - jaki to Twój naturalny kolor wlosów? :)
  9. hej Protalinki!! No to mamy piątek.... w końcu! :D Jakie plany na weekend? :) Do nas jutro wpada rodzinka w odwiedziny, obiecałam mamie, ze zrobię sałatkę z tuńczykiem (ryż, tuńczyk, jajka, kukurydza, cebula i nać pietruszki, więc menu nie do końca "nasze") i przygotuje ciasto "Rafaello" (bardzo fajna rzecz bez pieczenia... ale też niestety nie dla nas...). Dla siebie mam zaś zamarynowanego łososia i może zrobię sobie jakąś mini porcję ŚNIEŻNEJ OWCY co bym też nie była poszkodowana :-( - choć powiem Wam, że odkąd odkryłam serki homo naturalne marki AUCHAN 3% tł. to z dodatkiem słodzika całkiem mnie one satysfakcjonują jesli chodzi o słodkie deserki... W zeszły weekend nie piekłam już serniczka, na ten też się nie zapowiada żebym go zrobiła... zresztą jakoś mnie nie ciagnie. Chyba sobie zrobię takie anty-serniczkowe postanowienie adwentowe :-D - w końcu sernik będzie głównym ciastem które zjem w czasie Świąt... muszę więc nabrać ochoty :D. Dziś pierwszy dzień P+W u mnie, wypiłam po raz pierwszy na diecie dziś sok pomidorowy firmy CYMES (do kupienia u nas na stoiskach lodówkowych pzry sokach jednodniowych itp taki jak tu: http://www.female.pl/images/reklama/6511.jpg ) - BARDZO SMACZNY! polecam, szczególnie, że teraz pomidory są raczej kiepskiej jakości a to zawsze potas i takie tam :). Wprawdzie nie jest to sok jednodniowy, ale w składzie tylko pomidory, sól i woda więc jest naparwdę super (wprawdzie jest dosć słony, ale ja lubie sok pomidorowy w takiej pikantniejszej wersji... jeszcze dosypalam sobie pieprzu...). Postanowiłam dziś juz zmienic suwaczek na W KOŃCU 69,9 kg!!! Ah cieszę się ciesze, ale ponieważ widzę tą wagę juz na mojej wadze od ponad tygodnia skaczącą raz ponad 70 a raz poniżej... to juz sie zdązyłam trochę pzryzwyczaić. Ponieważ jednak wczoraj miałam 69,7kg - i choc dziś wróciło znowu na 69,9 - postanoiwłam zmienic bo... zdaje się, że tą 70-tką juz pożegnałam ostatecznie (OBY!). reeeety kobitki to mi tak wooooooooooooooolno idzie że szok. U was jak zastój to zastój, ale potem choc o pół kg czy o cały 1 kg mniej... a u mnei zastój i ile mniej? - średnio jakieś 200-300gram hahaha! normalnie można głową w ścianę walić :D Niemniej hm.... cóż zrobic - cieszę się że gubię i tak... Dukan mi przewidział III faze na 15 stycznia, ale do tego czasu to nie wiem nawet czy uda mi się do 65kg zejść :D a co dopiero myśleć o 58.... Tym którym waga leci w dół gratuluję, a tym którym leci w dól NA ŁEP NA SZYJĘ zazdroszczę! :D - ale też serdecznie gratuluję oczywiście! :D Stojącym bądź też chudnącym w tip-topowym tempie tak jak ja życzę UPARTOŚCI - trza sie zawziąć a nie dać pokonać! :D Witaj Poluniu! Starsznie miło Cię widzieć bo faktycznie juz wieki do nas nie zaglądałaś. Ahh... szkoda tego ortopedy trochę, ale nie dziwię Ci się, że w takich okolicznościach odpuściłaś. Może faktycznie spóbuj sie umówić na czas kiedy będziesz mieć ferie czy coś w tym stylu by pójśc na spokojnie i bez pośpiechu... W pewnym sensie masz rację, że porady ortopedy potrzebują ludzie z dużo poważniejszymi schorzeniami niż Ty... ale pamiętaj też, że bywa tak, ze właśnie zaniedbanie w wizytach i "odpuszczanie" doprowadziło niektóre te osoby do tak zaawansowancyh klinicznie stanów - nie życze Ci tego oczywiście, ale obiecaj, że jeśli te kolana naparwdę Ci dikuczają i dokuczać będą to w koncu odiwedzisz ortopedę... :) Andziu! Cieszę sie, że w kwesti aloesu się zgadzamy :) będę o Ciebie spokojniejsza :) Odp na 1 pyt juz tu padła - drożdże dozwolone. Pyt 2 - ból głowy może wystąpić w związku z rozpoczęciem diety jako objaw tzw. klasyczny - związany z obniżeniem podażu kalorii, z przestawieniem się metabolizmu na większą pracę (bo białka obrobić do czegos pzryswajalnego nie tak łatwo jak chleb np.), podobnie jak w związku z pewną detoksykacją organizmu jaka może towarzyszyć pierwsyzm dniom diety i zwiększonej podazy wody. Co do cisnienia - przede wszystkim pytanie: czy wystarzcająco dużo pijesz? Min. te 2 litry na dobę? W Twoim przypadku przy tabletkach hipotensyjnych i tej diecie musisz pilnować tego (chybaże zaczniesz mieć spuchnięte nogi itp to wtedy znaczyć będzie, że te 2 litry to za dużo i się przewadniasz). Kwestia bólów głowy tabletek i ciśnienia - niesttey ale też prawie na pewno jest to z tym związane... Nie sądzę, by Dukan zdołał zdziałać już az takie cuda w Twoim organizmie, że to ciśnienie się obniżyło w wyniku samego żywienia (póki co pzrewaza raczej mechanizm ten dostosowania się metabolizmu), ale z czasem na pewno to ciśnienie może się unormować na takim poziomie jak piszesz, czyli 113/85 mmmHg. Andziu - to BARDZO DOBRE CISNIENIE! To jakie miałaś wcześniej na tabl to wcale nie jest zaden szął, to minimum obniżenia jakie chcemy uzyskać u pacjentów z nadcisnieniem... 140/90 to granica rozpoznawania nadcisnienia, z tym, że własnie u chorych niektórych nie da się w ogóle osiągnąc niższych wartości bo ich organizm jest juz tak zmieniony i oporny na leki i musimy się tym zadowolić. Jesli Dukan ma wspomóc leki w doprowadzeniu Ciebie do PRAWDZIWIE ZALECANYCH wartości ciśnienia to chwała mu za to!:evil: Parwidłowe ciśnienie u ludzi to 120/80 mmHg, a tzw OPTYMALNE, czyli naj najlepsze dla nas to nawet poniżej 120 skurczowe i poniżej 80 rozkurczowe -> Twoje ostatnie wartości spełniają te kryteria. Bardzo dobrze to więc wróży, nie odstawiaj leków tylko, bo wówczas wszystko może się zmienic... podietuj jesczez trochę, a jak leki będą się kończyć odiwedź lekarza i poagadaj o tym - jeśli zdecyduje o próbie odstawienia leków to ok, jesli nie - nie sprzeciwiaj mu sie :evil:. AA... jeszcz jedno - nie wiem w jakim jesteś wieku, ale chyba do 70tki Ci daleko :D. Piszę o tym, bowiem u ludzi starszych nie zaleca sie często jzu tak niskich wartości ciśnien bo grozi to niedokrwieniem mózgu (jesli ktos funkcjonował np 5 lat na 160/100 to obnizenie u niego ciśnienia do 115/70 może skończyć się udarem, bo naczynia szyjne i mózgowe nie są juz tak elastyczne i nie będą potrafiły zapewnic dopływu krwi do głowy gdy spadnie ciśnienie na obwodzie) - sądze jednak, że jesteś na tyle młoda jeszcze i zdrowa, że Twój organizm spokojnie się dostosuje do takiego "niskiego" (ale jak pisałam: nie jest to za niskie ciśnienie, to po prostu ciśnienie człowieka zdrowego), tylko potzrebuje trochę czasu... te bóle głowy u Ciebie też wynikaja chwilowo ze spadku pzrepływu mózgowego... i organizm teraz się po prostu dostosowuje. Daj mu chwilkę, a Ci to potem wynagrodzi lepszym samopoczuciem :D. Co do Waszego zastopowania wagi - no niestety tak bywa, niektórzy chudną na uderzeniówce nawet 5kg, inni ledwie 2,5kg (ja tyle schudłam przez 7 dni). Później też jest różnie... u jednych po 500g nawet na dobę, u mnie np 500g na 3 tyg :D Niestety nie ma reguły.... osoby które mają więcej do zgubienia zazwyczaj chudną szybciej, bo organizm tak nie broni tcyh swoich zbędncyh magazynów, ale to też nie jest reguła.... czasem zalezy to od oporności związanej z popzrednimi dietami, a czasem ot tak po prostu jest i zalezy od... naszych genów :D. Babciu Madziu - ja też sie dospisuję do pytania: ale jak to? :D chwilę myślalam nad tym, ale moja medyczna głowa nic nie wymyśliła na pczekaniu, a do ksiażki nie zaglądalam... choc coś zdaje mi się, że faktycznie coś gdzies Dukan wspominal o tym, że "dziwne sytuacje" nie są wskazane... Pontonss - pewnie że można! Czymże jest wędzona makrela którą nazywasz tłustą w stosunku do łososia czy halibuta świezego/wędzonego, na które też Dukan zezwala... :D Wiecie co... mam jeszcze jedno zadanie na ten weekend - będę piekła PIERNICZKI!!! Od zeszłego roku wprowadzilismy (a w sumie to ja to zarządziłam) ten obyczaj w naszym domu i teraz już czas się za to wziąć - pierniczki muszą swoje odstać, więc ten weekend będzie odpwoiedni. Dziś juz wszystko kupiłam co potrzebne (będę piekła piernickzi takie zwykłe i takie grubiutkie alpejskie). Mam też przepis na ciasteczka migdałowe (przypominają w smaku ponoć bardzo marcepan; też należy je piec wcześniej) i chciałabym je wypróbować ale... niestety nie moglam dziś nigdzie dostac zmielonych migdałów :lol: - a piecze sie je tylko z takimi migdałami, bez mąki... więc klops, nie wiem czy je upiekę :D??: Ah szkoda tylko, że sobie nie pojem w Swięta tych moich ciasteczek... ale to az tak nieszkodzi, pierniczki mają swoj urok jako dekoracja takze, a poza tym planują przygotować pierniczkowe podarunki dla Przyjaciół wiec część "rozdam po ludziach" :D. Spokojnego wieczoru życzę! Do miłego! :D PS. Idą święta -> pamiętajmy o PAJACYKU :D
  10. Cześc PROTALOWI PRZYJACIELE! :D Szaro, ciemno, i MOKRO.... od wczorajszego popołudnia w trójmieście LEJE cały czas... co za denna pogoda :D. Już bym wolała mróz i śnieg, a nie takie coś... Sandro! - no w końcu COŚ! :D a nawet duże coś! - cały 1 kg toć to bardzo dużo! :) GRATULUJĘ! i aż zazdroszczę, bo u mnie dalej waga się KRĘCI i nie może zdecydować... Marudko cieszę się, że COLON C działą na Ciebie, i mam nadzieję, że na resztę świata działać też będzie jak będzie tego potrzebować :-(. Tak jak mówisz - każdy w zasadzie powinien mieć taki specyfik w zanadrzu bo zawsze może sie potencjalnie pojawić jakiś problem, a wtedy naturalnie mozna sobie z nim poradzić... a do tego z tegoc o piszesz chyba dośc szybko jest wfekt :) [na drugi dzień?] Oj Andziu ja już chyba nigdy nie zadrinkuję z coca-colą :lol: Dość po jednym, eh... Co do ALG - pij na zdrowie :). Nie będę krzyczec :-D Generalnie musicie wiedzieć Kobitki, że ja jestem zwolenniczką metod naturalnych i nigdy nie będę głosić, że to szarlataństwo tylko i wyłącznie.... są metody i sposoby i substancje, które dała nam natura, i które faktycznie mają działanie dobroczynne. O algach słyszałam dużo dobrego, i sama skłonna byłabym ich uzywać. Tak wiec jeśli złagodziły Ci pewne dolegliwosci ok, cieszę sie Twoim szczęściem :). Niemniej chciałabym abyście wiedziały dziewczyny (i teraz będę trochę krzyczeć :D ), że NAPRAWDĘ takie substancje naturo-pochodne nie mają działania CUDOTWORCZEGO i BŁAGAM WAS abyście poważnych schorzen nie leczyły tymi metodami!!!! BŁAGAM!!! Co więcej - zioła, wyciagi, nektary itp itd pochodzące z natury owszem często zapobiegają powstawaniu niektórych schozreń, ale jak już sie one pojawią to jest nieduża szansa na to, ze tylko w ten sposób zostaną one bezpiecznie wyleczone (a jeśli nawet to będą to wyjątki). Ja się dziewczyny sama naoglądałam pacjentów, którym pękł żołądek, bo myśleli, że wrzody wyleczą herbatką taką a taką, a gdyby byli się zgłosili do lekarza 3 lata wczesniej i dali się pzreleczyć na Helicobacter pylori antybiotykami to prawdopodobnie byłoby po problemie. Takich przykładow w medycynime jest całe mnóstwo!!! - chocby dziś na ginekologii widziałam pacjentkę, starowinkę.... koło 80 lat, która miała (!!!!!) wyobraźcie sobie brzuch tak wyglądajacy, jakby była w ciązy conajmneij z 8-raczkami!!!! WIELKIE BRZUCH, napiety, opuszczony jakby szło do porodu... a cała babinka chuda jak patyk! Co było tego przyczyną? - POTĘZNY RAK JAJNIKA z pzrerzutami rozsianymi w całej jamie brzusznej i dużym