Skocz do zawartości

Rewelacyjna Dieta Protal !


Dorotaxx
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Dobry wieczorek

zagladam juz nałogowo :)

Witam.

Dzisiaj nie ważyłam się , bo wczoraj wieczorem wypiłam herbatę z prądem i przespałam całą noc bez męczacego kaszlu. Prądu było wiecej niż herbatki, to dzisiaj rano powtórzyłam ten sam numerek. Nie wiem co bedzie z wagą ale samopoczucie jakby troszke pijackie. Moja teściowa zawsze mnie tak leczyła plus moczenie nóg w miednicy z goracą wodą i musztardą. Pomagało. Wtedy jeszcze do Nowego Sącza jeździło się 12 godz. i zawsze w ciągu tej podróży zdązyłam się pochorować. Dzisiaj niestety znowu mam dużo spraw do załatwienia także woda z musztardą bedzie dopiero wieczorkiem i nie wiem czy ta herbatka z wódeczką nie zabardzo mi zasmakowała. Teściowa dolewała spirytusu, ja go nie miałam to dodałam czystej wódki. Może z tego przziębienia się wyleczę ale chyba zachoruję na alkoholizm :)

Brawo, to się nazywa leczenie ekstremalne :D Najbardziej zdziwiła mnie musztarda, ale jestem zdania, że wszystkie tzw. babciowe sposoby są warte co najmniej rozważenia.

Własny, rodzony ojciec, góral z pochodzenia, kiedy szliśmy w góry na kilka dni niósł ze sobą w plecaku mimo ogólnego przeładowania - [(do dzisiaj zgodnie z jego nauką nie wychodzę w góry bez apteczki, igły z nitką i agrafki, suchego prowiantu, płaszcza przeciwdeszczowego, zmiany odzieży, zapasowych butów, czapki i rękawiczek bez wzgledu na porę roku, latatki i płynów :D :) :) )] - jedna buteleczkę z prądem na tzw. wszelki wypadek. Wszelki wypadek to największa mądrośc ludowa :)

Wielokrotnie po deszczowym dniu, kiedy kilka godzin szliśmy w strugach deszczu - ojciec nie uznawał spacerów jedynie trasy

wcześniej dokładnie zaplanowane z rezerwacją schronisk itd - wieczorem serwował herbatkę z prądem wszystkim uczestnikom bez względu na wiek i nikt nigdy nie chorował.

Pamietam taki rok, kiedy cały tydzień mieliśmy złożony z różnych odmian deszczu i przed każdym schroniskiem wylewaliśmy wodę z butów - herbata z prądem działała idealnie, nikt nie miał nawet kataru.

Dla pocieszenia podam, że żaden uczestnik rodzinnych marszów górskich nie zapadał na żadną formę uzależnienia, poza uzależnieniem od górskich wędrówek :)

A ja też lubię LODY i bezkarnie się nimi zajadam :D

Bo sama je sobie przyrządzam właśnie z serka homo naturalnego,

jajek i słodziku. Są twarde, ale mam takie foremki i mam z nich lody

na patyku MNIAM. Z naszych przepisów, autorstwa Śliweczki.

W takim razie Ci polecam!!

Brawo Marudko, oto odpowiedź godna Protalinki z doświadczeniem !!!

I powiedzcie, że to nie jest najlepsza dieta świata!!!

Jesz wszytko na co masz ochotę ... chociaż prawie robi odrobinę różnicę. :)

Ostatnio tłumaczyłam koleżance zasady żywienia na protalu, ale chyba nieudolnie, bo narzekała, co my biedne jemy, taki kompletny brak urozmaicenia i nie mogła uwierzyc,że można się najeśc bez węgli pod postacią makaronu, ryżu, ziemniaków.

Gdybym wtedy wiedziała o tych lodach może dała by się przekonac :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja prawie codzinnie jem jedną parówkę. W pracy to jedyny ciepły, przyjemny

posiłek :D A jem takie z biedronki, niby drobiowe.. Oj na pewno nie są za chude.

Ale na szczęście chudnę.. Mrożę zaraz po kupieniu, całą paczkę i codzinnie

sobie po jednej wyciagam!! Pewno tam niezłe świństwo jest zmielone.. (tak

wszyscy mówią) ale ani tego nie widać, ani nie czuć podczas jedzenia.. Więc

ja tam lubię sobie parówę zaserwować.

A Twoje cielęce myślę, że są bardziej protalowe niż te moje drobiwe. Ale jak

miałaś zastoje, to może dobrze, że je odłożyłać na chwilkę.

Pozdrawiam!

