Skocz do zawartości

Ryba zapiekana - inaczej


Rekomendowane odpowiedzi

To znalazlam i wklejam. Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji. Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie, transport do Europy. Póki co, UE nie zakwestionowała metod hodowli. Szacuje się, że w przyszłym roku import pangi wzrośnie dwukrotnie. Naszym rodzimym rybom, takim jak np. dorsz, grozi wyginięcie (zostały przełowione, lub są łowione niewłaściwymi sieciami, które zgarniają też małe osobniki, a nie powinny), a więc ich ceny rosną. Już Wietnamczyków w tym głowa, abyśmy pangi mieli pod dostatkiem.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 58
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Własnie miałam wkleic tekst, a ubiegła mnie Basia K. :wink: Na innych forach tez była o tej rybie dyskusja. Jedni rezygnują, inni to mają gdzies, bo wszystko to co jemy jest w jakims stopniu nafaszerowane chemią. Słyszałam, ze właśnie z powodu tych hormonów spadła jej cena, u mnie kosztuje ok.13zł, a pamietam, ze była po 18zł gdy się pojawiła. Ino, nie wiedziałam, ze jest i czerwona panga. Tak samo smakuje? Już dawno nie kupowałam tej ryby, ale póki co, skuszę sie na ten przepis. A moze jak będzie ta miruna w przystępnej cenie, to kupię. Ale chyba nie widziałam jej u mnie w miescie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na samym początku była biała w sprzedaży a teraz jest i czerwona, ja tylko kupowałam białą. Będę teraz kupowała inne ryby. Latem będę jadła złowione przez mojego syna, a jak nie będą brały to pojedzie się na prywatne łowisko i można kupić pstragi i karpie. Thallia, Basiu i DeLarge dziękuję Wam bardzo, żeby nie Wy to w dalszym ciągu robiłabym potrawę z PANGI. A może zrobić rybę zapiekaną z mintaja albo z morszczuka, co Wy na to? Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co-jak człowiek nieświadomie je coś niezdrowego to jeszcze rozumiem ale wiedząc teraz o tych hormonalnych pangach to już jej napewno nie kupię,i tak jak napisała Elmo,dopóki ktoś nie zbada,że to dotąd zdrowe wcale takim nie jest. A co sądzicie o grenadierze? Teraz w carrfourze są mrożone ryby w promocji-mam nadzieję,że zjadliwe bo zamierzam kupić więcej i wrzucić do zamrażarki.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Basiu grenadier to też jest dla nas bardzo smaczna ryba, tylko jest wielka niewiadoma czy nie jest naszpikowana czymś. Zwróć na jedno uwagę, jak będziesz kupować to zapytaj czy podczas smażenia się nie rozchodzą. Kupił mój syn raz w Tesco pangę i jak rozmroziłam to były same wąskie paseczki. Ostatnio w carrfourze chcąc kupić grenadiera zapytałam czy się nie rozchodzi sprzedawczyni odpowiedziała tak rozchodzi się i dostawca kazał informować klientów. Pomyśl Basiu jak bym nie zapytała, to informacji bym nie otrzymała. U mnie do pewnego okresu też będzie gościła miruna. Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

INECZKO- Ty NOCNY MARKU! Dzięki za info,jak będę kupować to zapytam i przyznam,że nie przyszłoby mi do głowy,że może się rozpadać po rozmrożeniu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie skonsumowaliśmy rybkę z Twojego przepisu, Majko!!! Bardzo nam smakowała. Myślę, że częściej będzie gościć na moim stole. Dziękuję Ci za podanie tak "smacznego" przepisu. :arrow: :wink: :arrow: Mój mąż kupił grenadiera mrożonego- 1kg w cenie oczywiście promocyjnej- 10 zł za kilogram i zgadnijcie, ile ta ryba ważyła po rozmrożeniu? ................. ....... tylko 45 dkg!!! Okazuje się, że w hipermarketach celowo polewa się je wodą i mrozi, by waga była wyższa. Promocja nie jest więc żadną promocją. Najlepiej więc jednak kupować świeże ryby lub dokładniej je sobie obejrzeć. Pozdrawiam Ciebie Majeczko serdecznie ! Renata :wink: :razz: :razz:

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba nie masz niestety racji Renatko! Kieruje duzym sklepem ( nie hiperem ) i nigdy nie moczylismy ryby, żeby zyskać na wadze.Takie rzeczy może robiono lata temu, ale uwież mi , że handel przeżył totalne nawrócenie i takie eksperymenty nie mają prawa bytu ( no nie mogę oczywiscie za wszystkich poręczyć ). Sama kupiła ostatnio 1 kg morszczuka mrozonego w sklepiku przy domu.Miałyśmy go zjeść z córkami a po rozmrozeniu i usmażeniu bez panierki ledwo było widać rybe na patelni. Myśle ,że to mięso jest poprostu juz źle mrożone u producenta Pozdrawiam An

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No RENIU-chyba kupowałyśmy tę rybę w tej samej sieci sklepów bo też kupiłam go wczoraj ale na dziś tylko część rozmroziłam i wydaje mi się jej bardzo mało ale za to wody było pół miski!

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba nie masz niestety racji Renatko!

Kieruje duzym sklepem ( nie hiperem ) i nigdy nie moczylismy ryby, żeby zyskać na wadze.Takie rzeczy może robiono lata temu, ale uwież mi , że handel przeżył totalne nawrócenie i takie eksperymenty nie mają prawa bytu ( no nie mogę oczywiscie za wszystkich poręczyć ).

Sama kupiła ostatnio 1 kg morszczuka mrozonego w sklepiku przy domu.Miałyśmy go zjeść z córkami a po rozmrozeniu i usmażeniu bez panierki ledwo było widać rybe na patelni.

Myśle ,że to mięso jest poprostu juz źle mrożone u producenta

Pozdrawiam

An

Możliwe Aniu!!! Fakt jednak pozostaje faktem. Zapłaciliśmy za 55 dkg lodu i 45 dkg ryby. :wink:
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki ogromne Renatko za Twoja opinie. Wyglada na to, ze moj koniec tygodnia zapowiada sie wspaniale!! Sprawilas mi ogromna radosc piszac, ze i Tobie ta rybka smakowala. Moze ktoregos dnia sama wpisze kilka ze swoich ulubionych przepisow?! Zycze przyjemnej niedzieli Tobie Renatko, i wszystkim na tej stronce. majka

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.