wodobrzuszem. I czemu trafiła ona w XXI wieku do lekarza tak późno?! - bo z wioseczki była, i w wioseczce chodziła do HOMEOPATY (jest taka specjalizacja generalnie w medycynie, ale homeopaci "z papierami" wiedzą, kiedy ich kompetencje sie konczą)!!!! I on jej mówił i ją uspokajał, że sie z tego wyleczy CZYMŚ TAM... To jest przerażające, bo potwierdza tzw. ludzką głupotę. Każdy magik jest dobry, każdy zielarz, każdy znachor, każdy bioenergoterapeuta, ale lekarz najgorszy. Do niego idzie sie jako do ostatniego. Jak na smierc. Niestety ale mając wiedzę nt. powikłań czy takcih zaniedbań "naturalncyh terapii" nie potrafie być obojetna i pzrytakiwać. Przytaknać mogę, ale tylko wtedy jeśli jestem pewna że w danym stanie zdrowia naturalne terapie nie zaszkodzą pacjentowi... czy tez nie odciągną go od porady lekarskiej. Ludzie boja sie lekow, a pzrecież one w sporej mierze też są produkowane na bazie naturalncyh substancji, to od natury farmaceuci uczyli się co i jak działa na organizm, tkanki, receptory... by moc to potem odtworzyć w próbówkach i wyprodukować na skalę masową. Eh... a najgorsze jest to, że mam wrażenie, że to wszystko moje czcze gadanie, bo niestety z ludźmi bardzo zapatrzonymi w medycynę naturalna często jest tak, że klapki na oczach i tyle... a tu potzreba równowagi - lekarz nie powie NIE stawianiu baniek w zapaleniu płuc, czy łykaniu oleju rekina w spadkach odporbności (naprawde w tej chwilii nie piętnuje się metod naturalnych, a wręcz uważa się je za dobre uzupełnienie terapii konwencjonalnych), ale nie pozwoli też by pneumokoka w plucach leczyć bez antybiotyku, a dziecko z HIV nie traktować immunoglobulinami w strzykawce by miało szanse nie umrzec na posocznicę w czasie pierwszego lepszego kataru. A cały ten wywód Andziu wziął mi się stąd, że.... na stronie którą mi podałaś pzreczytałam: "Anemia i białaczka - 1 litr dziennie ( w ciężkich przypadkach 2 litry)." - wybaczcie, ale na białaczki tak leczone po prostu się umiera... i to w błyskawicznym tempie.. Eh, Ty Andziu będziesz to stosować w tzw. łagodncyh dolegliwosciach i fajnie, że Ci to pomaga, ale... przykre jest to, że pisząc takie "teksty" na tych stronach ludzie żerują na nieszczęściu innych. Bo chory człwoeik chwyta się każdego sposobu (pomyślmy choćby o urynoterapii, która nie ma żadncyh wiarygodncyh podstaw naukowych) by się uleczyć... Pamiętajcie - lekarz to przyjaciel, nie wróg. Ah joj... przekichane macie tu ze mną dziewczyny :) Morale Wam prawie :D... Amazoneczko - gratuluję Ci tej III fazy i.... poniekąd zazdroszczę :D Ale nie tyle zazdroszcze Ci tego, że mozesz wcinać chlebek i czekolade etc (do tego mi jeszcze nie jest bardzo tęskno, wręcz sie boje że teraz gdybym miała być na III fazie to bym sobie za bardzo z tą czekoladą folgowała... ) ale tego, że jesteś juz taka zgrabniutka jak sobie umarzyłaś! ja mam zacięcie by trwać, ale jak pomyślę, o czasie jaki to pochłonie to.... ehhhh.... W każdym razie dla ciebie brawo, bo schudłaś te 12 kg w MEGA EXPRESOWYM TEMPIE! :D Andziu... jesli nic a nic ze słodzików Ci przez usta nie przechodzi, a jeśli co jakiś czas masz jednak potrzebę posłodzenia czegoś (co ejst naturalną potrzebą człowieka :D ) to cóż można rzec i poradzic - stosuj fruktozę. Choć w zasadzie mogłabyś w to miejsce stosować i czysta glukozę czy po prostu zwykły cukier (np. trzcinowy, jest trochę mniej słodki...). O fruktozie toczyłyśmy juz tu jakis czas temu dyskusję, któraś z dziewcząt napisala coś nt tego, że fruktoza tak naparwdę nie jest taka znowu lepsza niż glukoza (a taką tez można kupić w czystej postaci), a ja "niestety" ale to poparłam, bo na diabetologii m.in. wspominano nam o tym, że fruktoza wywołuje większe wahania cukrów, a w związku z tym większe wahnięcia poziomów insuliny, a wahnięcia insulinowe zdrowe nie są dla naszego organizmu itp itd (zresztą np dla cukrzyków wcale nie jest polecana fruktoza jako zastępczy środek słodzący)... Dlatego fruktoze bym odradzała... jeśli już jakiś monocukier -> glukoza. A prawdę mówiąc skoro właśnie NIC CI PRZEZ USTA NIE PZRECHODZI i tak naparwdę to co podajesz (fruktoza) to i tak czysty cukier to... to po prostu stosuj miód i już :evil:. On z tego wszystkiego co jest CUKREM jest najzdrowszy... Nie mam jednak zielonego pojęcia jak to może wpływać na protal, bowiem wg założenia Dukana wszystko co jest czystym węglowodanem wykluczamy z diety (te cukry które zjadamy w warzywach na fazie P+W to bardziej cukry złożone niż proste, a taka np marchew i buraki które mają ich więcej są dopuszczalone w ograniczoncyh ilościach... owoców też nie wolno jeść ze względu na te cukry proste), tak więc... decyzja nalezy do Ciebie :D. Ja moge jedynie trzymac kciuki za to, żeby odrobina miodu co jakiś czas nie zaburzyła całego "mechanizmu" protalu :D. Jesli dacie radę sie bardzo znacznie ograniczyć z tym miodem to.... może nie będzie źle... Zreszta zobaczysz co powiedza jeszcze inne Protalki... Aaa... Andziu jeszcze jedno - poczytaj o STEWI http://www.wywar.pl/product-pol-3812-Stevi...CFcmEzAodRhDZoA To jest coś w stylu "ziołowego słodzika", dostępny w sklepach z biożywnością lub w necie. Ja zakupiłam to osobiście w formie sproszkowanej i faktycznie jest to bardzo słodkie... tyle, że nie bardzo da się używać do herbaty bo wygląda ona jak M.Bałtyckie w okresie kwitnienia sinic wóczas :D - wszystko pływa na wierzchu i niepzryjemnie się to spożywa. Dziewczyny tutaj też o tej stewii słyszały i podpowiedziały mi, że z tych liście itp. trzeba chyba robic takie wywary/syropy, które się potem dolewa do tego co chcemy osłodzić. To jest coś co moim zdaniem byłoby najkorzystaniejszą jeszcze opcją jeśli słodzik nie jest tolerowany.... ale musiałabyś sama spróbowac odrobinę i przekonać się, czy "przejdzie Ci ona przez usta"... No i jest jeszcze KSYLITOL o którym pisze Kasias... ale o nim mam wiedzę niemalże zerową więc... nie zabiorę głosu :D. No nic, napisałam, odpisałam... i teraz lecę robic papu sobie :D Do miłego!
  11. Witajcie Kochane! Nie było mnie tu bodajże od piątku... i żeście nieźle naskrobały! :D Wprawdzie przyznaję się, że zaglądałam co jakiś czas by przeczytac i być na bieżąco, ale.... nie miałam czasu zbytnio by zasiąść i skrobnąć... U mnie dni szybko mijają, jakos za szybko... do tego jestem coś zmęczona ostatnio.... czyżby wielkimi krokami zbliżało się przesilenie zimowe? Na ginekologii w tym tyg jestem na oddziale ginekologii onkologicznej, dziś też byłam do wieczora na dyżurze na porodówce... urodziło się 3 nowych obywateli/lki! :-( W piątek pierwszy raz zgrzeszyłam - wypiłam 3 andrzejkowe drinki z coca-colą light (zazwyczaj nie pijam dronków tylko wino, ale tym razem uznałam, że małe porcje wódki z dozwoloną colą nie zrobią mi większej szkody niz ewentualne wino...). Generalnie do dnia dzisiejszego się na to mojej wadze nie odbiło... za to w sobotę odbiło się to na moim żołądku - średnio się czułam, chyba mam już wyjałowiony protalem przewód pokarmowy i ta de facto niewielka ilość alkoholu dała mi się we znaki... tymbardziej, że niezbyt jadłam pod te drinki (pare plasterków ogórka świeżego i pomidora, bo byłam na P+W, ale w sumie to był chyba błąd takie warzywka zalewać colą z alkoholem...). W każdym razie - owe grzechy nie dały się odczuć na wadze, i póki co to mnie cieszy. Choc z drugeij strony martwi mnie to, że ta moja waga jest taka NIEUSTĘPLIWA, NIEUGIĘTA, UPARTA jak osioł! :D Dzis dobiegł końca mój okres a waga nic... wczoraj było 69,9 kg, dziś rano 71,2 kg.... i tak to sie kręci wokól tej "70" od doooobrego tygodnia :D. Kurczę.... dziewczyny.... za tydzień będę mieć juz 2 miesiące diety, a tu takie liche wyniki :D.... Myślałam, że może choć te 6-7 kg pzrez ten zcas uda się zgubić, a tu taki klops... Dalej protaluję i raczej sie nie zapowiada bym z tego zrezygnowała ale.... ile człowiek może mieć zapału na taki minimalny efekt z możliwych...? :evil: Ah.... Kochaniutkie - nie jestem w stanie juz dokładnie odpisać na to, co ewentualnie było tu pisane. Olu - gratuluję Tobie przejścia do III fazy! Jak zaczynałam tutaj na początku października widzialam, jak byłaś jesczez niemalże w połowie drogi... a tu patrz - JUŻ MINĘŁO! :lol: Babciu Madziu - nareszcie zdrowie do Ciebie powróciło! :) Andziu - o ile dobrze kojarze to Ty rzuciłas temat z menu na każdy dzięń.... super pomysł - ja wprawdzie nie mam zbytnich z tym problemów (non stop jem to samo i nadal mi smakuje :-D ) ale na pewno dla niektórych dziewczyn będzie to duże ułatwienie/udogodnienie. Maho - dzielna kujonico :D Gratuluje stypendium, ja też takie otrzymywalam wiec wiem co to znaczy i jak cieszy :D. Teraz trzymam kciuki za Twoje przygotowania do tego egzaminu dojrzałości... choc chyba najpierw powinna Ci pzrypomnieć, że CZAS ZATROSZCZYĆ SIĘ O KREACJĘ NA 100dniówkę! :D Marudko - wybieraj te suknie wybieraj! To nie jest taka sprawa hops siup! Moje 2 przyjaciółki obie czekały po 6 miesięcy na suknię! Naparwdę! wprawdzie zamawiały w salonie sukien hiszpańskich (przepiękne suknie, ja też tam sobie kupię :D kiedys... :D tu możesz sobie je pooglądac, jest ich cała masa i gdzieś w którejś zakłądce są też namiary na sklepy które je sprzedją: http://www.madonna.pl/pl/suknie_slubne.php ), ale nie zawsze nawet polską suknię jest się w stanie dostać szybko... Jeeeeny, no nie pamiętam juz komu miałam co skrobnąc... wybaczcie mi proszę, naparwdę jestem troche zakręcona ostatnio... Cieszę się jednak że WAS MAM, bo nawet jak nie piszę to mogę szybko pzreczytac i wiedzieć, co u mojej dukanowej rodzinki się dzieje :). To dodaje otuchy - poczucie, że nie jestem tu sama z taką "dietową przygodą" :D.... i że w chwilach trwogi, zwątpienia, jak i smutku i radości mogę tu liczyc na dobre słowo od Was! :) Gratuluję ubytków wagowych wszystkim tym, którzy takich się doczekali (aaa... Magda! - świetny wynik centymetrowy! :)).... stojacy w miejscu (Jusiu!!) niech się twardo tzrymają i wierza, że nie jestesmy dukano-oporne... bo ja wciaz sobie powtarzam, ze kiedyś schudnę... tylko kurcze mam nadzieję, że "kiedyś" to nie będzie za 2 lata :D ... I wiecie co... w sumie to chyba jestem nie usatysfakcjonowana moim wypróżnianiem... jem 2 łyzki otrąb w owsiance w domu pzred wyjazdem na uczelnie, wypijam po tym jakos w niedługim czasie ok 1l wody... a mimo to nie załatwiam się codziennie - do takiego rytmu byłam pzryzwyczajona, teraz nie jest mi do końca dobzre z tym, że siadam na wc co drugi dzień... albo i co trzeci :/... Zaczynam się zastanawiać czy nie właczyć i sobie tego DICOMANu tudzież ColonC (Marudko Ty to zaczęłaś uzywać... stosujesz nadal? jak rezultaty oceniasz?). No nic.... uciekam niestety.... obiecywałam sobie, że dzis wcześnie sie położe, a tymczasem musze jeszcze sie wykąpać a juz dobija 22:00.... Dobrej nocy Protalki i do miłego usłyszenia! Pamiętajcie, że nawet jak tu "nie mówię" to jestem z Wami myślami! I Was tez proszę o myślowe wspieranie mnie! :D BUZIAKI! PS. Jeśli któraś z Was mnie o coś pytała a ja nie odpowiedzialam - przepraszam! Zagadajcie mnie ponownie a postaram się juz nie nawalic :) [w poruszanych nowych kwestiahc takze :evil:] PS2. Pamiętajcie o PAJACYKU!