Może nie powinnam się odzywać w tej kwestii - ale parówki mają w sobie ok 20 % mięsa. tluszczu ok 50-60% reszta to dodatki zatrzymujące wodę i inne. Ja nie jem ich wcale. Do parówek wrzucają wszystko co zostaje bo przecież w czasie produkcji wędlin nic nie może się zmarnować. Odradzam parówki wszelkie.

A ze są smaczne - to sprawa dodatków bo inaczej kto by je kupił.

Podoba mi się ta kuracja Babciu Magdo (choć bardziej wolę winko)hihihih

Gratulacje spadkowiczom. Cierpliwości stojącym (mi też)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Może nie powinnam się odzywać w tej kwestii - ale parówki mają w sobie ok 20 % mięsa. tluszczu ok 50-60% reszta to dodatki zatrzymujące wodę i inne. Ja nie jem ich wcale. Do parówek wrzucają wszystko co zostaje bo przecież w czasie produkcji wędlin nic nie może się zmarnować. Odradzam parówki wszelkie.

A ze są smaczne - to sprawa dodatków bo inaczej kto by je kupił.

No ja się zgadzam z Sagą - nawet naleciało mnie na parówki ale jak zobaczyłam tę ilość tłuszczu - to załamka, poza tym w skład drobiowych wchodzi wieprzowina- przynajmniej tak na nich przeczytłam.

U mnie 5 dzień uderzeniówki i nawet 10 dkg mniej, szkoda że tak szybko moja waga się zbuntowała.

Babci życzę powrotu do zdrowia. Jak byłam w Słowacji zakupiłam Tatrzański caj - spirytus z przyprawami - goździkami, imbirem itp. takie gotowe jak do grzańca - może warto spróbować taką herbatkę - mnie zawsze stawia na nogi.

Dziewczyny mam problem z kupieniem oleju parafinowego - pani w aptece powiedziała mi, że to jest tylko do użytku zewnętrnego i nie można go pić, ale to może jakiś inny? Gdzie go kupić? A czy można używać takiego gotowego vinegreta bez tłuszczu? Ale się rozpisałam. Pozdrawiam Was serdecznie

PS A na zdjęciu mój kot, teraz trochę urósł i waży 8 kg.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No ja się zgadzam z Sagą - nawet naleciało mnie na parówki ale jak zobaczyłam tę ilość tłuszczu - to załamka, poza tym w skład drobiowych wchodzi wieprzowina- przynajmniej tak na nich przeczytłam.

U mnie 5 dzień uderzeniówki i nawet 10 dkg mniej, szkoda że tak szybko moja waga się zbuntowała.

Babci życzę powrotu do zdrowia. Jak byłam w Słowacji zakupiłam Tatrzański caj - spirytus z przyprawami - goździkami, imbirem itp. takie gotowe jak do grzańca - może warto spróbować taką herbatkę - mnie zawsze stawia na nogi.

Dziewczyny mam problem z kupieniem oleju parafinowego - pani w aptece powiedziała mi, że to jest tylko do użytku zewnętrnego i nie można go pić, ale to może jakiś inny? Gdzie go kupić? A czy można używać takiego gotowego vinegreta bez tłuszczu? Ale się rozpisałam. Pozdrawiam Was serdecznie

PS A na zdjęciu mój kot, teraz trochę urósł i waży 8 kg.

Olej parafinowy to własnie to co jest w aptece. ja sobie radze bez oleju.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Iwonka, gdzie ten ośmiokilowy kot?? Bardzo jestem ciekawa.

Co do parówek zgadzam się. Kupiłam je z łakomstwa i dlatego, że udawały cielęce :D

Obiecałam moje koty i oto one.

Nie wiem czy już mówiłam: Borys ma jedno oko niebieskie,a drugie zielone dlatego żałuję, że nie ma paszportu byłby pierwszym członkiem rodziny ze znakami szczególnymi.

Mój syn przyszly socjolog poprawia mnie, że my jestesmy tak szczególni, że nie potrzebne są nam znaki :) :) :)

Marycha vel Gandzia vel Maria Awaria jest srebrną damą z oczami ma wszystko w porządku, czyli zielono : )post-16578-1259088862_thumb.jpg

post-16578-1259088905_thumb.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Iwonka, gdzie ten ośmiokilowy kot?? Bardzo jestem ciekawa.

Co do parówek zgadzam się. Kupiłam je z łakomstwa i dlatego, że udawały cielęce :D

Obiecałam moje koty i oto one.

Nie wiem czy już mówiłam: Borys ma jedno oko niebieskie,a drugie zielone dlatego żałuję, że nie ma paszportu byłby pierwszym członkiem rodziny ze znakami szczególnymi.