  12. Dzień dobry! :) Alez mi dzień wczoraj aktywnie minąl... Mój chrzesniak jest przewspaniały! :) CHODZI bez trzymania! :) sika na nocnik! normalnie bajer! :) Moaj waga uparciuch wstrętna STOI dalej: 70,3 kg dziś rano. Okresu nie ma jeszcze eh... nie mogę się też zbytnio załatwić od 2 dni. Wczoraj miałam juz masakryczny wieczór, też mnie dopadla jakaś depresja, najchetneij poszłabym do chir. plastycznego... włosy stwierdziłam, że mam do niczego, że jestem gruba i brzydka, do niedzieli na P+W, i ze do tego mnie nikt nie kocha i skończę jako stara baba 25-letnia studia (i dalej wiedząc tyle co nic z medycyny) i kiedy ja tego męża znajde pracując w szpitalu, jak na studiach nie miałam jak?! Aż się umówiłam an poniedziałek do fryzjera... eh... Czytałam tu o kilku spadkach wagowych :) - świetnie gratuluję Wam dziewczyny! Cieszcie sie, ze wasze ciała współpracują, bo inne zdecydowanie strajkują :). A teraz śpiesze odpowiadać bo zgromadziło się kilka "medycznych kwestii" do poruszenia.... Andziu.... leki Twojego męża to bardzo dobra opcja leczenia nadciśnienia, niemniej z tym cholesterolem to miałabym wątpliwosc... I tu pytanie - czy te zalecenia co do leków na nadciśnienie i picia oliwy wydał lekarz rodzinny czy może kardiolog? albo hipertensjolog? Nie wiem wprawdzie w jakim wieku jesteście i jakie ewentualnie jest w rodzinie męża obciążenie ryzyzkiem sercowo-naczyniowym (choroba wieńcowa, zawał itp) ale... jesli ten cholesterol całkowity jest powyżej 200 mg/dl to jest to spory czynnik ryzka miażdżycy i wóczas w wyjątkowych sytuacjach tylko próbuje się walczyć z nim tzw. "dietą" i metodami niefarmakologicznymi. Niemneij nie moge zabrać pełnego głosu bo 1) nie jestem lekarzem z uprawnieniami jeszcze :D i zawsze możecie powiedzieć, że "nic jeszcze nie wiem", a ktoś z doświadczeniem wie lepiej.. i będzie to w sumie prawdą 2) nie znam dokładnie historii męża, ewentualncyh chorób towarzyszących... bo jak leki na cholesterol to tzreba spojrzeć na watrobę, na żółądek bo jak taki duży cholesterol to wskazane pzryjmowanie aspiryny w dawce kardiologicznej (Polocard 75mg) itd. Jeśli masz jakąś wątpliwość to najwyzej napisz do mnie jeszcze prywatną wiadomość. Co do OLIWY - albio dieta albo ona, bo myslę że to bez sensu... oliwa roślinna jest jednak zbyt kaloryczna na protal... szkoda tylko, bo skoro mówisz, ze były efekty... niemniej ja proponuję pzrestawić się na kwasy omega w tabl. i jedzenie sporej ilości ryb na diecie zamiast wołowiny i drobiu (najgorsze ejst to, że w naszych polskich warunkach te ryby są tak pieruńsko drogie!). Aby jednak te kwasy omega zastąpiły tą oliwę trzeba by ich brać sporo, czyli tak jak zalecają na opakowaniu nawet do 2 tabl 3x/dzień... co się oczywiście równa temu, że będzie mąż pożerał duże ilości tego. Jesli nie przyjmuje aspiryny to może stosować takie preparaty łączone: kwasy omega + czosnek (np. Novocardia). Czosnek w tych dawkach ma działanie rozrzedzające krew więc działa jak taka naturalna aspiryna (słabiej, ale działa), a jak jest ryzyko miażdżycy to "dobrze mieć rzadszą krew". Twoje leki tez zupełnie ok. Co do Detralexu - czy masz problemy z "ciężkością nóg" itp? Bo ten lek stosuje się w takich sytuacjach... w czasie niewydolności zylnej kończyn dolnych... W każdym razie nie jest to lek raczej tak istotny dla Ciebie jak te na nadcisnienie, wiec skoro chwilowo wolisz na niego nie wydawać pieniążków to ok... n atomiast skoro ktos zalecał go pzrewlekle to jednak musiał mieć jakieś podstawy - postaraj się więc do niego wrócić w miarę szybko. I na koniec odp na pytania Twoje: 1) oliwek używać nie wolno, są meeeeega kaloryczne i "tłuste" 2) ocet balsamiczny (i winny) - tak 3) alternatywa słodzika? - szczerze to nie mam pojęcia... rezygnacja z cukry całkiem chyba byłaby najodpowiedniejszą odpowiedzią... Andziu spróbuj słodzików róznych firm, wg mojego doświadczenia są duże różnice w smaku pomiędyz nimi, ja kupuję cały czas slodizk SWEET TOP (taki jak tu: http://a01.cdn.a.pl/Zdjecie-11360/Sweet-To...bletek-Full.jpg ) i ten mi "smakuje" nie jest gorzki, nie zmienai smaku potraw, piekę na nim sernik i też jest dobry (jest też w wersji sypkiej). Miód to raczej kategoria "dużych grzechów" wg Dukana... jego odrobina to tak jakby pozwolić sobie wówczas na kostke czekolady. Jeśli będziecie stosować po prostu wiedźcie, że to czyste cukry... Maragrete! Kochana! - wzorem byłaś dla mnie optymizmu i zapału, a tu taki spadek nastroju... ależ mnie to wczoraj zmartwiło! Słonko drogie... idź na solarium! :D - deficyt światła słonecznego daje się nam wszystkim najwyraźniej we znaki! [na oddziałąch nerwic w szpitalach psychiatrycznych stosuje się takie terapie słoneczne własnie, stoją takie specjalne lampy emitujące światło o zakresach fal światła słonecznego i w ten sposob leczy się tzw. depresję jesienną... ja sobie mowię, że solarium to prawie też taka lampa i choc nie wolno być jego fanatykiem to raz na jakis czas można pójśc i się troche naświetlić :) ). Ja też często stosuję takie gadanie do siebie... więc całkiem Cię rozumiem w tej kwesti. Choć to nie proste, to tak jak pisały dziewczyny - spóbuj spojrzeć na to jakos z dystansem, z zewnątrz... pomyśl, że jesteś zdrową, mądra kobietą, i do tego SILNĄ i że powolutku wszystko da się pokonać, coś zaradzić, jakoś zadziałać. I dietkuj! - nie opuszczaj nas :) Co ja bez Ciebie zrobie z tymi stojącymi też juz chyba od 3 tyg 70,4 kg!? Ściskam Cię mocno! Bożenko... oczywiście, że biorę i pakuje twoje słowa do mojej "szufladki doświadczenia" :). To co pisałam nt. tych leków pochodzi jedynie z mojej wiedzy, ja owszem biorę Zyrtec sezonowo, ale dzieje się tak tylko w czerwcu kiedy coś tak kwitnie i jakos od czasów LO się na to uczuliłam (kicham, psikam, oczy mnie masakrycznie swędzą). Nie miaąłm nigdy po nim żadnych objawów ubocznych więc... natomaist faktycznie sa to leki bardzo bezpieczne, o bardzo dobrym profilu metabolicznym i można je stosować pzrze lata bez szkody dla organizmu CHYBAŻE coś właśnie sie dzieje. Teorie nt. leków sa zawsze na podstawie jakis tam ogólów, duzych statystyk etc... natomiast od tego zawsze będą wyjatki i zawsze będą pacjenci, którzy zareagują na lek inaczej niż byśmy tego oczekiwali. Jedyne co mogę doradzic to nie zrażanie sie całkowite do tych leków, po prostu stosuj wtedy kiedy musisz... a z biegeim lat te substancje na pewno będą się zmieniac i byc moze na nowsze leki nie będziesz juz tak reagować jeśli będziesz zmuszona coś "łyknąc". Ah mówie Wam... geenralnie medycyna to taka dziedzina, gdzie więcej jest niepewnego niż pewnego :D. Cały czas powtarzam, ze nic tak nie uczy pokory wobec swoich decyzji i postępowania jak właśnie ta "sztuka". Natura zawsze może być mądrzejsza i zrobi coś, czego nie przewidzimy... Sandra... ten Yaz to faktycznie najlżejsze z najlżejszych... i choc w swoich działaniach niepożądanych raczej nie mają wypisanego wzrostu masy ciała jako czegoś, czego mozna sie spodziewac to jednak... sa to hormony, i z nimi to też nigdy nie wiaodmo co i jak... Jedna kobieta zareaguje tak, że schudnie, druga - przytyje. Czesto bywa to jakaś taka zlożona sytuacja, w sensie nie tylko indukowana przyjmowaniem tabletek, ale bywa. Co do jakiegos tam "zakodowania" tej Twojej wagi spzred tabletek to raczej takiej możłiwości nie ma :). Natomiast w pewnym sensie mogą one trochę uposledzać cały Twój proces chudnięcia... więc ten zastój powiedzmy, że MOŻE (bo na pewno nie wiemy) byłby krótszy niż przy stosowaniu tabl. Moja teoria jest natomiast taka, ze 10 kg to nieduzo wcale... i Twój organizm jak oddał te 5 to juz myśłi, że starczy i po prostu tak uparcie stoi. Taki mały złośnik z niego, ale nie bardzo wiaodmojak go podpędzić. Zobacz ja myslałam, że moje prawie 15 kg to sporo i że jakoś to oddam, a tym czasem ja po niecałej 1/3 się już stopuję jakbym była conajmneij "krową na granicy". Też mnie to martwi.... i smuci, bo do wakacji chciałam wejsc na IV fazę, a tu nie wiadomo czy do etgo czasu w ogóle II skończę... a nie biorę żadncyh hormonów etc... I jeszcze jedno ogólne stwierdzenie do wszystkich kobitek stosujących antykoncepcję: ja wiem, że to wygodne, ja wiem, że to pewne, ale wiem też że nie jest to wit. C i że nie warto (nie powinno się) brać tego zbyt długo (żeby nie powiedzieć że wcale... no ale: im krócej tym lepeij). Jak to pwoiedział ostatnio nasz Docent podczas wykładów z położnictwa - "przez lata przepisywałam dla kobiet, no i dalej przepisuję... ale to jest po prostu takie świństwo!; są inne pewne metody zabezpieczenia jesli juz ktos musi, tabl to nie jest wyjście najlepsze". Oczywiście sa do tego pewne wskazanai i pzreciwskazania (do tcyh innych metod) ale jeśli chodzi o tabletkei - nie myślcie Kochane, że to jest obojetna substancja dla Was (zresztą czy wszystkie czujecie sie mega dobrze stosując je?). Maliszka! Gratuluję siostrze synka a Tobie siostrzeńca! :D Świetnie! Powiem Ci, że waga jak na wcześniaka prawidłowa, a nawet bym powiedziała, że nie najmniejsza jak na 34 tc. Tak wiec myślę (i za to trzymam kciuki) by za długo nie leżakował w tym odizolowanym szpitalu od świata (musicie jednak to zrozumieć, u mnie uniwersyteckie szpitale wszystkie też są zamknięte, a już bezwzględnie etgo przestrzegają na oddziałach gin-położn.). I niech się zdrowo chowa! I pamiętaj - zachęcaj siostrę by karmiła piersią! jak najdłużej :D [niech duuużo pije to i mleko będzie] Alcia - problemy z nerkami to nie błahostka, czy teraz wsyztsko dobrze? (poziomy kreatyniny, mocznika, GFR? jesteś pod opieką poradni nefrologicznej?). Furosemid owszem wypłukuje potas i owszem jest to groźne (może prowadzic do zaburzeń rytmu serca). Jeśli stosuje się go dłużej (tudzież w duzych dawkach/regularnie/przewlekle) to powinno się suplementować potas (lekarze przepisują np. Kalipoz; niedostępny bez Rp). Jeśli jednak stosuje sie potas "dorywczo", czyli np gdy widzisz, że masz obrzęki i wtedy lekarz kazął Ci sobie go "łyknąć" to nie bałabym się ubytków potasu. Zawsze jak coś mozna skontrolowac poziom potasu we krwi... w momencie gdy pzryjmujesz więcej/dłużej ten Furosemid. Co do efektu naciagania skóry... to wiesz może byc róznie... moja mama mówi, że ma sucha i naciągniętą skórę i dlatego zdecydowała się już na właczenie hormonalnej terapii zastępczej :) - tak mi się skojarzyło, przepraszam jeśli jesteś młodsza i te kwestie "wieku przejściowego" Cię nie dotycza :roll:. W kazdym razie... co masz dokładnie na mysli? - to że skóra się naciąga bo jest tak nawodniona, czy dlatego, że jest tak odwodniona jakby? Skóra w odwodnieniu jest raczej miękka i sucha i taka "sflaczała" jakby... napieta to właśńie by była skóra z dużą zawartością wody.. Czyli jakby nie do końca oddajesz na tym Furosemidzie tyle ile trzeba. Jeśli nerki są trochę niewydolne i zatrzymuja wodę to nie mozna przesadzać z płynami - o tym zresztą też pisze Dukan w swojej książce. Może ktoś powinien się tej kwestii bliżej u Ciebie przyjrzeć? zrobic te podstawowe nerkowe badania jeśli nie robiłas ich ostatnio, hm? Furosemid to jest taka "średnia na jeża" opcja, to bardzo skuteczny diuretyk ale wlsnie te ubytki potasu... a czy nie stosujesz moze czegos takeigo jak Tritace, Losec, Prestarium, Inhibace też? Eh... przykro mi, że bezpośrednio nie mogę nic poradzić... za mało jednak wiem na temat stanu Twoich nerek i czy problem stanowią tylko obrzęki, czy też jest coś, czego skutkiem one są i trzeba leczyć tą przyczynę... Buziaki! Lecę się ubrac i na zakupy... dalej nie mam prezentu dla przyjaciółki :D Jak wrócę to musze też pospzrątać - eh, nie jest to moje ulubione zajęcie... pap!