Mój syn przyszly socjolog poprawia mnie, że my jestesmy tak szczególni, że nie potrzebne są nam znaki :) :) :)

Marycha vel Gandzia vel Maria Awaria jest srebrną damą z oczami ma wszystko w porządku, czyli zielono : )post-16578-1259088862_thumb.jpg

post-16578-1259088905_thumb.jpg

No cudne te Twoje kociaki, a moje zdjęcie wcięło, już drugi dzień próbuję je zamieścić i mi gada, że to niemożliwe, może pojemność za duża?

Dzięki Sago za ten olej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam serdecznie

PROTALINKI!!!

Może nie powinnam się odzywać w tej kwestii - ale parówki mają w sobie ok 20 % mięsa. tluszczu ok 50-60% reszta to dodatki zatrzymujące wodę i inne. Ja nie jem ich wcale. Do parówek wrzucają wszystko co zostaje bo przecież w czasie produkcji wędlin nic nie może się zmarnować. Odradzam parówki wszelkie.

A ze są smaczne - to sprawa dodatków bo inaczej kto by je kupił.

Podoba mi się ta kuracja Babciu Magdo (choć bardziej wolę winko)hihihih

Gratulacje spadkowiczom. Cierpliwości stojącym (mi też)

<załamka> A ja lubię te cholerne parówy :D właśnie przez to,

że to co w nich jest - jest zmielone na maxa i nie ma grudek.. Kiedyś jadłam

frankfuterki drobiowe.. Ale szczerze już w trzeciej dobie ich spożywania,

miałam serdecznie dość. Miałam pecha i trafiłam na jakieś wybrakowane,

z chręstami.. Blleeeeee... Stąd to moje tłuste zamiłowanie :) . Może spróbuję

się na makrelę przerzucić. Zastępuje mi w myślach chipsy :) bo taka słona..

No i jeszcze gdyby ten kurczak wędzony nie był taki drogi..

Muszę zobaczyć w lidlu.. bo tam chyba był tańszy niż w biedronce..

Po prostu muszę mieć jakieś mięcho w pracy, MUSZĘ!!!!

Pomyśleć, że przez 7,5 roku byłam wegetarianką.. :D Ale to w zamierzchłych

czasach...

To tyle wariacji na temat parówek. :)

Ale mi 'smaka' robicie tymi kotkami :) Za to już mojego namówiłam, że

jak weźmiemy jakiegoś to ze schroniska :) bo na początku była opcja kupna.

Ale chcę pomagać tak jak Wy!!! Kurcze, tylko na razie jest zgoda na jednego,

a ja chętnie bym w przyszłości z dwa przygarnęła, żeby się nie nudziły

z ludźmi.. :D Ale jeszcze przede mną dobrych parę miesięcy bez kota..

No nic - muszę być cierpliwa!!

Próbowałam zrobić tą Białą Pavlową.. Mój narzeczony zapytał czy to jakiś

nowy omlet.. :) No więc nie bardzo wyrosło. A piekłam może nie całą godzinę,

bo już się trochę zarumienił.. a nie chciałam spalić.. Wylałam tą masę do formy

silikonowej. Bo jakoś tak nie miałam zaufania to wykładania tego na papier.

Niby na początku urosło, ale potem klapło.. A nie otwierałam piekarnika.

Aaaaa... tego octu winnego potem nie czuć.. Tylko wiecie do czego go

mogłabym jeszcze używać.. Bo tak za często nie będę robić bezy.

A tego cała butelka jest.

Zresztą wczoraj był dzień eksperymentów. Robiłam gulasz wołowy..

Strasznie to wygląda.. :) Luby sobie zażyczył to ma.. Kazałam mu znaleźć

przepis.. Trochę się rozczarował - bo myślał, że to będzie takie usmażone

mięsko. A w przepisie było duszenie.. No więc będzie musiał to zjeść.

Nagotowałam mu na dwa dni :)

Maliszko - ja to tylko słyszę, że cały czas się objadam.. A niby na diecie

jestem.. Do pracy codziennie cała torba jedzenia. Lodówka w pracy zawalona

na maxa. :) A ja sobie powolutku chudnę!! Cóż za przyjemne uczucie.

A dogadzam sobie jak nikt na świecie - chyba. Bo co chwilę próbuję jakiś

nowy przepis!!

Więc osławiaj protala wszem i wobec!!!

Miłego dnia!!!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witajcie wszyscy, a szczególnie Marudka :)

Ja mam jakiś kryzys dietowy, muszę się wziąć w garść, bo rezultaty mam w niewłaściwą stronę :)

Martwię się, bo zaginęły nam Balbinka i Jusia, nie wiem co się z nimi dzieje. dziewczyny odezwijcie się!

Kotki macie śliczne, moja kicia też jest śliczna, muszę też wstawić fotkę. Ale najbardziej mnie zafascynowała informacj o 8-kilowym kocie. Moja Iskierka ma 3,3kg i boczki ma nieźle wystające, to jak wygląda 8-kg wielkie kocisko :D

Pozdrawiam i życzę wielu cudownych spadków :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich bardzo serdecznie

Dziękuję za gartulacje. Ja jestem naprawdę szczęśliwa. Juz nawet przestoje nie będą mnię denerwowały.

Elmo ja też mam 53 lata i ta dieta nawet dla osób w naszym wieku jest idalna. Też palę, mam trudności z ich rzuceniem. Może napiszę inaczej - mam bardzo silną wolę i robi ze mną co chce- a chce palić i nie mogę jej tego zabronić. Bardzo podziwiam ludzi którzy palili a juz nie palą.

Maruda napisała, że lodówka pełna i ciągle coś je. Ja też zauważyłam, że jeżeli przez cały dzień coś podgryzam to waga mi spada. Miałam kilka dni dość ciężki - w sensie braku czasu na jedzenie - i wtedy waga minimalnie w górę. Czyli w tym okresie można powiedzieć miała małą glodówkę. Jak pisze Dukan musimy jeść często, żeby nie dopuszczać do tkich sytuacji. Dlatego teraz się wystrzegam taki sytuacji. Parówki też kupuję i jem, ale teraz po Waszych wypowiedziach ??????

Nutko dzieki za wykład o witaminach. Kupiłam sobie wapno może to faktycznie jakieś uczulenie.

Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

WITAM

w reku poranna kawa i papieros, zaraz zmykam do pracy:(

co do parówek to wierzcie mi że to absolutnie nic dobrego, zdrowego. Pracowałam bardzo długo w handlu, miałam tez okazjęz obaczyć jak robi sie miedzy innymi parówki, tam jest sporo tłuszczu. Zeby nazwać wędlinę dorobiową to w składzie musi byc (chyba) ok 30% drobiu reszta to inne dodatki smakowe, spulchniacze, utrwalacze itp

TAKŻE STRZESZCIE SIE PARÓWEK!!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

.Witam wszystkich serdecznie.

Fajne masz Maliszko te kociaki.

Marudko masz szczurki i jeszcze koty. U mojej teściowej była szczurcia jedna i 2 koty. Bały się szczurci i jak puszcali ją po podłodze to koty wychodziły z pokoju, ale chyba nie wsyzstkie są takie strachliwe i różnie to może być.

Dzisiaj mi się udało na wadzę zobaczyć kolejne 0.5 kg mniej. super. Muszę przyznać że po przekroczeniu "połowy" to jakoś tempo mam wolniejsze, ale najważniejsze że w dół.

Oj dzisiaj i jutro wywiadówka u dzieci - i będę w domku pewnie ok 19.00

Zmieńcie parówki na kabanosy - ja czasem kupuję ale tylko z "sokołowa" bo np "balcerzak" ma bardzo słone, u "nowaka" straszne chrząski. Wiem że cenowo to inna półka ale można nosić w torebce jak się zachce jeść, a na pewno mniej tłuste.

Fakt brak Jusi i Balbinki, jakoś Benek o nas zapomina (bo Maho to pewno wkuwa), nie widać Kamyli.

Pola już ciężko pracuje - widać wyzdrowiała bo nie zagląda - pozdrawiam gorąco.

Och "stare" Protalki jakoś mało się udzielają na forum.

Pozdrawiam ze słonecznego Gdańsk. Powodzenia w chudnięciu. Czas zabrać się za pracę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Saguś ja to sie napatrzyłam na takie fajne zdjęcia, gdzie szczurek z kotkiem lub

z pieskiem - to przyjaciele do zabawy.. I tak bym chciała żeby i u mnie się trafiło!

Twoja historia trochę mnie przestraszyła dopóki jej do końca nie przeczytalam.

Bałam się, że napiszesz, że szczurek został zjedzony - ale jak się kotki tylko bały..

to nie ma tak źle :D

Obawiam się, że do czasu kici w moim domu - szczurków może już nie być :)

A jak tak się zdarzy, to wszystkie nowe zwięrzątka będą się wychowywać

u mnie od początku razem - więc mam nadzieje, że będzie dobrze!!

Pozdrawiam serdecznie!!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.