  13. Cześć Wszytskim! :) Tak nam się udało dogadać z naszym asystentem na ginekologii, że w 3 dni przerobiliśmy materiał z 4 dni na seminariach i w związku z tym dziś i jutro mam wolne... wprawdzie powinnien być jeszcze temat z pt omówiony, ale ponieważ jest to temat dośc archaiczny i obecnie nie wykonywany (no chybaże w buszu gdzieś gdzie ani usg ani chirurga ani nic... ale też nie jestem przekonana), i że brzmi: "Rozkawałkowywanie płodu" :) to stwierdziłyśmy w grupie 10 dziewcząt, że nie chcemy tego omawiać. Tak więc mam 2 dni extra wolne i własnie zaraz będe jechac do mojego 10-cio miesieczniaka czyli chrześniaka Kondradka pogratulowac mu osobiście korzystania z nocnika (jak się akurat trafi na siku :)). Musze też zakupić dziś jakieś upominki dla koleżanki do której jutro ide na urodziny, i dla mojej przyjaciółki, do której idę świętować tą samą okazję w sob. Póki co brak mi pomysłów, no ale może coś mi wpadnie w oko... [Wy tylko nie myślcie, że na tym lekarskim to takie luzy że siedze w domu cały czas :) człowiek się już nachodził przez 5 lat, na VI roku można się z asystentami dogadać i "skorzystać"... już wszyscy do nas mówią: za chwile też juz będziecie lekarzami"... aż dreszcz przchodzi!" Wow, Marudko jak Ty już potrzebowałaś ADRENALINY to całkiem niezłe objawy musiało Ci się udać rozwinąć... w takim wypadku bałabym się stosować samego wapna jako ewentualnego leczenia heh... Naprawdę tak jest, zę z tym wapnem nie wiadomo o co chodzi, natomiast jak pisałam nie ma do końca potwierdzonego mechanizmu w jaki mogłoby ono wpływać na reakcję alergiczną, zdaje się że w jakiś mechanizmach pośrednich poprzez skurcz naczyń (dlatego np niektórzy piją wapno w cieknącym katarze, jak się naczynia skurczą to pzrestaje cieknąć... tak samo działa, a wręcz bardziej specyficznie ksylometazolina stosowana w sprayach do nosa typu Otrivin etc), oraz jakoś przez stabilizację błon komórkowych... tyle ze jest to "mało celowane" leczenie, bo.... A TERAZ POGADANKA O ALERGII :): ...bo wapń chwyta się każdej komórki, a w rekacji alergicznej winne są głównie mastocyty (inaczej: komórki tuczne), które degranulując uwalniają histaminę która: 1) w skórze powoduje wysypkę i swiąd 2) w nosie kichanie i katar 3) w oczach świąd spojówek i łzawienie i przekrwienie 4) w płucach objawy kaszlowe, obrzekowe itd - mozna by pisać sporo :). Dlatego w lekach przeciwalergicznych podstawowych używa się substancji blokujących to uwalnianie histaminy, czyli leki przeciwhistaminowe. Należy do nich np. cetyryzyna (Zyrtec, Alertec), loratadyna (Loratan), klemastyna (to starszy lek i głównie na receptę). I teraz najważniejsza informacja: nie nalezy sie tych leków BAĆ, są to jedne z najbezpieczniejszych leków na rynku, generalnie mają znikome działania uboczne, baaaaaaaaaardzo żadko stwierdzane. Mogą je brać zarówno dzieci jak i dorośli jak i staruszkowie, nie kolidują z innymi lekami w zasadzie, mozna je brać przez lata bez uszczerbku dla zdrowia. Na niektórych wywołują efekt sennosci, ale dotyczy to głównie leków tzw. starej generacji (np. dimenhydrinat czyli doskonale znany wszystkim AVIOMARIN to też lek p/histaminowy starej generacji). Taki np Fenistil gel to też lek przeciwhistaminowy miejscowy. Tak więc powiem tak: na wyjazdach zawsze warto mieć przy sobie jedno opakowanie Zyrtecu czy Loratanu. W razie jakiś pogryzień które dziwnie sie na skórze zachowują, oparzeń, uczuleń - jedna tabletka i można sobie naparwdę życie ułatwić (a nie prosić się o adrenalinę od razu :) ). W profilaktyce wstrząsu łyka się 3 tabl takiego Zyrtecu od razu, + 3 tabl sterydu (hormonu -> Encortonu) - ale to tylko dla tych, którzy niegdyś już rozwinęłi wstrząs i wiedzą o takiej swojej skłonnosci (takie osoby powinny byc zaopatrzone w zestaw przeciwwstrząsowy). Madziu dla Ciebie oczywiście to co wyżej wypisałam :D. Dodam tylko, że leki przeciwhistaminowe nawet nie siedziały obok hormonów, nie mają z nimi nic wspólnego... nic a nic.. całkiem inaczej wyglądają i działają, nie możliwe bys miała po nich jakiekolwiek zaburzenia/efekty oboczne związane z rozbujaniem ukł.hormonalnego. Obrzek który się u Ciebie wówczas pojawił mógł być wywołany czymś innym jeszcze... albo może miałaś dołączony inny lek który dał taki efekt.... sterydów (leków hormonalnych) nie stosuje się w lekkich alergiach, a nawte w średnich raczej sie ich nie stosuje często, bo te akurat leki niosą za sobą duzo działań ubocznych... jeśli już to stosuje się je przez krótki okres czasu. Wyjątkeim jest astma, ale tam podaje się sterydy wziewnie czyli miejscowo.... wchłanianie jest do ogólnego obiegu krwi mneijsze i stąd można je brac pzrewlekle. Sterydy doustnie stosuje się jako metoda terapii, kiedy juz nic innego nie działa... :D - tak można z grubsza to ując. Do usłyszenia! Zycze miłego czwartku wszystkim! :)
  14. Gagatka któraś z dziewcząt tu pisała o tym, że ma książkę w formie "komputerowej" - może warto byś taką wersję choc przejrzała? :D Gdyby kolega 4r3cki czytał ksiażkę to by wiedział... :D Dukan zaleca 2 owsiane łyżki + 1 pszenna dziennie na IV fazie... wcześniej jedni jedzą inni nie... na białkach takze. Ah Madi no to sie porobiło... uwzięła się ta 70tka na nas.... eh... Magda... czy panga to jedyna ryba jaką jadasz? :) Wg mnie to najgorsza opcja jaką można wybrać na protalu :) Juz pomijam fakt, ze o tej rybie krążą "opowieści rożnej treści" w necie (bo o tym nawet nie mam zbyt dużej wiedzy), ale jak dla mnie ta ryba ma mało wspólnego z prawdziwymi smakami jakie potrafi zaoferowac naparwdę pyszna rybka :D. Tak więc moje zalecenie: musisz koniecznie wybrać się do sklepu rybnego.. dobre dni przed nami - czwarte i piatek, będą świeże rybki.. i zakupić FILET Z PSTRĄGA i kawałek ŁOSOSIA (ja wolę też kawałek filetu, ale można kupić 'dzwonek'). Do tego kupujesz przyprawę GRILL ZIOŁOWY KAMIS, oraz bazylię jeśli nie masz w domu. Przychodzisz do domku, czyścisz z łusek filety i... 1) pstraga obsypujesz solą i pieprzem z dwóch stron, a następnie bazylią (dość obficie), i zawijasz w sreberko filet, odstawiasz na jakąś godzinę i potem pieczesz przez ok. 45 min w 200st (ja w moim elektrycznym piekarniku piekę na najniższej półce w temp 200st na opcji GRILL bez termoobiegu). Możesz równie dobrze ugrillować na kratce w piekarniku taką rybę bez sreberka - ja ostatnio tylko tak robię rybki. 2) następnie weź łososia i obsyp go obficie tą przyprawą GRILL ZIOŁOWY (trzeba porządnie zsypać, bo przyprawa jest mało słona, a filety z łososia bywaja grube... ja czasem nawet najpierw odrobinę solę rybę a potem na przyprawa) i też zawiń w sreberko i wstaw do lodówki na noc, tak byś po prostu upiekła go na drugi dzień do zjedzenia (łosoś jest grubszy i tłustszy niż pstrąg i musi w tej marynacie dłużej polezec by nią pzrejść). Tym, sposobem powinnas uzyskać naparwde 2 baaaaardzo pyszne rybki na 2 posiłki :). Ja takiego łososia uwielbiam też na zimno, doskonale się przechowuje w lodówce jeszcze 1-2 dni po upieczeniu :). Piekę na najniższym poziomie w piekarniku na 200 st. opcja GRILL przez 45-55 min bez sreberka, kładę na kratkę tak by tłuszcz mógł ściekać na blachę położoną pod spodem, zawsze nakłuwam po 45' i jak szpikulec nie wchodzi miękko w mięsko to trzymam jeszcze chwilę (to tłusta ryba więc nie grozi jej wysuszenie :) ). Do jedzenia na ciepło do obu ryb koniecznie SOK Z CYTRYNY - dopełnia smaku :). Przypomniało mi się nawet, że swego czasu do łososia robiłam taki "sosik cytrynowy do ryby", gdzie wyduszałam pół cytryny i wrzucałam do niego posiekaną świeżą natkę pietruszki... w takiej ilości by było absolutnie "na gęsto" - świetna sprawa też, spóbujcie dziewczyny kiedyś... szczególnie dobra wersja do tłustszej ryby własnie, tym bardziej jesli komuś ten nadmiar tłuszczu nie bardzo na podniebieniu pasuje - pietruszka świetnie gasi ten tłuszcz... Anulkas... eee tam parówki, prawie że nie zwróciłam uwagi na nie, sama jadam (jadałam - bo na diecie nie jem) je i uważam, że od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzą.. natomiast że nie jest to pródukt czysto mięsny czy tam najszlachetniejszy to już inna sprawa... pasztetową i metkę też jadłam, a tam też Bóg wie co bywa... :) Co do papierosów - oj wiem wiem, że są palacze z wyboru, palący bo lubią... i choć wiem, że nie każe mi nikt ich zrozumieć, ani popierać.. to jednak nie potrafię się pogodzić z tym, że ktoś myśli, że "odrobina papierosa mu akurat nie zaszkodzi" czy też ze "coś mu się od życia nalezy". Jeden powie, że jego nałogiem są słodycze, drugi że papierosy... z tym, że papieros to nie to samo co kostka czekolady... i choc od niej może i "rośnie tyłek", to jednak bezpośrednio ona nie działą kancerogenne, natomiast papieros tak - wypalany choćby w ilości 1 szt/dzien.... i jak już mówiłam tu kiedyś dziewczynom - nie mówię wcale o raku płuca. Kończe już, bo mnie znielubisz całkiem :). Sorry że tak piszę, ale to ku "wiedzy" wszystkich tu zgromadzonych Protalek niech będzie... Dobrej nocy dziewczyny! :D
  15. Witajcie Kochane! To już ŚRODA, jeny kolejny tydzień wkrótce dobiegnie końca.... czas strasznie syzbko leci, straaasznie! Zajęcia na ginekologii przebiegają przyjaźnie... tak więc wszystko ok. Oczekuję okresu na dniach... moja waga (uparta wstręciucha!) kręci się niestety w około 70kg ... Bardziej z tendencją powyżej 70, aniżeli poniżej... cholerne 69kg! - nie mogę dosięgnąć tej wartości :) eh... szkoda więc trochę gadać, jem jak zawsze, mega rybnie... nie grzeszę.... eh... i nie wiem co dalej zrobic by wage przechytrzyć. Co gorsze - w piątek idę na urodziny koleżanki z gr i tam na pewno zostanę "pzrymusozna" do wypicia jakiegos drinka... postaram się więc by 'coca-cola zero' mnie nie opuszczała i.... może da się jakoś przetrwać na minimalnych ilościach mocniejszego dodatku do tego. To będzie mój pierwszy alkohol od początku diety.... eh... Sago - ja nie wiem doprawdy jak to możłiwe, że Ty co chwile piszesz, że masz 500g mniej na wadze... ?! :) Eh... mówisz Marudko, że ta PAVLOWA to tak średnio? hm... może ja kiedyś sprobuję to zobaczę vzy będę mieć takie same z nią problemy... co do octu - dodawaj do mięska jak chcesz je zamarynować np w jakiś ziołach... niedużo, jakaś 1-2 łyżeczki (zalezy ile tego mięsa jest), fajnie kruszeje przez ocet a po usmażeniu też nic nie czuć (choc zamarynowane mięsko owszem pachnie octem gdy sie "moczy") Bożenko - to nie jest ewenement, moj kocurek wazy 8,5 kg! :D I wynika to chyba tylko z tego, że jest facetem (kastrat), bo jego siostrzyczki dwie (wysterylizowane) ważą po 3 i 4 kg... a pochodzą z tego samego miotu i od 5 lat jedzą wszystkie to samo... :D ROSŁY SAMIEC hehe... Alcia - wapno tak naparwde to takie trochę placebo na uczulenia prawdziwe :D Ostatnio na alergologii nawet nam mówili, że w sumie nie wiadomo dlaczego zaleca się picie wapna w takich sytuacjach bo żadne badania nie wykazują jego skuteczności.. :) Niemniej dalej to nie zmienia faktu, że i lekarz powie: jak pan/pani chce może pan pić :). Niemniej jeśłi zmiany nadal się utrzymują (a utrzymują?) to albo udaj się do lekarza albo kup w aptece Zyrtec (nazwa farmaceutyczna: cetyryzyna) lub Loratan (loratadyna). To są leki przeciwhistaminowe. Anulko... zabrzmię teraz być może malo sympatycznie, ale wiedz, że mówiąc to nie chcę Cię urazić, a jedynie wyrazic moje zdanie poparte wiedzą i obserwacjami pacjentów... wiec proszę nie obrażaj się na mnie (PROSZĘ!), ale jeśli tego nie napisze to będę "grzmieć wewnętrznie" juz do końca dzisiejszego dnia... Jak możesz pisac, aby wystrzegać się parówek bo to takie niby świństwa podczas gdy sama SIEDZISZ SOBIE Z PAPIEROSKIEM i piszesz o tym, jakbyś wcinała co najmneij zdrowe owsiane ciasteczko!!!!!???? :D Niestety ale żadna parówka sztuk 1 nie jest w stanie pozostawic w naszym ciele tymi śladów co papieros sztuk 1 takze.... - ot, tyle chcę abyś(cie) wiedziały Kochane Protalinki...! I już - i jeszcez raz przepraszam Cię Anulkas, że na Ciebie naskakuję, ale... wiem, że papierosy to nałóg (moi rodzice palili wiele lat, od ok. 8 lat jednak juz nie palą, rzucili z dnia na dzień bez żadncyh środków zastepczych, zaparli się) i ciężko jest się z nim rozstać wielu osobom, ale wiem też, a nawet gwarantuje Wam/Tobie, że na każdego palacza jest sposób by rzucic raz na zawsze... pierwsze czego jednak potrzeba to WOLI RZUCENIA... bez tego ani rusz! Metody walki sa różne - plastry, gumy do żucia, elektroniczne papierosy (o których pisze Babcia Magda), psychoterapie, akupunktury, wysiłek fiz., rzucenie bez środka zastepczego... naparwdę jesli chce sie znaleźć sposób i szuka się pomocy w tej kwestii MOZNA TO ZROBIĆ! Na forum jest kilka dziewczyn, którym się to udało... one są najlepszym tego dowodem! :) Tak więc Anulkas - tzrymam kciuki byś pewnego dnia rano obudziła się, i już nie wzięła papierosa do ust :) Twoje ciało i Twój organizm będzie Ci niewyobrażalnie za to wdzięczny.. :) Babciu Madziu! - rozbawiasz mnie tymi sowimi tekstami o "baniu się Nutki" :D Przecież ja za nic w świecie nie jestem groźna, poza tym powinnaś juz wiedzieć, że ze mnie lekarz (będzie) taki, który docenia naturę i to co ona za sobą niesie... a więc nie neguję absolutnie domowym sposobom radzenia sobie z pewnymi sposobami... z tym że... tzreba znać granicę, kiedy bezwzględnie coś juz TRZEBA skonsultować z lekarzem (a ludziom czasem trudno do tego dojść w odpowiednim momencie). Tak wiec... "leczenie alkoholem" stosuję sama na moich najbliższych jeśli ktos narzeka na podziębieni - przeważnie jest to mocna czarna herbata z rumem 56%. Doskonale się sprawdza a przy tym pieknie pachnie [trzeba tylko dobrze posłodzić taką herbatę]. Będąc w Chorwacji w zeszłym roku przywiozłam także coś, co się nazywa "coś tam medicinalis" (nie pamiętam dokładnie) i jest to nalewka na spirytusie z lipy bodajże.... jej kieliszeczek też nie raz postawił mame na nogi, choc mało co się nie udławiła go wypijając... Tak więc - rozgrzewające herbatki to dobra rzecz.... ale jeśli juz jest gorączka porządna i naparwdę łamie w kościach, tudzież nie idzie nic przełknąc w gardle bądź kaszel męczy - bez lekarza się nie obedzie.... [tylko mi nie pić takich herbatek na antybiotyku!] Co do elektronicznych papierosów - juz mi zdążyli powiedzieć o tej nowości na studiach :D Nie martw się, krzyczeć nie będę... choc może nie uważam tego za terapię antynikotynową idealną, ale... jak widzisz sama po sobie - ponoc jest efektywna.. a co nam tylko pozwala zerwac z nałogiem palenia - to dobre! trzymam kciuki więc za to przejście na zerowy poziom nikotyny, a potem na całkiwite pozbycie się papierosa z ręki - choćby tego elektronicznego! :) Kobitki - dopiero po 10 latach od rzucenia palenia można powiedzieć, że płuca mają się lepiej niz podczas palenia, i dopiero wtedy mozna się spodziewać, że juz powikłania związane z paleniem nam nie grożą... Jak widzicie wiec to kupa czasu... a wiec do dzieła palaczki - postawcie sobie to wyzwanie na nowy 2010 rok :D. PS. Miło mi, że tak Wam smakują "moje rybki" :D Nie tylko Ty Babciu Madziu tak dobrze się o nich wyrażasz :roll:... Andzia! - witam w naszych zastępach PROTALOWYCH WOJOWNICZEK! :) I Męża też witam :D. Z forum zobaczysz, że dobrze się idzie przez każdy dzień diety.. wszelkie wątpliwości można tu rozwiać, o wszystko zagadnąc... kazdy zrozumie, jak trzeba - nakrzyczy by przywrócić do pionu! :D [czasem nawet nie zawsze w kwestiach dotyczących samej diety - patrz jak skrzyczałam Anulkas wyżej jako dyżurny forumowy prawie-lekarz :D] Co do Twoich pytań o jajka i cholesterol... Otóż moze i faktycznie ostatnimi czasy przestało się tak siać nagonkę na cholesterol zawarty w żółtkach, ale trzeba przyznac, że on tam JEST. Jesli mąż ma problemy z poziomami cholesterolu (czy bierze na to jakieś leki? jakie? - zdradź jeśli mozesz), + ma nadwagę (czy nadciśnienie albo cukrzyca też u Niego występują?) to faktycznie jest w grupie ryzyka i ja działałabym ostrożnie... Najlepiej by było zbadać teraz na starcie poziom chol. całkowitego, cholesterolu LDL i HDL, + trójglicerydy żeby zobaczyc jak poszczególne frakcje mają się do siebie. Na poczatku idety przez pierwsze "kilka-kilkanaście kg" (w zależności od tego jak szybko będzie mąż chudł) z jajkami bym nie szalała, ale to nie znaczy że nie mozecie ch jeść wcale... Zjedzenie jajecznicy 1-2x w tyg (aby była bardziej sycąca można zamiast większej ilości całych jajek dodac pół na pół całe jajka i same białka lub np szynkę z indyka... ja smażę np. z polędwicą łososiową z indyka MORLINY - pyszna, na suchej patelni jak oryginalna!), + 2x w tyg jajka gotowane to wg mnie będzie odpowiednia ilość jesli chodzi o "czyste jajka". Więcej bym nie jadła, bo i tak jest ryzyko że przemyci się gdzieś jeszcze jakieś jajko (a to w serniku, a to w jakiejś roladzie, a to w czyms tam...). Po jakimś czasie (ok. 2 miesiącach) warto by skontrolować ponownie wszytskie 3 frakcje cholesterolu i trójglicerydy i zobaczyć jak to wygląda. Jak coś pisz nam na bieżąco, pomogę/pomożemy. Co do imienim itp - niestety ale trzeba się zaprzeć i nie jeśc cywilnych smakołyków. Zawsze można porozmawiać z zaparszającym wcześniej i powiedzieć, że jest się na takim a takim żywieniu... jesli ktos zapyta co może dla nas pzrygotować - super, można o coś go poprosić... ale w takim wypadku myslę, że mozna też pzrynieść coś swojego by ktoś sie nazbyt nie fatygował... i dostawic to do smakołyków na stole... Wóczas i Wy będziecie mogli ucztować z innymi :D. Jusiu... przykro mi, że ta Twoja waga też taka uparciucha jest... coś sie chyba razem z moja zmówiła! jak tu mamy je wziąc, od któej strony... by nie stawiały nam oporu?! Dzielnie musim się tzrymać... w końcu ktos się podda i nie będziemy to my! do lata jeszcze daleko - schudniemy na pewno! :) Soko ja jestem z trójmiasta i okolic i szczerze mówiać kupuję pierś wędzoną u miejscowego rzeźnika... nigdy nie było z tym problemu... hm... może więc poszukaj jeszcze w takich miejscach.. jak nie w jednym to w drugim... w końcu powinna się znaleźc . Gagatka - WITAJ! :D Twoja wypowiedź mimowolnie nasuwa mi pytanie - czy czytałaś ksiażkę Dukana? Wydaje mi się że mało kto po jej przeczytaniu czuje się "zakręcony" w diecie i jej przesłaniu i załozeniach... i nie wie co jeść jak :) dlatego jesli nie czytałaś od deski od deski - biegnij do księgarni i naprawdę - PRZECZYTAJ. Warto mieć tą bazę wiedzy... łatwiej i owocniej wtedy można choćby tu toczyć dyskusję... Jeśli chodzi o przepisy to znajdziesz je tutaj: http://www.smaczny.pl/forum/index.php?showtopic=7437 Życze powodzenia! Aa... i tak jak Maliszka - radziłabym być na I fazie tylko 7 dni max... Maliszka! - łojeny, wody odeszły na 4 tyg pzred terminem? Hm... nie jest to super dobrze, ale nie martwcie się bardzo bardzo, bo dzieciątko w 34 tyg ciąży (i wyżej) jest już na tyle silne i dojrzałe, że poradzi sobie "na zewnątrz" jeśli trzeba będzie urodzić. Mam nadzieję tylko, że nie dzieje się nic innego z Twoja siostrą co mogłoby troszkę "namieszać" w sprawie... Co do leczenia astmy - czemu tak późno ustawili Cię dopiero na sterydach wziewnych? (bo stosujesz je wziewnie prawda? czy w tabletkach?). Być może dlatego, że nie miałaś ich włączonych wcześniej tak źle ta astma u Ciebie przebiegała.. Mimo iż działania niepożądane tych leków są faktycznie nieciekawe to jeśli są stosowane miejscowo do drzewa oskrzelowego to naparwdę ilość powikłań jest znikoma... tak wiec nie zamartwiaj się raczej faktem ich stosowania, a raczej ciesz się z tego, że lzej Ci oddychac i możesz dalej mieć kociaki :) I dzielna dziołcha jesteś z tymi fajkami! Do usłyszenia Kochane! Pozdrawiam serdecznie!
  16. hehe... Amazoneczko - może to jakiś brat bliźniak mojej Sznuruś :) :) Magda.... ja tą PIĄTNICE 0% też nie wszędzie w sklepach widzę... w kefir 0% zaopatruję się w AUCHAN, natomiast twarogu tam nie ma... kupuję go w mniejszych sklepach... powiedzmy "osiedlowych". Może kiedyś uda Ci się na niego trafić :D. Słuchajcie w ogóle to jeszcze a'propos tego preparatu COLON C i DICOMAN (Udało mi się zakupić to, wersja saszetek do rozpuszczania 1x/dzień - w sieci aptek SUPERPHARM :D - dziś po raz pierwszy mama piła razem z sokiem, mówi, że to się rozpuszcza i robi się wszystko takie gęściejsze, bardziej zawiesiste... kisielowate :) są jeszcze z tego tabletki które po prostu łyka się kilka razy na dzięń)... Myślę, że jeśli któraś z Was mimo jedzenia otrąb wciąz nie do końca regularnie się załatwia (mam tu na myśli załatwianie się rzadsze niż 1x/2 dni) to może taka osoba włączyć sobie któryś z tych preparatów powiedzmy na "czas próbny". Nie powinny zaszkodzić, bowiem ich skład to w zasadzie same substancje wysoko niewchłanialne (owy błonnik + w COLON C dodatkowo flora fizjol. jelit), a mogą wspomóc swoim efektem to, co próbujemy osiągnąc poprzez otręby... Nie działają one w sposób drażniący na jelita ani bezpośrednio pobudzający ich perystaltykę (te preparaty owszem długo stosowane mogą dać efekt "rozleniwionych jelit" jak to mówicie"), po prostu zwiększają objętość resztek pokarmowych i poprzez nadawanie masom kałowym "poślizgu" naturalnie stymulują proces przechodzenia resztek pokarmowych przez przewód pokarmowy... (robi się w jelitach jak na dobrej zjeżdżalni basenowej... wtedy gdy jedzie się po kimś, kto był nasmarowany oliwką do opalania :) ) To tyle :) życzę dobrej nocy i do miłego napisania! :)
  17. Haha Babciu Madziu super! kiedyś jak będe w podobnej sytuacji to muszę też tak zaplanowac menu by sie nikt nie zorientował :) Nota bene u mnie w grupie na uczelni dziewczyny wciąż nie wiedzą, że jestem na diecie...! :) jakoś nie zapytały (choć nigdy w zyciu tylko twarożków wiejskich w szkole nie zjadłam i nie piłam tyle zielonej herbaty w butelce po pepsi :)), a ja się wcale nie chwaliłam... Mimo iż czuję też te moje 4kg spadku one chyba różnicy nie zauważają - no ale... widzimy sie na codzień... Sandro - ja mam taką samą koteczkę jak Ty swojego kocurka :) Taka "Boża Krówka" :D Amazoneczko - taką koteczkę jak Twoje maleństwo też mam! Dosłownie jak zobaczyłam to zdjęcie to myslałam, że mojej Sznurówki fotke wykradłaś dziwnym trafem z naszego albumu! :D AlCIA - jeny... ale o jaki link Ci chodzi? Przepraszam Cię, ale nie zrozumiałam zupełnie... hm... jesli możesz to zagadnij o to raz jeszcze to może wtedy pomogę :). Jesli chodzi o Twoje zmiany skórne na rękach to może być to wyprysk alergiczny (czy swędzi? te plamy sa jakby uniesione nad poziom zdrowej skóry?). Takie zmiany mogą układac się w miejscach niecharakterystycznych, jakby nie związanych z miejscem zadziałania samego specyfiku. Jednym słowem możesz mieć zmiany po nowym balsamie tylko na zewnętrznych częsciach rąk mimo iż smarowałaś nim większą powierzchnię ciała. Niemniej może też byc to związane np z jakimś jedzeniem (nie kupowałaś jakiś nowych produktów "na spóbowanie", albo innej firmy niż zawsze? a może jakieś warzywa... czasami takie reakcje moga być na środki konserwujące), czy też środkami do prania (proszek, płyn do płukania). Pomyśl... może coś Ci pzryjdzie do głowy. Tymczasem jeśli masz to możesz łyknąc jakiś lek przeciwhistaminowy (1 tabl/dobę), np. Zyrtec, Alertec, Loratan itp. Jesli po 2-3 dniach nie zniknie to pomyśl o pokazaniu się dermatologowi w pzrychodni... albo choc lek. rodzinnemu. A... a teraz ja mam do Ciebie prośbę/pytanie - czy ta rolada szpinakowo-łososiowa o której pisałaś jest w naszych pzrepisac? Jeśli nie to zamieść proszę jak ja robisz :). Brzmi dla mnie bardzo apetycznie! :) Babciu Magdo - dbaj o siebie proszę! :D Co do "ciekawych aspektów zajęć" to ja powiem, że na II roku na fizjologii musieliśmy usmiercać własnoręcznie żaby przez przecięcie ich rdzenia kręgowego na wysokości rdzenia przedłuzonego, to wywoływało u nich (zreszta uszkodzenia rdzenia na tym poziomie wywoła ten sam efekt) szok rdzeniowy i pozwalło nam badać na nich odruchy bezwarunkowe... :roll: [ja nigdy żaby nie zabiłam, ale preparowałam jej mięsnie nóżek :D ] Ah joj... Sandro, no u mnie jak widzisz bez szału.... moja waga coś ostatnio waha sie wokól 70kg.... ale jakoś nie może mi 2 dni z rzędu pokazać to 69,9 :D Lada dzień dostane okres, więc może po nim się cosik zmieni... choc teraz niezbyt czuję, bym byla wodą napompowana.... Aż tak strasznie bardzo mnie ten mój zastoj nawet nie boli... ciuchy jakos luźniejsze i choc chciałabym by to szło lepeij i szybciej to... nie mam za bardzo jak się nad tym skupiać i rozpaczać :). Daj Boże w końcu kiedyś schudnę tyle, ile sobie wyznaczyłam.... :) Ola Gratuluję sukcesu i życzę powodzenia na III fazie! :D Szybciutko Ci to kurczę poszło! :D Ściskam i do usłyszenia! Miłego wieczorku... mnie dziś czeka aquagymnastique jeszcze...
  18. Hej Kochane! Witam w poniedziałkowe popołudnie :) Zaczęłam GINEKOLOGIĘ - eh... będę tam juz do Bożego Narodzenia, aż 4 tyg zajęć!! Na koniec zaserwują nam egz praktyczny jeszcze... Oczywiście szpitale pozamykane ze względów epidemiologicznych, a studenci sa instruowani, że jesli ktoś się z rana źle będzie czuł - ani rusz z łożka, nie przychodzić na zajęcia, leżec i się grzać! :D ....ale generalnie nie sieje sie paniki, po prostu działa się wg zaleceń epidemiologicznych... hasło główne: lepiej zapobiegac niż leczyć... Duuuużo naskrobałyście pod moja nieobecnosć i nie wiem czy zdołam odpwoiedzi na wszytsko to, na co chciałm... bo lekko nie ogarniam ale.... Widzę że tu moje panny mają wątpliwości co do witamin przyswajalnych w tłuszczach więc spieszę z wyjasnieniem... Otóż moim zdaniem na protalu nie mamy co sie obawiać o niedobory tych witamin ani o to, że nie będą one pzryswajalne z powodu spożywania ubogotłuszczowego nabiału, tudzież nabiału 0%. Generalnie nie wiem jak Wy kochane, ale ja póki co nabiał 0% jaki znalazłam to tylko mleko ŁACIATE, które kupuję i piję bez skrupułów nie martwiąc się o moje witaminki (stawiam na 0% bo piję kawę z mlekiem i zawsze owsiankę na mleku tak ok. 250-300ml) i twaróg PIĄTNICA 0%, oraz kefir PIĄTNICA 0%. Z tych 3 produktów korzystam. Znalazłam jeszcze serki homo OSTROWIA, ale mi nie smakowały i zamieniłam je na serki homo AUCHAN 3% tł. (pyszne! - dobre same a po prostu pyszne ze słodzikiem, jak "cywilne"). Reszta produktów, tj. jogurty, serki wiejskie itp zawierają jakiś tłuszcz, więc... nie mozna pwoiedzieć, że z mojej nabiałowej dziennej porcji nie wchłania się nic a nic z wit. D na przykład... bo jak się może w owsiance nie wchłonie, to wchłonie się z serkiem wiejskim który jem na uczelni :). Poza tym moje drogie Panie nasza dieta może i jest uboga w tłuszcze, ale te ZWIERZĘCE i roślinne.... natomiast możemy jeść do oporu tłuszcz rybi, który dla witamin rozpuszczalnych w tł. jest takim samym tłuszczem jak każdy inny. Idąc dalej - nawet jeśli ktoś za rybami nie przepada i zjada głównie drób i wołowinę to jets to MIĘSKO, a każde mięso zawiera pewną ilość tłuszczu - zapewniam Was, że nie potrzeba kilkuset gram tłuszczu by np. 1 mikrogram wit. D się wchłonął... więc spokojnie - tłuszcz np z udka kurczakowego jest tłuszczem w ilości wystarczajacej (np wersja obiadowa mięsko grillowane + sosik jogurtowy choćby 1% tł. to jest taka ilość sumaryczna tłuszczu, która pozowli się wszyskim zawartym składnikom w takim "obiedzie" wchłonąć). No i wątróbka drobiowa - doskonałe żrodło witamin rozpuszczalnych w tł. a przy tym zawieta w sobie takie ilości cholesterolu że spokojnie wszytstkie się wchłoną, i nawet wchłonie się to co z "zielonych warzyw" z watróbką zjemy :D. Tak wiec Kochane - wg mojej opinii na protalu naparwdę nie trzeba sie bać o niedobory witamin z gr. "A-D-E-K" - bo to są właśnie te rozpuszczalne w tłuszczach. Prędzej może grożą nam niedobory innych składników zawartych w większych ilościach w warzywach zielonych i w owocach, dlatego w fazie P+W warto jeść warzywka z różnych grup by dać szansę organizmowi wyciągnąc z nich jak najwiecej... A jeśli ktoś sie trochę obawia, że ta jego faza warzywna nie jest taka całkiem witaminowo dopieszczona (np ja tak stwierdziłam ostatnio... po prostu nie mam głowy do etgo by kombinować z przygotowywaniem rozmaitych warzyw, poza tym o tej porze roku nie wszystko wygląda zachęcająco i nie na wszystko ma się ochotę) to polecam kupić sobie jakieś CENTRUM, FALVIT (ja przedwczoraj kupiłam wlaśnie to; tylko nie kupić tego dla kobiet w ciąży! :D ), VIGOR itp. (co kto lubi) i łykać jedną tabl. co drugi dzień - to dobra wersja suplementacji, bez przesytu, ale troszkę sie wspomagamy... A teraz jeszcze napiszę Wam gdzie są te witaminki ADEK żebyście już całkiem nie miały watpliwości, że na dukanie ich nie zaniedbujemy :) (pogrubione to te produkty, które sa nam dozwolone). Wit. A (prowitamina A): marchew (beta-karoten) pomidor nabiał jaja wątroba zwierząt Wit. D: tran i oleje rybne ryby (łosoś, dorsz, tuńczyk, makrela, sardynki - ok. 350 j.m./100g przyrządzonej ryby, a dzienne zapotrzebowanie to ok. 400 j.m./dobę) wątroba (zwierzęca i rybna) jaja (żółtko!) Wit. E: oleje roslinne migdały margaryna jaja marchew orzechy włoskie i ziemne kiełki pszenicy mąka pełnoziarnista mleko brukselka i inne zielonolistne warzywa Wita. K: [*]brokuły [*]rzepa [*]szpinak [*]ogórek [*]sałata [*]kapusta [*]awokado [*]brzoskwinie [*]ziemniaki [*]jajka [*]jogurt [*]ser żółty [*]wątroba Ok, wysyłam tego posta i zaraz biorę się za odpisywanie na resztę... :) Przepraszam Was za tak obfity elaborat o tych tłuszczach i witaminach ale.... Maragrete mnie sprowokowała :)...
  19. Witam wczesne sobotnie ptaszki-protalinki! :) Ja już też na nogach, mama zaraz wraca z lekcji pływania (chodzi na 8:00) i mam juz przygotowane dla nas owsiankowe śniadanko :) - moja mała miseczka z 2 łyżkami otrąb (zmniejszyłam ich ilośc do 2, bo wg nowej książki Dukna na naprzemiennej zaleca tylko 2 łyżki), i mamy nieco większa z gęściejszą owsianką, ale też... z owsianką! :) Polu - ciesze się, że jesteś :) Trzymam kciuki za ortopedę :) Ty też koniecznie dbaj o siebie, bo ucząc wciaz pzrebywasz w różnych grupach ludzi i to też nie jest zbyt jałowe środowisko... a może szczepiłaś sie na grypę sezonową? Nie spodziewam się, że masz powyżej 65 lat broń Boże (a taki wiek jest zaleceniem do szczepienia), ale praca w dużych zbiorowiskach ludzi jest do tego jak najbardziej wskazaniem. Ja też sie nigdy nie szczepiłam, ale od przyszłego roku jako już "służba zdrowia" pełną gębą będe musiała sobie takie szczepienie strzelic.... Babciu Madziu - jeeeeny... to takie obowiazki kocie masz przy chorobie?! Hm... widzę więc że cięzko Ci będzie dostosować sie do moich zalecen :) Ubierz się ciepło, wyjdź wziąwszy aspiryne czy paracetamol jakiś... i szybko w tą w spowrotem i znowu do łożka.. i Kochana! - jedz! coś lekkiego, twarożki, owsianki, jak masz chęć na konkrety to tez konkrety... ale organizm chorujący nie może nie jeść, szczeglnie gdy GRYPA PANUJE... - nie żebym straszyła, dalkeo mi do tego, ale... dbaj o siebie! :) [heh uśmialam się z "pizzowej sprawy" :) obym i ja miała takie 'problemy' w przyszłości :mrgreen:] No nic uciekam bo mama wróciła :) Powiem tylko jeszcze, że moja waga dziś zrobiła mi mini-niespodziankę... ale o tym powiem jaksprawa się bardziej ustabilizuje ;). Zresztą ta moja waga taka nieśmiała, że może w ogóle nie powinnam mówić hehe ;)... Ciiiii! ;) [100krotko... dziś z rana jestem podobna do Ciebie sprzed kilku dni.. :) ] Pogodnego weekendu - w 3mieście ciepło, ale chuuury.... Wam życzę więcej słońca! Trzymam kciuki za SPADKI - niech ich będzie jak najwięcej! A "oporni" niech wiary nie tracą! Buźka!
  20. Ah to prawda, że na Mazurach pije się inaczej jakoś niż w normalnych warunkach... jakieś tam inne powietrze :). Niemniej ja niestety ZAWSZE na żagach pzrybierałam na wadze :mrgreen: jakoś ten alkohol w połączeniu z jedzeniem ze słoików nigdy nie służył... ;) kurczę, jak to zrobić by to zmienic w końcu?! w tym roku jak byłam pierwszy tydz na żaglach to z taką ekipą ludiz że faktycznie jedliśmy mięsko+sałatki na obiady, śniadanie jakoś lekko po 2 kromki chleba... i nawet zupe rybną gotowaliśmy i raz ryby smażyliśy... i jak wróciłam było ok z wagą... ale jak już potem pojechałam na kolejny tydzień to z innymi ludźmi i oni juz rządzili się na słoikach i... i pzrybrałam ;)... masakra... kocham żagle, ale zawsze boje się o siebie na takim jachciku.. ;) Sandro... generalnie jeśli chodzi o grypę H1/N1 to BEZ PANIKI KOBITKI!!! Błagam! Oczywiście, nie da sie zaprzeczyć, że wykrywa się nowe zachorowania na ten podtyp wirusa akurat, to prawda, że w 3mieście w szpitalach od wczoraj wprowadzono zakaz odiwedzin w celu ograniczenia możliwości szerzenia się zakażeń między ludźmi, ale prawdą jest też, że pócz H1/N1 wciąz w powietrzu fruwa zwykła grypa sezonowa i to ona większosć infekcji i tak powoduje. Czytałam dziś taki artykuł nt wytycznych amerykańskich a'propos szczepień na grype w sezonie 2009/2010 i oni owszem, zalecają szczepienie na H1/N1 poszczególncyh grup ryzyka (głównie dzieci małe, służbę zdrowia, kobiety w ciązy, osoby szczególnie obciążone chorobami.... w dalszej kolejnosci osoby starsze gdyż wg ich obserwacji wirus ten ma więsze powinowactwo do osób mlodszych wiekowo i starsze osoby nie sa tak narażone). Oni w Stanach mają jednak inną szczepionkę niż my w Europie, bowiem ich szczepionak zawiera 3 szczepy wirusa, jest triwalentna: H3N2-like, H1N1-like i 60/2008-like (wiem, że Wam to niewiele mówi, no ale tak sie oznacza te szczepy wirusów). Te szczepy są dobrane na podstawie ich danych epidemiologicznych... u nas szczepienia na grypę zwykłą mogą wcale nie zawierać tych samych wirusów, bo to jaki wirus gdzie panuje zalezy od "terytorium" i warunków klimatycznych. W Europie natomiast z tego co się orientuję szczepionka ja H1/N1 jest monowalentna, czyli zawiera tylko tego wirusa bez dodatku wirusów z grupy tzw grypy sezonowej. Generalnie nad szczepieniem pracuje się cały rok od sezonu do sezonu, ta szczepionak została wyprodukowana w kilka miesięcy... i generalnie brak pełncyh badan klinicznych potwierdzających bezpieczeństwo jej stosowania. Nie chodzi o to tylko, że wirus w niej zawarty może być nie ten co trzeba, albo że nie będzie odpwiednio zinaktywowany a w związku z tym groźny, ale też o to, że substancje pomocnicze zawarte w szczepionce mogą miec jakis swoj negatywny wpływ na przebieg okresu poszczepiennego... Po prostu nie jest ona w pełni pzrebadana, nie przeszła do końca wszystkich procedur związanych z dopuszczeniem szczepionki (jakiejkolwiek) na rynek. Koniunktura wokól tej szczepionki i cała afera pt szczepić czy nie jest zdecydowanie po częsci nagonką marketingową - najwięcej firmy farmaceutyczne na tym zyskają. Póki co ja nie słysałam o lekarzu w Polsce (i nie tylko), który by się zaszczepił przeciwko H1/N1, a nalezy zaznaczyc, że służba zdrowia jest w grupie njwyższego ryzyka zachorowania.... Ja radzę: należy zachować zdrowy rozsądek i uważac na siebie. Jeśli ktos się będzie źle czuł 2-3 dni (ale licząc te dni od początku jakichkolwiek objawów, a nie że 3 dni kaszle a 4tego dnia gorączka i dopiero po 3 dniach od gorączki myśle ze coś jest nie tak... czyli sumarycznie po dniach 7!), to nalezy iść pokazać sie lekarzowi.. bezwzględnie! Trzeba być osłuchanym (!!! - trzeba sprawdzic płuca, mogą chorować nawet jeśli nasze samopoczucie nie będzie jeszcze wskazywało na zapalenie płuc), zmierzone ciśnienie i takie tam... przepisze leki przecwizapalne, które nie są dostępne bez recepty. Nie ma co panikowac u lekarza ze to u mnie to na pewno H1/N1, ale zwyczajnie udać się na poradę i posłuchać zalecen. Przez te pierwsze 3 dni można samemu walczyc z infekcją: THERAFLU, FERVEX, GRIPEX - to preparaty bezpieczne i zalecane, bo mają tez składnik walczący z obrzekiem sluzówki nosa który bywa również dokuczliwy. Do tego mleko z miodem, sok z malin, herbatka ze świeżego korzenia imbiru... i trzeba się wygrzać a nie łazić do pracy!!! to też jest bardzo wazne, szczególnie etraz - osłabiony organizm szybciej łapie dodatkowe rzeczy na zewnątyrz i wśród ludzi, juz nie mowiąc o tym ze bardzo niehumanitarnym jets łażenie i zarażanie świata tym czymś, co się nosi w sobie! Ludzie, którzy zmarli z powodu H1/N1 zmarli z powikłań grypy... każda grypa, nawet najgroźniejsza potrzebuje chwili czasu by rozwinać powikłania... wnuoskować można więc, że te osoby trocę przeciagnęły strunę i generalnie zgłosiły się do lekarza jak już naprawde ani reka ani nogą nie ruszyli... W większości tych zgonow były to osoby młode i w średnim wieku, nie starsze... i to tez jest właśnie pięta achillesowa wszystkiego, bo młody pracujący człowiek z masą obowiązkow na głowie ostatnie o czym myśli to pójście do lekarza i wzięcie zwolnienia... dlatego te osoby zwlekają i zgłaszają sie na leczenie gdy niewiele mozna zrobic. Dlatego teraz najważneisjze jest własnie zastosowanime sie do tego - kto sie zle czuje -> DO ŁÓZKA pod kołdre i leże. Spać, leżeć, jeść, PIĆ, brać leki pzreciwgrypowe i tyle... I jak się naparwdę nic nie poprawia przez 72h - udać się na poradę, a nie dalej leżeć w łózku. Gdy nie daj Boże pojawia się uczucie krótkiego oddechu, dusznosci, nadmierna plwocina... -> do lekarza! No... to tyle nt. mojego wypracowania o świńskiej grypie. :) Dużo napisałam, wiem... ale chciałam te kilka aspektów poruszyć :). Babciu Madziu - dla Ciebie też te ostatnie zalecenia! Przypadkiem nie wybieraj sie na tą weekendową wystawę kotów, tam będzie kupa ludzi... to nie byłoby dla Ciebie bezpieczne (nawet jak będziesz się czuła lepiej jutro... odpuść sobie i spedź dzień w domu... i nie nawiedzaj wnuczki póki co - Małej infekcja też sie nie przyda!). Odpoczywaj, oszczędzaj sie... i bierz coś w stylu kompleksowego fervexu czy theraflu... aspiryna też jest dobra jesli dobrze ją tolerujesz. Polecam też wszelkie "psik-psiki" do nosa jeśli pojawia się też uczucie zatkanego nosa (spray Otrivin, Nasivin itp). Głowa do góry, trzebva wierzyć, że przejdzie sie zdrowo ten czas :). Trzeba po prostu dbać o siebie, ubierać sie tak by nie marznąć, nie przemęczać się, tak by nie osłabiać ukł. odpornościowego... Jeśli komus to ma pomóc "psychicznie" to może sobie kupić jakąś rutinacee, ascorutical czy coś takiego, albo ISKIAL (ale wtedy trzeba by go intensywnie pojeść, jakieś 2tabl 3x/dobę). Ściskam Was, dzielne bądźcie i... bądźmy dobrej myśli! PS. Magda - w fazie naprzemiennej ja nie widzę przeciwwskazan by nie jesć serniczka Jusi (czy jakiegokolwiek innego) na samych białkach... i z tego co się orientuję większość dziewczyn tutaj tez tak uważa... i pałaszuje sernik niezależnie od tego czy P czy P+W... są tam produkty tolerowane, ale w naprzemiennej generalnie się je dopuszcza...
  21. hej hej! Alez ja uwielbiam piątki! :) W 3mieście dzis piekny dzień był, piękne słońce, 10 stopni ciepła... bajka nie koniec listopada! :grin: (ale przez to cholera te wszystkie grypy szaleją i ludzie schizować zaczynają... w trójmiejskich szpitalach już wprowadzono wczoraj zakaz odiwedzin, a do dydaktyków rozesłał rektor maile, że jeśli jakiś student podejrzanie kaszle na seminariach nie wolno go wpuszczać do pacjentów :) - nalezy do domu odesłać :mrgreen: ) Marudko... no właśnie... wiesz ja calkiem nie rozumiem jak te firmy produkujące słodziki moga je produkować na bazie... FRUKTOZY!? Pomijajac jej wcale nie tak dobroczynne działanie, to po prostu jest to zwykły cukier... może 1g fruktozy jest trochę mniej kaloryczny niż glukozy ALE to czysty prosty węglowodan... nie ma nic wspólnego z alternatywnymi substancjami słodzącymi... Jesli chodzi o BIAŁĄ PAVLOWVĘ to wiesz... myślę, że jednak ten ocet jest ważny... ja nigdy nie piekłam czegoś takiego, ale chyba w pzrepisach naszych jest jakiś pzrepis na bezy - nie pamiętam tylko czy tam jest też ocet - ale wiem, że któraś z nas robiła je jakiś zcas temu i potem coś mówiła, że "średnio wyszły"... wiec może ten ocet jakoś czaruje tą masę że sie... nie zapada? nie lepi? nie wiem... wstrzymaj się, kup ocet i zrób wg pzrepisu :roll: A przykład koleżanki Twojej dosć edukacyjny... eh, nawet na IV fazie chyba nie będziemy takie znowu wolne od pilnowania się... beztroska żywieniowa to chyba nie jest cos, na co mogą pozwolić sobie osoby z "tendencją do pzrybierania".... ja dzis uświadomiłam sobie, że w sumie chce zrzucić jakieś 15 kg, co oznacza, że bede ponad 5 miesięcy na III fazie... a to oznacza... że pewnie nie zdąże pzred wakacjami wejść na IV :)... - bo w lutym musiałabym osiągnąć to moje 58kg a to jakoś się nie zapowiada (nie chudnę jak Amazoneczka z prędkością światła :) ). eh, troche sie zmartwiłam, bo mam w planach Mazury i żagle latem... a to byłyby niezbyt sprzyjające warunki do bycia na III fazie raczej... szczególnie, że alkohol na mazurach to codzienność heh... no i jedzenie nie jest tak łatwo zorganizować... eh :P daj Boziu schudnąć szybciej! Oj Babciu Madziu - świetnie Ci ta "trójka' idzie ;) oby każdej z nas utrwalanie tak wychodziło... i tak słuzyło! ;) Amazoneczko masz tak świetny wynik że az brak mi słów na komentarz! Chyab sobie zdajesz sprawę z tego, że SERDECZNIE Ci zazdroszczę tego sukcesu :D Jeśli czujesz, że już mogłabyś pzrejśc do III fazy to działaj... bylebyś była w zgodzie ze sobą :). Będę trzymac kciuki za twoje utrwalanie! :) Oj Tryolciu, co to się porobiło?! :) Nie myśl tak negatywnie, nie wszystko zapewne stracone! daj Mu czas, daj sobie czas... może faktycznie dobrze by zrobiło całej sytuacji gdybyś pojechała do Niego, hm...? Nie sądzę by na informację, że chciałabyś porozmawiac i sobie co nie co wyjaśnić zareagował tak, że pwoie Ci byś nie przyjeżdzała... a rozmowa w 4 oczy naparwdę wiele więcej dobrego może zrobić niż jakiekolwiek telefony itp. Trzymaj sie! Ivonka przede wszystkim nie głoduj, nie rób tak by czuc głod... trzymam kciuki żebyś była pelna wiary w możłiwości protalu... bo to napawde działa... tylko raz szybciej, a raz wolniej... :) No mam nadzieję Maragrete że będą smakowały! :) Jeśli tylko mięsko jest grubsze (wiesz nie rozbite czy nie rozfiletowane) to nie wiem cxzy nie powinnaś dosolic całej marynaty... bo jak jest "grubszy kawał" to może być za mało słona ona by dobzre mięsko w środku nią naszło... Co do PROBLEMÓW Z WC - Maragrete też myślę, że mogłabyś spróbować tego DICOMANu... myslę, że da sie go zamówić w aptece dla siebie (po prostu z hurtowni sprowadzą), i w ten sposób próbowalabym go zdobyć na początku żeby spróbować czy działa na Ciebie... bo jest też dostępny w internecie tutaj: http://www.cefarm24.pl/dicoman-proszek-do-...asz-p11371.html [Marudko ten link też dla Ciebie ;) ] ...Ale z zamawianiem z netu jets zawsze więcej zabawy, wiec wygodneij byłoby pzrez aptekę spróbować tego z apierwszym razem... Ten preparat to jak poczytasz po prostu spora porcja błonnika... powinno to zapewnić odpowiedni "poslizg" w jelitach.. już nie mówiąc o inncyh dobroczynnych efektach tej substancji :). PAMIĘTAJCIE O PAJACYKU! Buziaki!
  22. Hej! Późną pora piszę, więc szybko przejdę do konkretów... Dodam tylko, że moja Warszawa sie sypnęła, spędzam wiec weekend w domu... ale to może i lepeij dla mojego protalu :) - no i jak zobacze się ze znajomymi później, to jeszcze mniej może będę miała "na liczniku" :mrgreen: Az im w pięty pójdzie takie zrobię wrażenie hehe ... Do tego dostałam dziś informację, że mój 10-cio miesięczny chrześniak zrobił dziś swoje pierwsze siusiu do nocnika! super, co nie? :roll: to moim zdaniem bardzo ładny wynik wiekowy... I już od kilku tygodni na moje zalecenie pije z kubka-niekapka wode! - tak go ciotka-prawie-lekarz szkoli! ;) JUGGIN - WITAJ IV FAZO!!! :) super, jesteś juz na ostatnim odcinku dukanowej ścieżki ku szczęściu ;) teraz nic tylko TRZYMAC SIE ZALECEN i... szczerze wierzę, że będziesz nam tu cały czas meldować, że JESZ a waga nie podbija! Kartofelko! - no właśnie... zapytałam Cię trochę "naumyślnie" o tą wagę, bowiem ja też zbytnio nie wierzę w ich wiarygodność... takich pomiarów owszem można dokonać, ale w jakiś pózniowych komorach gdzie lasery/pole magnetyczne etc skanowałyby powierzchnię naszego ciała, grubość tkanki tłuszczowej trochę na zasadzie TK itp ;) Nie wiem na czym te wagi bazują, jak to obliczają ale... byłam ciekawa czy w ogóle zdaje się ona pokazywać "choć coś" prawdy (prócz wagi oczywiście), i zdaje się... że skoro "spadły Ci" te % tłuszczowe i wzrosły mięsniowe to... to może w jakiś tam sposób się nie myli... :) Marudko... wiesz, w pewnym sensie to prawda, że niektóre preparaty "przeczyszczające" rozleniwiają naturalną perystaltykę jelit, a przecież muszą one nam służyć przez lata... niemniej to stwierdzenie tyczy się takich solidnym 'laxativów', których zadaniem jest faktytycznie wywołać efekt porządnie przeczyszczający... one też zakłocają naturalna florę jelitową. Natomiast preparaty które ja przytoczyłam mają raczej działanie wspomagające w procesie naturalnego wypróżniania poprzez naddawanie produktów bogatoresztkowych i błonnikowych do naszej diety. W sumie wykluczyłabym z tej grupy te herbatki ziołowe wszelkie, bo one bardziej działają na zasadzie osmotycznej i mogą wypłukiwać mikroelementy... ale ten Colon C i Dicomon to preparaty bardzo "fizjologiczne". Pierwszy w zasadzie ma działać głownie poprzez "obfite zaopatrzenie" naszych jelit w odpowiednią florę, a dodatek tej babki to substancja dodająca błonnika. Podobnie ten preparat DICOMON - to już w ogóle wydaje się super, bo w zasadzie to taka dodatkowa porcja jakby otrąb owsianych pomniejszona o węglowodanową wartość kaloryczną otrąb (spójrzcie na ten link który podałam, skład 1 saszetki DICOMONU wcale nie jest taki zatrwazający jeśli chodzi o węglowodany). Jednym słowem stosując taki DICOMON dostarzcamy organizmowi codzienną dawkę błonnika, w jelitach tworzy się żel, który wiąże tłuszcze i cholesterol.. i generalnie jest cacy :D. Naprawdę nie bałabym się tych dwóch preparatów :D - ZWŁASZCZA, że taki DICOMON jest dopuszczony jako środek wspomagający wypróżnianie u dzieci JUŻ od 3 roku życia, a także u kobiet w ciązy! Dziś nawet sama chciałam zakupić ten Dicomon dla mojej mamy, ale niestety w 2 aptekach pod nosem ich nie bylo, zobacze jeszcze jutro na akademii... zdaje się, że jest to preparat jeszcze niezbyt znany i nie ma na niego duzego popytu (wiec apteki go nie sprowadzają na bieżąca)... ale mi się coś zdaje, że jest on wart uwagi i spróbuję go dla mamy zdobyc... opowiem wam o ewentualnych efektach :). Benek - Ty tam nie przesadzaj z tą rozpustą alkoholową! Proszę się wybrać na imprezę z własną coca-colą! :) Swoja drogą ja dzis rozmawiałam z przyjaciólką, z którą nie widziałam się od ostatniego weekendu września (ah ta codzienność jest taka zabiegana... a ona ma już męża, skończyli studia w zeszłym roku a ja "zostałam w tyle" przez te moje 6 lat... i życie też toczy się u nich w innym tempie wiec nie było sie jak zobaczyc) - prawde mówiac nie mówiłam nic Hani przez tel wcześniej o tym, że jestem na diecie od poczatku października... ale ponieważ w pzryszły weekend będzie ona wyprawiać swoje urodziny to czas najwyższy było jej powiedzieć... no i oczywiście dostałam OPIERDZIEL!!! :grin: Było to do pzrewidzenia.... Hania zawsze STRASZNIE agresywnie reaguje na moje teorie dietowe, generalnie jest malo ufna co do roznych "zdobyczy wiedzy" i ba - nawet mojej wiedzy medycznej (dopiero potem jak pojdzie do lekarza i ten jej cos powie, to pzry okazji mowi mi potem, ze "powiedzial tak jak i Ty mowilas") i zarzucila mi, że ja prawie-lekarz a bawie sie w takie glupoty i jeszcze WMAWIAM SOBIE ze ta dieta jest zdrowa i da mi porzadane efekty!!! - ze jakis diabel mnie chyba opętał hehe... musiaąłm się więc nasłuchać, eh... ajeszcze jak jej powiedziałam, że będę na niej pewnie do czerwca, to już w ogóle stwierdziłą, że mi "na mózg padło".... eh... "przyjaciólki"... :) Dodam tylko jeszcze, ze Hania przy wzroscie 170 cm waży... i tu UWAGA!!! -> 46 kg!!!!!!!!!!!!! - domyslacie sie wiec chyba, ze od takiej chudziny nie sposob oczekiwac zrozumienia... hm... jak sie pzryjrzec to bylam od niej cale 30 kg ciezsza zaczynajac diete - masakra... a ona mi mowi ze "kosci przeciez nie odchudzisz" :D.... no dziękuję bardzo jak moje kości ważą 30 kg! Ivonka - zbierz się w sobie i włącz pełną mobilizację! dasz radę! szczególnie jak juz opróżniłaś lodówkę :) Jeśli chodzi o WIGILIĘ dziewczyny to u mnie jest tak, że.... moja mama w tym roku powiedziałą, że ona robic świąt nie bedzie, ze chce w końcu odpocząc w tym okresie i... jedziemy z rodzicami w trojkę + z babcią do Bukowiny Tatrzańskiej. Tam zatrzymamy się w takim bardzo domowym pensjonacie góralskim, spędzimy 7 dni świąteczno-okołoświątecznych i... no i faktycznie będzie to coś nowego dla nas, pierwszy taki wyjazd na swieta. Natomiast oczywiście ja zamierzam byc wierna DUKANOWI... i wiecie co? - poki co myślę, że mi sie to uda całkiem sprawnie, może nawet sprawniej niżlibym miała w domu pomagać w pzrygotoywaniu czegoś dla "cywilow". Tam wszytsko będzie postawionena gotowo dla rodziców i babci, a ja... a ja zamierzam jechać z moim asortymentem!!! Moj powoli planujący sie jadlospis na okres wigilii i swiatecznych dni (czyli to co chce zapakowac w samochod i wziac ze soba) to (raczej wszystkiego nie dam rady zrobic, ale...): [w wigilie akurat zaczynam P+W] - RYBY - w galarecie, grillowane (odgrzeje sobie tam w mikrofalowce... choc nigdy ryby z mikrofali nie jadlam), wedzone, moze sledzie (choc po nich chyba faktycznie wode zatrzymuje), na pewno ryba po grecku! - bigosik - byc może, zobacze... taki z grzybkami suszonymi bym zrobila! - salatka jarzynowa? - bez groszku i majonezu, ale troche moze bym udziergała.... choc nie wiem jak bedzie smakowac w takiej wersji.. - barszczyk.. barszczyku bym zjadla... na jakims wywarze z piersi moze ugotowanego... zastanawiam sie czym zastapic pierozki (alez moja babcia robi pierozki wysmienite! ale w tym roku w ogole robic nie bedzie, bo bedziemy poza domem wiec i pokusy nie bedzie... a czyjejs roboty to wmowie sobie, ze sa niedobre :) ); a moze z ciasta nalesnikowego Dukana daloby rade zrobic jakiegos takiego "pieroga nadziewanego kapusta" do barszczu...? - SERNIK i moze PIERNIK (ciasteczka pierniczkowe?) :D albo moze jakas DROZDZOWKA... jakies ciacho na bank musze sobie na ten czas zapewnic - kurczak w galarecie - to na wigilie moze nie, ale w kolejnych dniach swiat mozna juz zjesc - pieczarki pieczone nadziewane mieskiem drobiowym - to tez opcja... Tyle mi poki co na mysl przychodzi... eh pewnie bede sie dosc mocno slinić tez w kwestii makowca, no ale... poradzimy sobie. Moje menu nie jest na pewno stricte kojarzące się z Wigilią ale... niektóre z Was mówia, ze swieta sa w końcu RAZ W ROKU, ja raczej myślę, że to będzie PIERWSZA I OSTATNIA Wigilia, na ktorej bede poscic w ten sposob... a dla koncowego efektu -> warto! :D Powiem Wam dziewczyny, ze ja zawsze w okresie Bożonarodzeniowo-sylwestrowym przybieralam na wadze bo sie jadlo i jadlo te pysznosci... czułam się przeżarta brzydko mówiąc... i w tym roku w sumie ciesze sie, ze nowy rok zaczne CHUDSZA a nie GRUBSZA, ze juz z góry niemalze wiem, że nie bede przejedzona, bo na Dukanie o to ciezko... to bedzie cos nowego, cos wyjątkowego! :) spojrzcie moze na to w ten sposob... to tez bedzie Wam latwiej przejsc ten okres :) Pomyslcie - wszyscy bedą stekać, że się objadli po uszy... a my będziemy leciutkie i uśmiechnięte dalej :)... Maho - wspieram Cię wciąz duchem... i już zaczynam trzymać kciuki za próbne matury, bo zdaje się, że czas mija Ci szybciej niż byś chciałą... ale nie martw się - to się naprawdę da przeżyć i jeszcze mieć dobre wynikil... :) wiem coś o tym! Maragrete - alez wkleiłaś wykład! :D aż sie uśmiechałam pod nosem do siebie jak to czytałam (bo przeczytać musiałam, zeby zweryfikować czy ktoś tam głupot nie naopowiadał i żebyscie sobie nie zasmiecały głowy jakimiś bzdetami :) ). No i oficjalnie pozwalam to czytac! :D Dla mnie jest to wiedza oczywista, problem zespołu metabolicznego, BMI i obwodów pasa... + cukry proste typu glukoza i fryuktoza.... i to wszystko o czym mowa w poście - przeszłam porządną edukację na ten temat na studiach... ale i Wam się pzryda trochę detali z tej kwestii. Własnie niedawne badania wykazują, że spożywanie fruktozy może mieć jeszcze gorsze odległe skutki metaboliczne aniżeli spożywanie glukozy... te badania są wciąz w toku, nie do końća znane są metaboliczne szlaki które prowadzą do "skutków negatywnych", ale... juz cos w trawie piszczy. Zresztą od dawna wiadomo, że cukrzykom nie zaleca się wcale jedzenia zbyt dużej ilości owoców... nie tylko ze wzglęu na szybkopzryswajalny cukier prosty w nich zawarty, ale też ze względu na to, że jest to właśnie FRUKTOZA a nie glukoza i inaczej wpływa ona na profil glikemii niz podanie czystej Glc w takeij samej ilosci... strach pomyśleć o tym, że w sklepach na stoiskach ze zdrową żywnością mozńa kupić do słodzenia czystą fruktozę! - brr! zabraniam!!! Historia leptyny też jest oczywiście prawdą... choc z tym leczeniem/zapobieganiem efektowi jo-jo czy generalnie otyłości poprzez iniekcje leptyny... to nie jest to takie proste. Ośrodek głodu to taka okolica, która nie chce się dać rozpracować neurobiologom do końca... więc jest jeszcze wieeeele kwestii do rozwikłania... gdyby było inaczej medycyna nie miałaby takiego problemu z leczeniem otyłości :).... W razie gdybyscie miały pytania w tej kwestii jeszcze - służę radą (o ile moja wiedza tam sięgnie... :P ). DOBRANOC!!!
  23. Hej hej! :P Witam w środowe popołudnie... wróciłam dziś do domu późno, bo po uczelni zajeżdżałam na depilację do salonu kosmetycznego i jakoś tak wszystko długo mi zeszlo... ale juz teraz jestem piękna i gładka :) Jakoś tam ciepło na dworzem, prawda? :) moja mama mówi że normalnie wiosnę czuć w powietrzu... :mrgreen: Dzięki Sandruś za wymienienie tego, co tam wrzucasz :) będę próbować i jak to mówisz "na oko" dorzucać składniki ;)... Jusiu... a jak wygląda u Ciebie wypróżnianie? nie zmniejszyła się ich częstotliwość...? Może powinnaś tą kwestię przeanalizować... może byś dołożyła jakiś preparat z blonnikiem? Niemniej nie trać cierpliwości... jeśłi straciłas już tyle kg na tej diecie to znaczy, że działa ona u Ciebie... przestój na tym etapie trudno powiedziec czym jest wywołany... może organizm chwilowo nie wyobraża sobie siebie w "chudszej" postaci... ale poczekaj, daj mu się przyzwyczaić a... musi się uparciuch poddać! ;) Jadąc dziś na uczelnie czytałam taki artykuł w miesięczniku "LEKARZ" który prenumeruję nt. właśnie zaparć i walczenia z nimi... i tam wspominano o kilku preparatach na te problemy.. jakoże kwestia zaparć od czasu do czasu pojawia się w naszej diecie przytoczę Wam preparaty naturalne tam wymieniane jako przykłady, z których myślę ze możemy śmiało korzystać :) [ich skład/działanie nie powinno kolidować z założeniami diety]: 1) herbatki ziołowe na bazie kruszyny np. Fito-Mix HERBAPOLU - wypicie wieczorem naparu działa przeczyszczająco rankiem następnego dnia 2) mieszanki probiotyków i prebiotyków z ziołami, np. łuskami babki płesznik, które są źródłem błonnika np. Colon C (nam by nie szkodził, pre i probiotyczne substancje to w sumie białka ;) ) 3) błonnik roślinny otrzymywany z japońskiej rośliny Konjac-mannan - preparat zawiera glukomannan (polimer cząsteczek glukozy i mannozy) który poprawia rytm wypróżnień. Preparat to Dicoman (tu macie informację o leku, podane jest przeliczenie kcal na saszetkę i zawartośc cukrów itp, zerknijcie... ten preparat jest dosc nowy, ale ma dobre opinie; słodzony aspartanem :) http://www.cefarm24.pl/dicoman-proszek-do-...asz-p11371.html ) Pamiętajcie tylko, że takie preparaty mają największą skuteczność gdy są przyjmowane regularnie.... Kartofelko - własnie chciałam Cię zapytać... bo Ty masz chyba taką magiczną wagę co to tłuszcz i mięsnie pokazuje :)... jak tam Twoje obserwacje stosunku tych dwóch rodzajów tkanek w Twoim ciele po jakimś czasie ćwiczeń na siłowni juz...? :) Ah Poluniu... ja się juz nie podpisuję, bowiem już daaaaawno się podpisałam pod Tą petycją... zresztą kilka tyg temu wrzucalam też tu na forum link do tej petycji z prośbą do Was o pomoc... ale nie wiem jaki był wtedy odzew, bo szczerze mówiąc nikt mi nie napisał, że się podpisał... :) To kiedy ten Twój ortopeda? :) Ściskam tymczasem!
  24. Hej Sandruś! Ja już uciekam spać, życzę Ci spokojnej nocnej zmiany! Ale chciaąłm jeszcze zapytać jak Ty modyfikujesz tą moją "ŚNIEŻNĄ OWCĘ" że wychodzi z niej serniczkowa "KRÓLOWA SNIEGU"? ;) Wrzuć może składniki, które dodajesz do przepisów :)... któregoś dnia i ja wypróbuję może :mrgreen:. Dobranocka wszystkim!
  25. Ivonko po pytaniu o kawę ze słodzikiem wnioskuję, że jednak chyba nie miałaś ksiązki Dukana w ręce... hm... Kochana, radzę Ci jednak ją pzreczytać, dietowanie bez kompletnej wiedzy w niej zawartej naparwdę jest bardziej zawiłe :). Stara wersja ksiażki (tyt. "Nie potrafię schudnąć") zawiera te same informacje co nowe wydanie ("Metoda dr Dukana"), a jest mneijsza i tansza... więć pomyśl i może faktycznie kup. Albo poczytaj w necie na jakiś skanach... będziesz spokojniesza bo pewne rzeczy Dukan podaje tam jak na dłoni (kwestie słodkosci, kaw, coca-coli itp itd...) Powodzenia, zaczyanj! PS. Z treningami w uderzeniówce bym się wstrzymała.. to zaledwie tydzień (max). Potem zacznij cwiczyć jesli chcesz....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.